Lekarze rodzinni – zaangażujcie się!
Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych wymaga modyfikacji, trzeba bardziej zaangażować lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej we wczesne wykrywanie raka, a profilaktyka jest wciąż mało skuteczna - ocenili posłowie sejmowej komisji zdrowia.
Posłowie na pierwszym posiedzeniu komisji po wakacyjnej przerwie zajęli się m.in. sprawozdaniem z realizacji programu nowotworowego w 2011 r. Wydano na niego ponad 263 mln zł, w tym tylko 49 mln zł na profilaktykę.

„Na profilaktykę i leczenie raka rząd kieruje za mało pieniędzy. A średnie nakłady na leczenie chorób nowotworowych stawiają nas daleko za państwami starej UE” - mówił Czesław Hoc (PiS). W Polsce na jednego mieszkańca przypada przeciętnie 41 euro wydanych na walkę z rakiem, tymczasem na Zachodzie wskaźnik ten wynosi 148 euro. Efekt? Ze 130 tys. Polaków, którzy co roku dowiadują się, że mają raka, aż 85 tys. z nich umiera. Wszystko dlatego, że chorzy zgłaszają się do lekarzy zbyt późno.
„Wieloletni narodowy program jest jedynie łatą i protezą, ale nie zastąpi normalnego systemu zwalczania chorób nowotworowych” – uważa Bolesław Piecha (PiS), przewodniczący komisji zdrowia. Dlatego zapowiedział przyjęcie przez komisję dezyderatu w tej sprawie w najbliższym czasie.
Jego zdaniem wzrost wykrywalności raka we wczesnym etapie choroby, „wymaga uruchomienia lekarzy pierwszego kontaktu, którzy obecnie odgrywają zbyt małą rolę w tym zakresie”. Podobnego zdanie byli także inni posłowie. „To lekarze rodzinni powinni być sitem wyłapującym” - stwierdził Andrzej Orzechowski (PO).
Tymczasem, jak mówił wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki, który przedstawiał wyniki realizacji programu, dotychczas przeszkolono w zakresie profilaktyki i wczesnego wykrywania nowotworów 10 tys. lekarzy rodzinnych, ale ich zainteresowanie tymi szkoleniami jest niewielkie. W planach Ministerstwa Zdrowia jest za to przeszkolenie chirurgów.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: AK