Nie ma już diagnostyki alergologicznej bez diagnostyki molekularnej
aktualizacja: 09-07-2024, 17:00
Do niedawna oceniane były stężenia IgE swoiste dla ekstraktów, ale budziło to wiele wątpliwości. Testy często dawały fałszywie dodatnie wyniki, niemające znaczenia klinicznego z tego powodu, że w danym źródle alergenowym zwykle znajduje się dużo różnych molekuł. I odwrotnie: wychodziły wyniki ujemne np. w przypadku alergii pokarmowych zagrażających życiu.
— Obecnie nie ma już diagnostyki alergologicznej bez diagnostyki molekularnej. Polega ona na ilościowej ocenie swoistych IgE w stosunku do molekuły alergenowej — tłumaczy dr hab. n. med. Łukasz Błażowski, prof. UR, kierownik Kliniki Alergologii i Pneumonologii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc OT w Rabce-Zdroju.
Ekspert podaje jako przykład jabłko, które obecnie nie jest traktowane jako alergen, ale jako źródło alergenu. Alergenami bowiem nazywane są teraz molekuły alergenowe. W każdym źródle alergenowym występują bardzo małe cząsteczki, złożone z kilkunastu czy kilkudziesięciu aminokwasów, które tworzą epitop, a z kolei ten epitop, wiążący się z przeciwciałami swoistymi IgE, wchodzi w skład wspomnianej molekuły alergenowej.
Do niedawna oceniane były stężenia IgE swoiste dla ekstraktów, ale — jak zaznacza specjalista — budziło to wiele wątpliwości. Testy często dawały fałszywie dodatnie wyniki, niemające znaczenia klinicznego z tego powodu, że w danym źródle alergenowym zwykle znajduje się dużo różnych molekuł. I odwrotnie: wychodziły wyniki ujemne, np. w przypadku alergii pokarmowych zagrażających życiu.
— Do niedawna poruszaliśmy się jak w ciemnym pomieszczeniu, a w tej chwili mamy już możliwość oceny monowalentnego uczulenia w stosunku do poszczególnych molekuł alergenowych. To niezwykła zdobycz ostatnich kilkunastu lat — stwierdza ekspert.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Kupczyk: wciąż narasta problem alergii
Źródło: Puls Medycyny