Niebezpieczne jesienne weekendy
Temperatura powietrza, ciśnienie atmosferyczne, a może halny? Lekarze z Wojewódzkiego Oddziału Chirurgii Naczyń i Angiologii Szpitala Bonifratrów w Krakowie przeanalizowali ryzyko pęknięcia tętniaka aorty brzusznej w zależności od pogody, pory roku, dnia tygodnia i pory dnia. Do analizy wykorzystali przypadki wszystkich swoich pacjentów z lat 2002-2011. Niektóre wnioski są zaskakujące.
„Tętniak aorty brzusznej to choroba dość częsta, szczególnie w starszym wieku. Statystyczna zapadalność wynosi 6 przypadków na 100 tys. osób. Wyższa jest wśród mężczyzn (ok. 8 na 100 tys.) niż u kobiet (3 na 100 tys.). W Polsce dane na temat zapadalności na tętniaka są zaniżone z uwagi na to, że nie wszyscy pacjenci docierają do ośrodków naczyniowych. Jednocześnie jest to najgroźniejsze ze schorzeń naczyniowych, ponieważ śmiertelność z powodu pęknięcia tętniaka sięga nawet 70 proc.” — wprowadza w zagadnienie lek. Maciej Chwała.

Analiza przypadków
Przedmiotem badania był wpływ m.in. warunków atmosferycznych na ryzyko pęknięcia tętniaka i ryzyko śmierci z tego powodu. Retrospektywną analizę przeprowadzono na podstawie danych Szpitala Bonifratrów. Przestudiowano przypadki 530 pacjentów (92 kobiet i 438 mężczyzn) z pękniętym tętniakiem aorty brzusznej. Średni wiek pacjentów wyniósł 72 lata (średnia wieku kobiet była o 3 lata wyższa). 30 proc. chorych stanowili mieszkańcy Krakowa, pozostali pochodzili z innych miejscowości Małopolski. Operacja pękniętego tętniaka przeprowadzana była w Szpitalu Bonifratrów średnio co siedem dni, choć na przestrzeni ostatnich dziewięciu lat pięć razy zdarzyło się operować aż trzech pacjentów w ciągu doby.
Naukowcy obliczyli, że przy średniej zapadalności na poziomie 5-6 przypadków na 100 tys. osób i populacji Małopolski wynoszącej około 3,3 mln mieszkańców, do oddziału powinno trafić w ciągu roku około 180 osób z pękniętym tętniakiem. Jednak było ich tylko około 60 rocznie, co wyraźnie dowodzi, że wielu pacjentów umiera zanim trafi na stół operacyjny.
Przeciętna śmiertelność z powodu tętniaka aorty wyniosła w krakowskim Szpitalu Bonifratrów 49 proc., lecz na przestrzeni lat widać korzystne zmiany. Jeszcze w 2002 r. śmiertelność ta wynosiła 57 proc., a w 2011 r. — już 35 proc., choć liczba pacjentów przyjmowanych do szpitala z powodu pęknięcia tętniaka aorty brzusznej generalnie wzrastała. Zdaniem lekarzy, do spadku śmiertelności przyczyniło się prawdopodobnie utworzenie SOR-u, większa dostępność tomografii komputerowej (czyli lepsza rozpoznawalność tętniaków) oraz poprawa jakości leczenia.
Wiatr i deszcz nie są istotne
„Założyliśmy, że średni czas przyjęcia do szpitala od momentu pęknięcia tętniaka wyniósł 7 godzin. Analizowaliśmy warunki atmosferyczne występujące w ciągu 24 godzin poprzedzających zdarzenie, a szczegółowe dane o pogodzie przekazała nam stacja meteo IMiGW działająca w podkrakowskich Balicach. Wzięliśmy pod uwagę ciśnienie atmosferyczne, prędkość wiatru, opady i inne zjawiska atmosferyczne, a także porę dnia, dzień tygodnia, porę roku i fazę księżyca” — wylicza Maciej Chwała.
Naukowcy przyznają, że uzyskane przez nich rezultaty nieco ich zaskoczyły. „Otóż w naszych badaniach nie wykryliśmy istotnego wpływu ciśnienia atmosferycznego na ryzyko pęknięcia tętniaka aorty brzusznej, choć było wcześniej kilka prac, które dowodziły takiej zależności. Jedynie śmiertelność okołooperacyjna pacjentów z Krakowa była nieznacznie wyższa w ciągu doby poprzedzającej znaczny spadek ciśnienia. Także inne zjawiska atmosferyczne, jak wiatr czy opady, nie miały wpływu na ryzyko pęknięcia tętniaka. Jeśli chodzi o fazy księżyca, to w fazie poprzedzającej nów śmiertelność okołooperacyjna wydaje się być nieco mniejsza” — informuje Maciej Chwała.
Cały materiał przeczytasz w najnowszym wydaniu Pulsu Medycyny PM 14 (253). Nie masz prenumeraty - nie czekaj - zamów już dziś.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: JGH