NIL o zmianach dot. tworzenia kierunków lekarskich: rząd wprowadza na nowo felczerów
Przegłosowana przez Sejm ustawa liberalizująca tworzenie kierunków lekarskich wywołała krytykę samorządu lekarskiego. - Pod przykrywką zmian w ustawach, które bezpośrednio nie dotyczą zawodu lekarza i lekarza dentysty, wprowadza się nowelę stanowiącą zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów czy bezpieczeństwa leczenia w ogóle - komentuje Damian Patecki, przewodniczący Komisji Kształcenia NRL.

Przypomnijmy, w piątek, 16 czerwca, Sejm RP nowelizację ustawy Karta Nauczyciela, ustawy o instytutach badawczych, ustawy Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja liberalizuje między innymi przepisy dotyczące tworzenia studiów na kierunkach lekarskim lub lekarsko-dentystycznym przez uczelnie, które nie spełniały warunków poddania się ewaluacji jakości działalności naukowej. Będą one musiały zatrudniać co najmniej 12 nauczycieli akademickich prowadzących działalność naukową w dyscyplinie nauki medyczne lub dyscyplinie nauki o zdrowiu, a jednocześnie prowadzić co najmniej jeden kierunek przygotowujący do wykonywania zawodu medycznego innego niż zawód lekarza lub lekarza-dentysty (pielęgniarki, położnej, diagnosty laboratoryjnego, farmaceuty, fizjoterapeuty, ratownika medycznego).
ZOBACZ TAKŻE: Sejm uchwalił ustawę liberalizującą tworzenie kierunków lekarskich
Samorząd lekarski: uczelnie nie będą miały odpowiedniego zaplecza dydaktycznego
W opinii samorządu lekarskiego, który stanowczo sprzeciwiał się tym zapisom, poszerzy się krąg uczelni, w szczególności uczelni zawodowych, które mają uzyskać możliwość ubiegania się o pozwolenie na utworzenie studiów lekarskich.
– To zbyt liberalne podejście. Ponownie zignorowano głos środowiska lekarskiego. Pod przykrywką zmian w ustawach, które bezpośrednio nie dotyczą zawodu lekarza i lekarza dentysty, wprowadza się nowelę stanowiącą zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów czy bezpieczeństwa leczenia w ogóle. Uczelnie, które nie spełniały warunków poddania się ewaluacji jakości działalności naukowej, będą kształciły przyszłych lekarzy. To absurd – komentuje Damian Patecki, przewodniczący Komisji Kształcenia Naczelnej Rady Lekarskiej.
I dodaje: - Rozwiązania, które miałyby przeciwdziałać brakom specjalistów w publicznej ochronie zdrowia, nie mogą skutkować obniżeniem jakości kształcenia lekarzy i lekarzy dentystów. Nieważne, czy te uczelnie zatrudnią 12 nauczycieli akademickich [prowadzących działalność naukową w dyscyplinie nauki medyczne lub dyscyplinie nauki o zdrowiu – red.], jak to przewiduje ustawa. Nadal nie będą miały odpowiedniego zaplecza, właściwych warunków studiowania. Poza tym nikt nie zastanowił się, czy dla absolwentów tych kierunków będzie zapewnione, niezbędne w zawodzie lekarza, kształcenie podyplomowe – czy będą miejsca na stażu podyplomowym, miejsca rezydenckie? Krótko mówiąc rząd wprowadza na nowo felczerów – podkreśla Damian Patecki.
ZOBACZ TAKŻE: Wąskie gardło ochrony zdrowia to pielęgniarki, nie lekarze?
NIL chce sprawdzić jakość i warunki kształcenia lekarzy w Polsce
Źródło: Puls Medycyny