Nieporozumienia wokół sepsy
O zamieszaniu wokół sepsy z prof. Andrzejem Küblerem, szefem Polskiej Grupy Roboczej ds. Sepsy, rozmawia Ewa Szarkowska.
- Niestety, doszło do bardzo niepokojącego zjawiska, świadczącego o tym, że pewna wiedza medyczna, nawet w środowiskach medycznych, nie jest zbyt dobrze znana i bywa dowolnie interpretowana. Zgodnie z nowoczesną definicją, sepsa i ciężka sepsa jest to zespół objawów klinicznych, będących reakcją całego organizmu na zakażenie. W ciężkiej sepsie, obok objawów ogólnych, takich jak gorączka, osłabienie, trudności z oddychaniem i objawy charakterystyczne dla danego zakażenia, np. wybroczyny podskórne w zapaleniu opon mózgowych, dołącza się niewydolność narządów ważnych dla życia chorego. Spada ciśnienie krwi, pojawia się gwałtowna duszność, bezmocz, zaburzenia krzepnięcia krwi. W medycynie rozróżniamy więcej zespołów objawów klinicznych. Jest nim chociażby wstrząs, zespół bólowy czy zespół wykrzepiania wewnątrznaczyniowego.
- Jak więc wytłumaczyć to, że zaczęto mówić o sepsie jako chorobie wysoce zakaźnej?
- Stało się tak, bo sepsę pomylono z określoną jednostką chorobową i nagle zaczęto o niej mówić nie jako o zespole objawów klinicznych, mogącym występować w przebiegu różnych chorób, tylko o określonej chorobie ze specyficzną etiologią. Sepsie przypisano historię powstawania i rozwijania się choroby wysoko zakaźnej, jaką jest zapalenie opon mózgowych.
Z chwilą powstania Polskiej Grupy Roboczej ds. Sepsy słowo ?sepsa" zaczęło funkcjonować medialnie. A jak się mówi medialnie, że ciężka sepsa jest problemem powszechnym, a potem opisuje się jeden wybrany przypadek zapalenia opon mózgowych, to zaczyna funkcjonować mechanizm, że sepsie przypisuje się właściwości wysoko zaraźliwej choroby, co jest oczywistą bzdurą.
- Skoro sepsa to zespół objawów, to skąd informacje o przypadkach posocznicy meningokokowej w woj. zachodniopomorskim?
- To tradycyjna nazwa używana przez polskich lekarzy. Do tej pory jak ktoś ciężej chorował na zakażenie, to mówiono, że ma posocznicę, bo najczęściej wiązało to się z wykryciem bakterii we krwi. Mówiono o posocznicy meningokokowej, kiedy bakterie meningokoki wykryto we krwi, i o meningokokowym zapaleniu opon mózgowych, gdy meningokoki znaleziono w płynie mózgowym. Ale tak naprawdę w obu przypadkach jest to po prostu bakteryjne zapalenie opon mózgowych, w trakcie którego mogą wystąpić objawy ciężkiej sepsy. I wtedy następuje moment, kiedy trzeba skierować chorego na oddział intensywnej terapii.
- Zapalenie opon mózgowych u dzieci to choroba doskonale znana. Jak mogło dojść do tak szerokiej dezinformacji?
- Być może głównym problemem jest organizacja lecznictwa i nadzoru sanitarnego, tak by odpowiednio szybko i profesjonalnie, zgodnie z ustalonymi procedurami, reagować w takich przypadkach. Przecież zapalenia opon mózgowych zdarzają się ciągle. I wiadomo, że jeśli pojawia się zakażenie, to niezależnie od jak najszybszego leczenia, trzeba poddać się obserwacji, wyizolować bakterie, ewentualnie zaszczepić osoby z najbliższego otoczenia. Ale nie robi się tego w sposób wyjęty żywcem z filmu, tak jak to się stało w przypadku tragedii w Gdańsku, że wpada do mieszkania policja, a media wywołują ogólną panikę.
Cała ta historia dowodzi potrzeby interdyscyplinarnego szkolenia lekarzy, nie tylko intensywistów i anestezjologów, że sepsa to coś, co występuje w przebiegu bardzo wielu zakażeń. Że zapalenia opon mózgowych stanowią przyczynę zaledwie kilku procent wszystkich przypadków ciężkiej sepsy, bo największym jej źródłem są powikłania po zabiegach chirurgicznych i urazach powypadkowych oraz różnego rodzaju zakażenia szpitalne.
Należy też podkreślić, że pacjent z objawami ciężkiej sepsy powinien jak najszybciej trafić na OIT, bo tylko tam można ciężką sepsę skutecznie leczyć.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska