"Nie" dla komórek w szpitalach uzasadnione
Wyniki badania opublikowane w Critical Care wskazują, że telefony komórkowe zakłócają działanie aparatury medycznej, zwłaszcza tej wykorzystywanej na oddziałach intensywnej terapii. Przeczy to amerykańskim doniesieniom z marca br., według których zakaz korzystania z komórek na terenie szpitali jest bezzasadny (PM nr 6/2007).
Wykazano, że telefony powodowały nieprawidłowe działanie 7 z 9 testowanych respiratorów i w 7 przypadkach zakłócenia te były niebezpieczne dla chorego (począwszy od zmian w tempie wentylacji do zupełnego wyłączenia urządzenia). Komórki zakłócały też pracę urządzeń monitorujących stan pacjenta (7 z 13 objętych badaniem), pomp infuzyjnych (3 z 7 testowanych), sztucznych nerek, zewnętrznych rozruszników serca, pomp do żywienia dojelitowego oraz nawilżaczy powietrza.
Łącznie odnotowano 48 przypadków interferencji elektromagnetycznych wywołanych przez telefony. 33 proc. z nich zaklasyfikowano do niebezpiecznych, 42 proc. do znaczących, a 25 proc. do nieznacznych. Najmniej interferencji powodowały telefony najnowszej generacji (?3G"). W większości przypadków nieprawidłowości w działaniu aparatury wykrywano po przystawieniu telefonu komórkowego na odległość kilku centymetrów (średnia wyniosła 3,5 cm), chociaż zdarzył się też jeden przypadek niebezpiecznych interferencji wywołany przez telefon oddalony aż o 3 metry. Dlatego według naukowców dopuszczalna odległość pomiędzy urządzeniem medycznym a włączonym telefonem komórkowym wynosi co najmniej 1 metr. Najbezpieczniej byłoby w ogóle nie wnosić komórek na oddziały intensywnej terapii oraz noworodkowe.
Z drugiej strony dzięki nowoczesnym technologiom telekomunikacyjnym możliwa jest szybka komunikacja pomiędzy lekarzami różnych specjalności, a także łączenie się z Internetem i czerpanie ze znajdujących się tam zasobów wiedzy, a to zapewnia lepszą opiekę medyczną nad pacjentem.
Źródło: Critical Care 2007, online 6 września
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Koton-Czarnecka