Lekarz w szponach polityki [FELIETON Marka Stankiewicza]
Lekarz w szponach polityki [FELIETON Marka Stankiewicza]
Osobowość telewizyjna i kardiochirurg dr Mehmet Öz — znany również na całym świecie jako dr Oz — ogłosił swoją kandydaturę do Kongresu USA ze stanu Pensylwania. Decyzję o kandydowaniu podjął Öz rzekomo w związku z wysiłkami rządu Stanów Zjednoczonych w walce z pandemią. Jak powiedział, pandemia przekonała go, że kiedy miesza się politykę z medycyną, zamiast rozwiązań otrzymuje się tylko politykę.

COVID-19 stał się wymówką dla decydentów i elit, którzy kontrolowali środki komunikacji, aby zapobiec rozwojowi publicznej debaty. Odmienne opinie czołowych uczonych były wyśmiewane.
Od półwiecza mieliśmy zawsze lekarzy chętnych do zmierzenia się z polityką. Czasem aż roi się od nich w parlamencie i na rozmaitych poligonach politycznych — od lewa do prawa. Co więcej, widzę i znam dziś chętnych do takiej roboty. W końcu któż mądrzej i dobitniej dyskutuje o sprawach opieki zdrowotnej, sprawiedliwości i budżetu, którego wydatki systematycznie z roku na rok rosną. A może to tylko pozory, bo działalność na pierwszej linii sprawia, że lekarze znajdują się zbyt blisko problemów i bywają krótkowzroczni?
Czy ktoś słyszał rzeczową dyskusję, z jakiego powodu NFZ nie wydał 10 miliardów na świadczenia zdrowotne w ubiegłym roku, czyli 500 złotych na osobę? I co zrobić, aby to się nie powtórzyło? A to przecież jest afera, jakich mało. W Sejmie padło kilka rytualnych klątw i banałów ze strony opozycji, a medycy po obu stronach politycznej barykady nadal wybałuszają cielęce oczy. No bo co, nie słyszeli, że brakuje na refundację leków, zabiegi, protezy czy wózki inwalidzkie?
Być może pozycja lekarzy w społeczeństwie stwarza im wyjątkową perspektywę opieki nad innymi, którzy nie są w stanie zrobić tego sami? Tymczasem wielu wyborców chce, aby lekarze trzymali się z dala od polityki. Niby im ufają, wdzięczni są za pomoc w potrzebie i chorobie, ale nie mają ochoty, aby lekarze podejmowali decyzje dotyczące ich stylu życia. Wprowadzanie polityki do zacisza gabinetu lekarskiego na ogół źle się kończy.
Lekarzom, którzy zdecydują się wejść na arenę polityczną, potrzeba doświadczenia i umiejętności, których nie naucza się na studiach medycznych, chociaż zdolności przywódcze mogą okazać się pomocne. Cenzus medyczny też jest bardzo szanowany i wypełnia prawną definicję osoby „uczonej”. Lekarze w polityce mogliby mieć znaczny wpływ na opinię publiczną, tak jak robi to teraz dr Öz. Istnieje jednak wiele problemów, z którymi lekarze nie mają do czynienia, więc muszą uważać, aby nie podkopać zaufania publicznego poprzez wykroczenie poza swoje obszary specjalizacji. Choć niektórzy lekarze celebryci i osoby wpływowe czynią to od dawna. Medycy zazwyczaj hołdują decyzjom podjętym na podstawie dowodów, co może być trudne, jeśli ich nie ma. Tak jak podczas pandemii COVID-19 z nakazami noszenia masek, liczbą, czasem i wiekiem szczepień itp. Jedną z rzeczy, których na pewno potrzebują lekarze „publiczni”, jest gruba skóra!
Czy lekarze są zatem dobrymi politykami, czy tylko ekspertami ds. zdrowia? A może tylko kwiatkiem do kożucha na salonach władzy? Współczesna medycyna i ochrona zdrowia potrzebują zdolnych przywódców, gotowych do rozpalenia bożej iskry i wykorzystania do tego wszystkich narzędzi i strategii. Tymczasem ze świecą szukać takich liderów, gotowych do konfrontacji z tymi, którzy chcą zmienić duszę naszego kraju i wymyślić ją na nowo za pomocą swojej toksycznej ideologii. Musimy walczyć dla dobra naszych potomków. Niestety, gdzieś zgubiliśmy pałeczkę, którą mamy przekazać naszym dzieciom i wnukom. Ale jest jeszcze czas, by chwycić ją na nowo i zacząć ścigać się w kierunku naszej obiecującej przyszłości.
Etyka medycyny i polityki zdrowotnej istotnie się różnią. Szczerość i głoszenie prawdy są cnotą w medycynie. Jeśli lekarz ma z tym problem, jego wiarygodność medyczna gwałtownie spada. Aby zdobyć głosy, trzeba powiedzieć ludziom to, co chcą usłyszeć, a nie gorzką prawdę. „Będziesz miał wysoki cholesterol, ale jedz hamburgery, jeśli ci smakują, abyś tylko zagłosował na mnie” — to kanon w polityce, a w medycynie wstyd i obciach.
Prawdziwym testem będzie, czy ten lekarz polityk po wyborze na urząd zastosuje rozsądny osąd medyczny w istotnych kwestiach. Czy też, jak niektórzy medycy, którzy zaprzeczali istnieniu COVID-19 lub sprzyjali szarlatanom, postawi na stronniczość i użyje swojego autorytetu naukowego, aby dodać temu krętactwu wątpliwego blasku. Zgodnie z ogólną zasadą, to, co czyni dobrego lekarza, jest sprzeczne z przywództwem wysokiego lotu. Lekarze często wydają się łączyć nieomylność z fanatyzmem. Godna pożałowania historia lekarzy u władzy pokazuje, że miewali tendencję do nadużyć, gwałtu oraz służby w złej sprawie, jak Salvador Allende, Baszar al-Assad, Che Guevara czy krwawy kat Bałkanów Radovan Karadzić.
Arena publiczna jest bardzo rozległa i pojemna. Sama medycyna, podobnie jak większość innych dziedzin, wbrew mniemaniu wielu medyków, również mieści się w polityce krajowej. Lekarze, którzy ubiegają się o urząd, na ogół wydają się przyciągać uwagę wyborców. Kreowanie się na osobowość telewizyjną przypomina czasem przewodniczącego licealnego samorządu: „Hej wszyscy! Spójrzcie na mnie!”. Wielu celebrytów pasuje do tego ogólnego opisu. To ci, którym znudziła się już medycyna, a polityka ma być teraz dla nich oazą własnych korzyści. Najgorzej, gdy lekarz, przebrany za polityka, zostanie partyjnym pionkiem z osądem znaglonym instrukcjami swych mocodawców. Ale jeśli logika, przezorność i odwaga w podejmowaniu decyzji są kluczowymi kwestiami dla dobrego polityka, to lekarze są w stanie zdać test przydatności do polityki.
Moralność w medycynie wymaga podejścia holistycznego, obejmującego troskę o ciało, umysł, interakcje społeczne i potrzeby duchowe. Dopiero wtedy można odpowiedzieć na wszystkie potrzeby pacjenta. A moralność w polityce, jeśli w ogóle istnieje, to dla lekarza niekoniecznie oznacza uczciwość i kompromis, a raczej skrywanie oczu przed zawiedzionymi wyborcami, niegdyś jego pacjentami i podopiecznymi.
Źródło: Puls Medycyny
Osobowość telewizyjna i kardiochirurg dr Mehmet Öz — znany również na całym świecie jako dr Oz — ogłosił swoją kandydaturę do Kongresu USA ze stanu Pensylwania. Decyzję o kandydowaniu podjął Öz rzekomo w związku z wysiłkami rządu Stanów Zjednoczonych w walce z pandemią. Jak powiedział, pandemia przekonała go, że kiedy miesza się politykę z medycyną, zamiast rozwiązań otrzymuje się tylko politykę.
Marek StankiewiczFot. Archiwum
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach