Nie jestem dość dobrym lekarzem

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 05-10-2011, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jestem jednym z „jedynkowiczów”. Sześćdziesięciolatek z I stopniem specjalizacji z ginekologii i położnictwa. W zawodzie 35 lat. Sześć lat studiów, roczny staż podyplomowy, kolejne pięć lat pracy do zdobycia specjalizacji. Egzamin państwowy teoretyczny i praktyczny na I stopień specjalizacji. Lata pracy na oddziale, w przychodni. Od 12 lat mam podpisany kontrakt z NFZ na świadczenie usług z zakresu ginekologii i położnictwa. Obecnie prowadzę trzy gabinety w różnych miejscowościach, pracując codziennie od 9 do 18. Mam założonych 15 000 kart pacjentek.

I nagle, na skutek jednego podpisu minister zdrowia, muszę gabinety zamknąć, ponieważ jestem lekarzem niepełnowartościowym. Niegodnym zaufania. Nieważne, że przyjmuję po 50 pacjentek dziennie. Że to one wybrały mnie na swojego lekarza, że to one chcą, bym prowadził ich ciąże. Minister zdrowia wie lepiej, co dobre dla pacjenta. Ja dobry nie jestem.

Takich lekarzy prowadzących gabinety specjalistyczne w ramach kontraktów z NFZ są setki. Zdobyliśmy zaufanie pacjentów, zainwestowaliśmy w gabinety, sprzęt diagnostyczny. Zdobyliśmy dodatkowe umiejętności medyczne, np. z zakresu diagnostyki ultrasonograficznej, odbyliśmy dziesiątki szkoleń w ramach doskonalenia ustawicznego. NFZ doceniał naszą pracę i przez lata odnawiał z nami kontrakty na świadczenie usług medycznych.

Zostaliśmy całkowicie zaskoczeni tym rozporządzeniem, nie dostaliśmy żadnej szansy na uzupełnienie „braków w wykształceniu”. Wszystkie jednostki medyczne otrzymały pięć lat na dostosowanie pomieszczeń do wymogów unijnych. Lekarze — ani dnia.

Rozporządzenie dotyczy tylko jednej grupy lekarzy. A co z lekarzami rodzinnymi? Specjalistów z medycyny rodzinnej jest niewielu. Większość z nich to interniści, pediatrzy. Czy oni też niedługo dostaną zakaz pracy w swoich gabinetach?

Rozporządzenie ministra zdrowia stawia NFZ w trudnej sytuacji. Wypowiedzenie kontraktów setkom gabinetów to większe kolejki do gabinetów specjalistycznych, niezadowolenie pacjentów. Ale cała sprawa ma też głębszy wymiar, wymiar ludzki. Potraktowanie, w większości starszych lekarzy, w ten sposób to tak, jakby dać komuś potężnego kopa za lata ciężkiej, często niewdzięcznej pracy.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jacek Zaidlewicz, „niepełnowartościowy” 
lekarz medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.