Marek Nowacki: Walczę o normalność
Marek Nowacki, lat 70, jest dyrektorem Centrum Onkologii w Warszawie i jednocześnie kierownikiem Kliniki Nowotworów Jelita Grubego w tej placówce. Dodatkowo jest członkiem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, co bardzo sobie ceni, ale zabiera mu to sporo czasu. Piąty na Liście Stu 2008. Coraz częściej myśli o emeryturze...
Sukces to Centrum
Wyniki kierowanej przez niego placówki są dla profesora najlepszą miarą sukcesu zawodowego. W minionym roku, po 22 latach, zostały wreszcie uporządkowane sprawy własności terenu CO. "To oznacza, że możemy inwestować i ubiegać się o europejskie fundusze. Jeden z budynków, w którym dotąd były warsztaty i biura, zostanie zrównany z ziemią, a na jego miejscu powstanie centrum profilaktyki. Prace projektowe są już mocno zaawansowane" - cieszy się dyrektor. Pod koniec grudnia instytut dostał certyfikat ISO. "Sam certyfikat nie jest powodem do specjalnej dumy, bo dla każdej placówki powinna to być sprawa oczywista, za to proces dopasowywania się do tak precyzyjnych reguł jest niezwykle satysfakcjonujący. Jest tyle rzeczy, o których nie myślimy na co dzień, a które wymagają uporządkowania, że wdrażanie procedur traktuję wręcz jak fascynującą przygodę" - mówi Marek Nowacki. Z medycznych osiągnięć minionego roku szczególnie cieszy go wprowadzenie do badań molekularnych w Centrum Onkologii wyrafinowanych technik, umożliwiających w niektórych nowotworach bardziej precyzyjny dobór terapii. Tylko jak przekonać teraz NFZ, by refundował tak nowoczesne podejście do pacjenta?
Dowodem, że Centrum się rozwija, jest też pracownia PET, która prawdopodobnie zacznie działać w połowie stycznia br. "Kontrakt z NFZ jest już obiecany i zostanie podpisany, gdy tylko przekonamy się, że wszystko działa bez zarzutu" - podkreśla profesor. Jest dumny z uruchomienia cytomammobusu, który w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych jeździ po Mazowszu. To próba rozwiązania problemu niskiej zgłaszalności kobiet na badania przesiewowe.
Niedawno musiał uporać się z kryzysem w jednej z klinik, której szef został aresztowany pod zarzutem korupcji. Choć sąd zwolnił go z zakazu pełnienia funkcji kierowniczych, okazało się, że zespół odmówił współpracy. Ostatecznie kierownik został odwołany, ale trzeba będzie połączyć dwie kliniki.
Marzenia o fotografii
We wrześniu 2009 roku kończy się kadencja prof. Marka Nowackiego jako dyrektora Centrum Onkologii. Wyobraża sobie moment odejścia, choć nie jest pewien, czy długo wytrzyma bez pracy. Jednak, jak mówi, zna swój PESEL, a świadomość, że w domu czeka 12-letnia córka, zobowiązuje. Od dawna marzy o wcześniejszym powrocie do domu, chwili lenistwa przy butelce białego wina, z książką w ręku. I o tym, że w końcu znajdzie czas na zorganizowanie wystawy fotografii, o której mówi od wielu lat. Na razie, gdy wraca do domu, siada do komputera, żeby odpisać na maile albo napisać recenzję. W środowisku ma opinię purysty językowego, a jego po prostu razi to, że ludzie piszą niechlujnie i niezrozumiale, co szczególnie w publikacjach medycznych jest niewskazane.
Co pozostaje poza pracą? Oglądanie telewizji profesor ogranicza do programów informacyjnych. W teatrze był 10 lat temu. Wizyta w kinie kilka lat temu była efektem "przymusu bezpośredniego zastosowanego przez znajomych". Pytany o małe, codzienne przyjemności, nie wie, co powiedzieć. "Do niedawna była to fotografia, ale obecnie tak rzadko mogę sobie na nią pozwolić..." - przyznaje Marek Nowacki. Wciąż jest jednak członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików.
W tym roku po raz pierwszy od 10 lat na ferie zimowe nie wybiera się z córką w góry na narty, lecz na wycieczkę na Teneryfę. I po raz pierwszy, odkąd ma telefon komórkowy, nie zabiera go ze sobą. Czas na zmiany...
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka