Likwidacja stażu podyplomowego: "sprzeciw jest ogromny", "oni po prostu wyjadą"
Udało nam się zebrać ponad 9 tysięcy podpisów od studentów i stażystów z całej Polski, którzy sprzeciwiają się likwidacji stażu podyplomowego. Dostaję wiadomości od kolegów i koleżanek, że jeśli przepis wejdzie w życie, oni po prostu wyjadą z Polski - mówi portalowi pulsmedycyny pl Dawid Żyrek, inicjator petycji i koordynator Porozumienia Rezydentów na Dolny Śląsk.

W czwartek (4 listopada) sprzed siedziby Ministerstwa Zdrowia w Warszawie Porozumienie Rezydentów poinformowało, że wysłało do ministra zdrowia "kopertę zawierającą ponad 9000 podpisów przeciwko likwidacji stażu podyplomowego".
Dziś szef Porozumienia Rezydentów Mateusz Szulca napisał na Twitterze, że podpisy dotarły już do kancelarii ministra zdrowia. "Mamy nadzieję, że komentarze zawarte w petycji pomogą w podjęciu właściwej decyzji i otworzą drogę do szerszej dyskusji w tym temacie" - dodał Szulca. Nadawcy listu z podpisami to przewodniczący Porozumienia Rezydentów oraz koordynator Porozumienia Rezydentów na Dolny Śląsk.
Będzie problem z rezydenturami? “Oni po prostu wyjadą”
- Chcieliśmy pokazać panu ministrowi, że sprzeciw jest ogromny, że jesteśmy zdeterminowani. Cały czas spływają nowe podpisy. Nie jesteśmy w tym (sprzeciwie - red.) sami, są z nami organy Parlamentu Studentów RP (chodzi o Komisję Wyższą Szkolnictwa Medycznego - red.), mamy głosy związków zawodowych, izb lekarskich. List z jeszcze większa liczbą podpisów trafi też do Sejmu, Senatu, rektorów - mówi w rozmowie z nami Dawid Żyrek.
- Chcieliśmy poprosić ministra zdrowia, żeby jeszcze raz przemyślał, czy staż warto likwidować - dodaje.
Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy MZ coś ogłasza, przybywa setek nowych podpisów pod petycją... Ciężko było wybrać moment druku, żeby ująć ich jak najwięcej w złożonej kopercie! To chyba jasny sygnał środowiska, co sądzi o decyzjach MZ... ;)
— Lek. Mateusz Szulca (@M_Szulca) November 5, 2021
Zapowiada, że Porozumienie Rezydentów o sprawie stażu będzie mówić coraz więcej, także w ramach protestu medyków z Białego Miasteczka.
- Mateusz Szulca podkreślał przed gmachem Ministerstwa Zdrowia, że likwidacja stażu doprowadzi do skumulowania się dwóch roczników w postępowaniu kwalifikacyjnym na rezydentury. Wiadomo, że rezydentur na pewno nie będzie dwukrotnie więcej, bo nie będzie miał kto kształcić większej liczby chętnych. To spowoduje chaos w kwalifikacji, ale też pewnie zawiedzie wielu młodych medyków, bo nie dostaną się tam, gdzie chcą. Już teraz od swoich kolegów i koleżanek dostaję wiadomości, że jeżeli likwidacja stażu wejdzie w życie, oni po prostu wyjadą z Polski, bo nie będą robić czegoś, czego nie chcą - tłumaczy Żyrek.
Trudno się było spodziewać, by absolwenci, świeżo upieczeni lekarze mieli z uśmiechem na twarzy przyjąć propozycję likwidacji stażu rodzaju "wiemy że Wasz zawód jest trudny i niebezpieczny, ale uczyńmy go jeszcze trudniejszym i mniej bezpiecznym".
— Szymon Suwała M.D. (@lekarzsuwala) November 5, 2021
Przyjmą inną - "niech jadą!"...
Co roku 13-miesięczny staż podyplomowy odbywa około 3800 młodych lekarzy. Obejmuje on pogłębienie wiedzy teoretycznej oraz - co istotne - praktyczną naukę udzielania świadczeń zdrowotnych. Staż można wykonywać tylko pod nadzorem lekarza specjalisty (tzw. opiekuna), który pracuje w zawodzie minimum 5 lat. Dopiero odbycie stażu i zdanie LEK uprawnia do samodzielnego wykonywania zawodu.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Likwidacja stażu: rośnie sprzeciw studentów, stażystów, rezydentów, są listy i petycje
26 października w internecie Dawid Żyrek, koordynator Porozumienia Rezydentów na Dolny Śląsk, utworzył "Petycję w sprawie zaniechania działań legislacyjnych mających na celu likwidację lekarskiego stażu podyplomowego". Do piątku (5 listopada) do godzin popołudniowych podpisało ją niemal 9,4 tys. osób. To studenci i studentki kierunków lekarskich oraz lekarki i lekarze stażyści.
"W obecnej sytuacji studia na kierunku lekarskim nie przygotowują absolwentów w stopniu wystarczającym do samodzielnego wykonywania zawodu niezwłocznie po ich ukończeniu. Staż podyplomowy to czas, w którym młodzi lekarze zapoznają się z działaniem polskiego systemu ochrony zdrowia oraz po raz pierwszy, pod nadzorem opiekuna, zostaje im powierzona opieka nad pacjentami. To wtedy zapoznajemy się z praktycznymi aspektami wiedzy, jaką nabyliśmy w czasie studiów i pod kontrolą doświadczonych kolegów możemy wykorzystać ją w bezpieczny sposób" - czytamy w petycji.
Protest medyków: w środowisku wrze
Żyrek zapytany, czy coś mu wiadomo nt. dalszych planów protestujących pracowników ochrony zdrowia i Białego Miasteczka, przyznał, że jest bardzo dużo pomysłów na to, jak dalej prowadzić protest, ale nie ma jeszcze konkretnych decyzji.
- Jest koncepcja, o której jakiś czas temu wspominała Krystyna Ptok, że może warto poszukać pomocy u posłów opozycji, skoro strona rządząca nie chce z nami rozmawiać - zdradza.
Faktycznie - taki pomysł pojawił się już wcześniej. 18 października Krystyna Ptok, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych informowała, że do protestujących medyków już odezwała się z ofertą wsparcia Lewica, Platforma Obywatelska, kontaktował się też Szymon Hołownia.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Protestujący medycy napisali list do prezesa PiS. Jeśli odmówi pomocy, nie wykluczają rozmów z opozycją
- Dzisiaj przeczytałem, że minister Ziobro chce zaostrzyć kary za nieumyślne błędy medyczne. W środowisku wrze, medycy są wściekli. Z tego co wiem, nie ma planów zamknięcia Białego Miasteczka w najbliższych dniach - podsumował Żyrek.
Protest pracowników ochrony zdrowia przed kancelarią premiera trwa już 55 dni. Protestujący przesłali do premiera Mateusza Morawieckiego kolejny, tym razem już ostatni list. - Panie premierze, gdybyśmy traktowali pacjentów tak, jak pan traktuje przedstawicieli 600 tysięcy medyków, to dzisiaj tych pacjentów, którzy zmarli, na cmentarzach leżałoby o wiele więcej - wskazywała w czwartek (4 listopada) Krystyna Ptok.
- Scenariusz następnych dni będzie pisany przez covid. Nas jest coraz mniej w tym miejscu (w Białym Miasteczku - red.), bo coraz więcej musi nas być na oddziałach szpitalnych - zwróciła uwagę.
Szulca mówił: - Nas zaraz wezwą nakazami pracy do jednostek, w których pracowaliśmy. I nie będzie tu pod kancelarią nikogo, kto w państwa interesie będzie występował.
Protestujący czekają na odpowiedź premiera do 20 listopada. Potem będą decydować o dalszych krokach.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Trwa spotkanie zespołu trójstronnego. Czy wreszcie będzie wspólne stanowisko?
Źródło: Puls Medycyny