Lekarze nie wiedzą, jak rozmawiać z rodzinami pacjentów o donacji narządów. To przekłada się na niekorzystne statystyki
Mocnymi stronami polskiej transplantologii są doświadczenie, doskonale wykształcona kadra medyczna i nowoczesny sprzęt. Problemem pozostaje wciąż zbyt mała liczba dawców i niska świadomość społeczeństwa dotycząca transplantologii, z którą lekarze spotykają się na co dzień. W efekcie często nie wiedzą, jak rozmawiać́ z rodzinami pacjentów o donacji narządów do przeszczepu – zwłaszcza kiedy chodzi o dzieci.

Między innymi temu zagadnieniu była poświęcona wrześniowa konferencja „Transplant Summit Poland 2023”. Jej gościem specjalnym był prof. Robert Montgomery – amerykański transplantolog i światowej sławy autorytet w tej dziedzinie. Zaproszeni specjaliści rozmawiali m.in. o tym, jak sprawić, aby przeszczepy narządów – zwłaszcza wśród dzieci – przestały być w Polsce tematem tabu.
– Najbardziej palącą potrzebą i największym wyzwaniem dotyczącym przeszczepów niewątpliwie jest w tej chwili brak narządów do transplantacji i fakt, że większość osób, które czekają na przeszczep, nigdy go nie otrzyma, bo zanim będzie dostępny odpowiedni organ, one będą już zbyt chore albo umrą. Zasada „ktoś musi umrzeć, żeby ktoś inny mógł żyć” po prostu się nie sprawdza. Dlatego myślę, że naszym najważniejszym zadaniem jest w tej chwili znalezienie innego źródła narządów do przeszczepów. Stąd też jednym z moich głównych zainteresowań jest obecnie wykorzystanie narządów zwierzęcych, pobieranych od świni, jako alternatywnego sposobu zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na organy do transplantacji – mówi agencji Newseria Biznes prof. Robert Montgomery, dyrektor Instytutu Transplantologii Langone Health Uniwersytetu Nowojorskiego.
Niedostateczna liczba narządów do przeszczepienia to główna bariera w rozwoju polskiej transplantologii. Według danych Centrum Poltransplant w Polsce na każdy milion osób przypada statystycznie 14,6 zmarłych dawców (od jednego można pobrać maksymalnie do ośmiu narządów), podczas gdy europejska średnia to 21,5. Statystyki pokazują również, że w Polsce liczba dawców, jak i liczba zabiegów transplantacyjnych od lat znacząco nie rośnie lub wręcz maleje, a okres pandemii COVID-19 przyczynił się do pogorszenia tej sytuacji. Wydłuża się za to kolejka pacjentów oczekujących na przeszczep – w tej chwili liczy około 2 tys. pacjentów, z których najwięcej czeka na transplantację nerki. Tę można pobrać również od żywego dawcy, podobnie jak fragmenty wątroby, ale odsetek takich przeszczepów wciąż jest marginalny – w Polsce wskaźnik liczby przeszczepów nerek od żywych dawców w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców wynosi 0,8 i jest jednym z najniższych w Europie (co wynika m.in. z faktu, że stacje dializ i nefrolodzy zbyt rzadko informują pacjentów o możliwości przeszczepów rodzinnych). W Czechach nerki od żywych dawców przeszczepia się trzy razy częściej, w Niemczech, Hiszpanii i Francji – siedem razy częściej, a w Holandii takie operacje wykonuje się statystycznie aż 27 razy częściej (dane NIK).
– Polska i Europa mają wspaniały system, ale są jednak pewne obszary, w których Europejczycy mogliby być nieco bardziej zdecydowani, jeśli chodzi o wykorzystanie narządów do przeszczepów, np. w przypadku pobierania ich od dawców, których zgon stwierdzono na podstawie kryterium krążeniowego, zatrzymania krążenia. Niektóre z tych narządów można by wykorzystać, przez co więcej osób mogłoby otrzymać przeszczep – mówi prof. Robert Montgomery. – Moim marzeniem jest to, że będziemy mieli wystarczającą liczbę organów do transplantacji dla każdego, kto ich potrzebuje. Ale jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest znalezienie alternatywy dla ludzkich narządów. Wtedy nikt nie będzie musiał umierać, zanim doczeka przeszczepu.
Mocnymi stronami polskiej transplantologii są doświadczenie i doskonale wykształcona kadra medyczna. Warto przypomnieć, że prof. Zbigniew Religa już w 1985 roku przeprowadził w Zabrzu pierwszą w Polsce udaną transplantację serca. Jednak na co dzień lekarze i personel medyczny spotykają się z niską świadomością̨ społeczeństwa dotyczącą transplantologii. W efekcie nie wiedzą, jak rozmawiać z rodzinami pacjentów o donacji narządów do przeszczepu. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci.
– Mówienie o transplantacji jest dość trudne, człowiek jest przywiązany do własnego ciała i traktuje jako coś absolutnie integralnego – dodaje językoznawca, prof. Jerzy Bralczyk. Jak wskazuje, czasem już samo słowo „narząd” wywołuje u pacjentów i ich rodzin negatywne skojarzenia. – Myślę, że słowo „narząd” – choć ono jest zupełnie normalnym słowem, używanym także w potocznym języku – nie jest tutaj najwłaściwsze, ponieważ od razu budzi skojarzenie bardzo negatywne i może lepiej byłoby, gdybyśmy używali jednak innych słów – mówi prof. Jerzy Bralczyk.
Z przeprowadzonych kilka lat temu badań CBOS wynika, że idea transplantacji narządów w celu ratowania życia lub przywracania zdrowia cieszy się w Polsce niemal powszechną aprobatą (93 proc.). Ośmiu na 10 dorosłych Polaków zgadza się, by po śmierci pobrano z ich ciała narządy do przeszczepów, i tylko 11 proc. jest temu przeciwnych. Mimo to aż 3/4 Polaków nigdy nie rozmawiało z bliskimi na temat przekazania swoich narządów po śmierci.
– Wiemy, że w kwestii dawstwa narządów jest ogromny kłopot, bo oczekujących na przeszczep jest nieporównanie więcej niż dawców. I tu mamy różne bariery i wyzwania, ale jedną z najważniejszych jest wiedza i nasze przekonania na ten temat. Mianowicie w Polsce jest prawo, które mówi o domniemanej zgodzie, czyli generalnie jest tak, że jeśli coś nam się stanie, to z prawnego i medycznego punktu widzenia nasze organy mogą zostać pobrane do przeszczepu. Ale jednocześnie żaden zespół lekarski nie podejmie się pobrania organów bez rozmowy z rodziną i bez wykluczenia jakiegokolwiek sprzeciwu z ich strony. Z kolei rodzina w sytuacji, kiedy właśnie straciła kogoś bliskiego, ma największe obiekcje przed tym, żeby wydać taką zgodę, jeśli np. nie ma pewności co do woli zmarłego. Ale skąd ma tę wolę znać? To jest możliwe tylko wtedy, gdy w rodzinie były prowadzone jakiekolwiek rozmowy na ten temat – mówi dr Joanna Heidtman, psycholog i socjolog, wykładowca akademicki Uniwersytetu SWPS.
– Nie ma jednej recepty na to, co zrobić, aby rozmowa z rodzicami potencjalnego dawcy zakończyła się sukcesem. Każdy przypadek jest inny. Natomiast są pewne generalne zasady, przede wszystkim rodzice powinni być zaopiekowani od momentu wejścia do szpitala i dostawać zawsze ten sam jasny, szczery przekaz od lekarzy, którzy z nimi rozmawiają – podkreśla Elżbieta Byrska-Maciejasz, anestezjolog z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.
– Ogromny wpływ na decyzję i spokój rodziny ma to, jak ta rodzina jest traktowana podczas pobytu w szpitalu od samego początku. Tutaj zazwyczaj jest potrzeba psychologa albo koordynatora transplantologii, którzy będą z nimi rozmawiać, będą z nimi w trakcie pobrania narządów i całej procedury – dodaje dr Joanna Heidtman.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak długo czeka się w Polsce na przeszczep? Ministerstwo Zdrowia podało liczby
Źródło: Puls Medycyny