Nie ma systemu ratownictwa medycznego
Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli potwierdzili doniesienia Pulsu Medycyny z kwietnia br., że resort zdrowia zmarnował pieniądze na szpitalne oddziały ratunkowe.; Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła zarówno sposób, jak i stan zaawansowania wdrażania systemu ratownictwa medycznego w Polsce. Izba zarzuca Ministerstwu Zdrowia brak nadzoru nad tworzeniem struktur systemu. Według NIK-u, co trzecia złotówka przeznaczona na ten cel została wydana z naruszeniem prawa.
Wdrażanie programu rozpoczęto w 1999 roku, kiedy żadne przepisy w tym zakresie jeszcze nie obowiązywały. Niektóre przepisy ustawy o ratownictwie medycznym weszły w życie dopiero 1 stycznia 2002 roku, a termin wdrożenia całej ustawy został przesunięty na 1 stycznia 2005 roku. Minister zdrowia nie wywiązał się z ustawowego obowiązku i do 1 lipca 2002 roku nie wydał - do obowiązującej już części ustawy o ratownictwie medycznym - 6 aktów prawnych (trzy zostały wydane z opóźnieniem, trzech nie opracowano do tej pory). Ich ukazanie się nadal stoi pod znakiem zapytania. Jak poinformował NIK minister zdrowia Leszek Sikorski, do uzgodnień wewnętrznych został przekazany projekt rozporządzenia w sprawie rodzajów zespołów ratownictwa medycznego oraz niezbędnych wymagań w zakresie ich składu osobowego i wyposażenia. Czekają go jeszcze uzgodnienia międzyresortowe. Rozporządzenie w sprawie określenia szczegółowych elementów planów działań ratowniczych powinno zaś zostać opracowane w porozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Leszek Sikorski poinformował, że ?według roboczych uzgodnień z MSWiA przedmiotowa delegacja ustawowa jest w praktyce niemożliwa do realizacji. W związku z powyższym obecnie opracowywany projekt nowej ustawy o krajowym systemie ratowniczym, stanowiący jednocześnie nowelizację przepisów regulujących zagadnienia ratownictwa medycznego, skreśla powyższe upoważnienie".
Z kolei projekt rozporządzenia w sprawie określenia standardów medycznych procedur ratowniczych jest ?na etapie prac koncepcyjnych". Jednak według opinii krajowego konsultanta w dziedzinie medycyny ratunkowej, ?narzucenie ministrowi zdrowia wydania rozporządzenia o standardach procedur medycznych jest de facto próbą przekształcenia szerokiej specjalistycznej wiedzy medycznej w formę rozporządzeń administracyjnych. (...) Wydanie rozporządzenia jest niewykonalne".
Więcej nie ma niż jest
W ocenie NIK-u, lokalne władze też nie są bez winy. W 8 spośród 13 skontrolowanych województwach nie opracowano wojewódzkiego programu w zakresie ratownictwa medycznego. 6 spośród 13 objętych kontrolą powiatów nie utworzyło centrum powiadamiania ratunkowego (CPR), mimo że upłynął termin ich uruchomienia ustalony przez resort zdrowia w umowie o przekazanie środków na ich wyposażenie. Opóźnienia wynoszą od kilku do kilkunastu miesięcy. Resort zresztą nie był w stanie poinformować izby, ile CPR-ów do tej pory powstało na terenie całej Polski.
Zakłady opieki zdrowotnej natomiast nie wywiązały się, według NIK-u, z obowiązku utworzenia szpitalnych oddziałów ratunkowych i centrów powiadamia ratunkowego w terminach ustalonych przez ministerstwo. Pomimo opóźnień w tworzeniu SOR-ów, resort przekazywał szpitalom środki na wyposażenie nie istniejących jeszcze oddziałów. Opóźnienia w poszczególnych przypadkach wynoszą od kilku miesięcy do nawet 3 lat lub nie uruchomiono takich oddziałów do chwili obecnej. Szpitalne oddziały ratunkowe nie podjęły właściwej działalności w ramach systemu ratownictwa medycznego ze względu na nieuregulowany formalnie sposób ich finansowania (brak umów z kasami chorych i Narodowym Funduszem Zdrowia). Niektóre oddziały - pomimo ich uznania przez dyrekcję szpitala za utworzone - nie spełniają obowiązujących wymagań w zakresie organizacji i wyposażenia w sprzęt medyczny.
107 mln zł z budżetu z naruszeniem prawa
Brak właściwego nadzoru resortu skutkował takimi kuriozalnymi sytuacjami, do jakiej doszło np. w Zakopanem. Tutejszy SP ZOZ otrzymał z resortu łącznie ponad 1,7 mln zł na zakup sprzętu medycznego, który m. in. miał stanowić wyposażenie SOR-u. Ustalono, że niezgodnie z przeznaczeniem szpital wydał 290 tys. zł. Zapotrzebowanie na aparaturę zostało sporządzone nierzetelnie, a zrealizowane zakupy częściowo były zupełnie nie związane z tworzeniem SOR-u. Szpital przekazał więc część sprzętu o wartości 570 tys. zł (32 proc. otrzymanych środków) do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz do innych oddziałów szpitalnych. Koszty amortyzacji sprzętu oddanego w nieodpłatne użytkowanie TOPR obciążają jednak szpital. Nakłady poniesione z tytułu amortyzacji przez zakład w Zakopanem tylko do końca listopada 2002 roku przekroczyły 54 tys. zł. Pomimo tak dużych wydatków na utworzenie SOR-u, nadal nie spełnia on wymogów rozporządzenia w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego i pełni funkcję izby przyjęć.
W latach 1999-2002 Ministerstwo Zdrowia wydało na realizację zadań związanych z ratownictwem medycznym łącznie 373 mln zł (na wyposażenie 330 zespołów ratownictwa medycznego, 252 szpitalnych oddziałów ratunkowych i 106 centrów powiadamiania ratunkowego). Najwyższa Izba Kontroli oceniła, że 112 mln zł wydano z naruszeniem prawa - z tego 107 mln zł pochodziło z budżetu państwa.
NIK uznał za niezbędne: pilne wydanie brakujących rozporządzeń do tej części ustawy o ratownictwie, która już weszła w życie, podjęcie inicjatywy legislacyjnej mającej na celu sprecyzowanie w ustawie jednolitych kryteriów i zasad tworzenia CPR, przekazywanie środków na wyposażenie szpitalnych oddziałów ratunkowych dopiero po osiągnięciu przez szpital znacznego (na poziomie 70 proc.) zaawansowania prac adaptacyjno-remontowych pomieszczeń SOR oraz pilne przeprowadzenie rzetelnej inwentaryzacji stanu wdrażania systemu ratownictwa medycznego.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska