NFZ dokładnie liczy świadczenia ratujące życie
Jeśli szpital przekroczył limit świadczeń i wystąpił o zapłatę nadwykonań do sądu, może być pewny drobiazgowej kontroli z Narodowego Funduszu Zdrowia. Na pierwszy ogień pójdzie dokumentacja procedur ratujących życie.
Jednoznaczne przypadki
Czy rzeczywiście oddziały mają pacjentów w stanie zagrożenia życia głównie w poniedziałki i we wtorki, a także pod koniec roku, gdy często kończą się limity innych rodzajów świadczeń? W województwie podlaskim taka analiza nie była przeprowadzana, ale niepokój pozostał.
„Mamy klasyfikację kodów, które jednoznacznie stwierdzają, co jest ratowaniem życia – mówi dr Tomasz Koronkiewicz, zastępca dyrektora ds. medycznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. – Zaliczają się tu m.in. urazy czy stany wieńcowe. Z takimi jednoznacznymi przypadkami nie ma problemu przy rozliczaniu z NFZ, zazwyczaj płaci za te świadczenia. Poza tym ratowanie życia odbywa się na tym samym poziomie przez cały rok. Nie ma dni czy miesięcy, w których jest znacząco więcej takich pacjentów. Mamy stały grafik dyżurów, co drugi dzień to ostry dyżur zabiegowy, co pięć dni interna. I to ma odzwierciedlenie w ruchu chorych”.
Zdaniem Adama Dębskiego, rzecznika podlaskiego oddziału NFZ, nie ma potrzeby stałego przeprowadzania analiz, bo każdy świadczeniodawca ma dowolność i uznaniowość w oznaczaniu świadczeń ratujących życie. „Dopóki mieści się to w limicie czy warunkach umowy szpitala z NFZ, nie kwestionujemy, czy dane świadczenie było ratujące życie, czy nie. Nie ma też znaczenia, czy świadczenia były wykonywane w poniedziałek czy w piątek. Tego nie piętnujemy. Dopiero gdy placówka ma sporo nadwykonań, przyglądamy się sytuacji, , a już zwłaszcza wtedy, gdy podaje nas do sądu” – przyznaje Adam Dębski.
Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 13 (216) z dnia 22 września 2010r.
Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny
Czytaj również:
Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak