Lider szpitali klinicznych
Białostocki szpital kliniczny osiągnął najlepszy wynik finansowy wśród wszystkich szpitali klinicznych w Polsce za 2006 r. Placówce udało się nie tylko wyjść na zero, ale i wypracować kilkumilionowy zysk.
Nowe zasady zarządzania
"Już mój poprzednik rozpoczął zmiany, np. wyprowadzenie części usług na zewnątrz, tzw. outsourcing. J. Kamiński jako pierwszy w Polsce chciał też wprowadzić zasadę współpłacenia za niektóre usługi przez pacjentów (taka próba pobierania opłat za porady specjalistyczne skończyła się po dwóch dniach, dyrektor potem odpowiadał przed sądem - przyp. red.) - ocenia Bogusław Poniatowski, który na początek wprowadził nowe zasady zarządzania w szpitalu. - Każdy kierownik kliniki zaczął ponosić odpowiedzialność za działalność swojej kliniki. Był zobowiązany do monitorowania wszystkich kosztów i przychodów, co miesiąc trzeba było zdawać raporty. Na początku nie wszystkim ordynatorom się to podobało, bo trzeba było liczyć wszystko, od gazików i wacików po koszty poważnych procedur. Ordynatorzy musieli też zastanawiać się, jak zdobywać pieniądze dla kliniki. Ale na koniec 2005 r. były pierwsze owoce: długi wymagalne spadły o 22 mln zł. Udało nam się nawet wypracować kilka milionów zysku".
W 2005 roku szpital dostał blisko 10 mln zł pożyczki z budżetu państwa. "Dobry plan restrukturyzacyjny sprawia, że jest szansa na umorzenie 75 proc. z tej kwoty" - ocenia dyrektor. SPSK wydzielił też ze swoich struktur kolejną dziedzinę: diagnostykę obrazową. Teraz usługi te świadczy dla szpitala firma zewnętrzna, której szpital płaci za specjalistyczne badania, np. tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego. Firma ta przejęła pracowników radiologii, jest właścicielem drogiego sprzętu, który znajduje się w wynajmowanych od szpitala pomieszczeniach. Szpital zyskał dzięki temu ruchowi kilkaset tysięcy zł rocznie, a pacjenci krótsze oczekiwanie na badania.
Zmiany przynoszą efekty
W 2006 roku coraz większe były też efekty nowego zarządzania klinikami. Za wypracowane zyski oddziały dostawały premie. Do lepszej sytuacji finansowej SPSK przyczyniły się też zakładowe związki zawodowe, które zrezygnowały z 50 proc. funduszu socjalnego. Oszczędzone w ten sposób pieniądze mogły być zainwestowane w modernizację szpitala. A gdy placówka zaczęła przynosić zyski, można było też podnieść o 40 proc. pensje wszystkim pracownikom. Nie udało to się żadnemu innemu szpitalowi w województwie.
"Na koniec 2006 roku osiągnęliśmy kilkumilionowy zysk i mamy najlepszy wynik finansowy ze wszystkich szpitali klinicznych w Polsce - mówi Bogusław Poniatowski. - Dziwi trochę to, że szpital kliniczny we Wrocławiu, mający o złotówkę wyższą cenę za punkt, wygenerował takie straty. Gdybyśmy mieli taką cenę u siebie, mielibyśmy jeszcze większy zysk".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok