Kto zapłaci koordynatorom przeszczepów?
Resort zdrowia zdecydował o przeznaczeniu 1,8 mln zł z rezerwy budżetowej na wynagrodzenia dla koordynatorów przeszczepów w szpitalach. To jednak tylko tymczasowe rozwiązanie. Nie jest jasne, jak będzie wyglądało finansowanie w przyszłości.
Nie wiadomo, dlaczego ministerstwo nie wydało dotąd rozporządzenia do znowelizowanej w ubiegłym roku ustawy transplantacyjnej. Rozporządzenie ma określać, kto (resort zdrowia czy Narodowy Fundusz Zdrowia) i za co ma płacić przy przeszczepach. Miało ono zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2010 r. Koordynatorzy liczyli, że poprawi także ich sytuację w szpitalach.
Koordynator jak rezydent
„Zapewniliśmy 190 koordynatorom wspaniały stugodzinny program szkolenia w dobrych warunkach, pod skrzydłami Uniwersytetu Warszawskiego, przy współudziale świetnych specjalistów. Płaciło za to Ministerstwo Zdrowia. Boli mnie, że nie zagwarantowano środków na etaty dla tych ludzi w szpitalach - mówi dr Jarosław Czerwiński, wicedyrektor Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant". Jego zdaniem, ministerstwu należą się podziękowania za to, że przeznaczyło środki na ich zatrudnienie. Będzie się ono odbywało na tych samych zasadach, co lekarzy rezydentów uczących się do specjalizacji.
Ciągle jednak nie wiadomo, kiedy szpitale dostaną obiecane pieniądze i na ile etatów dla koordynatorów one wystarczą. „Pewne szczegóły wciąż są dopracowywane. Na razie słyszymy publiczne deklaracje Ministerstwa Zdrowia, że przeznaczy na to określoną kwotę. Wierzę, że to się uda" - dodaje dr Czerwiński.
Obecnie za pracę koordynatorów płacą szpitale i „Poltransplant". „W naszym ośrodku jest koordynator regionalny zatrudniony na pół etatu pielęgniarki przez szpital i na pół etatu przez „Poltransplant". Jego łączna pensja jest jednak bardzo mała. Koordynatorów krajowych w całości finansuje „Poltransplant" - mówi dr hab. Teresa Nieszporek z Kliniki Nefrologii, Endokrynologii i Chorób Przemiany Materii w Szpitalu Klinicznym im. A. Mielęckiego w Katowicach.
Problemem jest według niej brak koordynatorów lokalnych w dużych szpitalach, w których są oddziały neurologiczne i oddziały intensywnej terapii. „Wynika to prawdopodobnie z tego, że takich koordynatorów „Poltransplant" nie finansuje, a szpital nie ma pieniędzy na ich opłacanie" - dodaje dr Nieszporek.
Skończmy z tymczasowością
Wiceszef „Poltransplantu" nie jest w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądało finansowanie pracy koordynatorów w przyszłości. Jest jednak pełen optymizmu: „Doświadczenie uczy, że gdy coś raz zostanie zrobione i się sprawdzi, to będzie kontynuowane" - mówi dr Czerwiński. Z nadzieją patrzy w przyszłość również prof. Wojciech Rowiński, konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii klinicznej.
„Dążymy do stworzenia narodowego programu, który ma służyć inwestowaniu w transplantologię. Będziemy zabiegać o ustawę, która zagwarantowałaby na ten cel ok. 100 mln zł rocznie. To nie jest wygórowana suma ani dla systemu ochrony zdrowia, ani dla Ministerstwa Finansów" - mówi prof. Rowiński.
Nie wszyscy są jednak takimi optymistami. „Czasy, kiedy uważano, że „samo się zrobi", powinny bezpowrotnie minąć, szczególnie w opiece medycznej. Tu nie może być mowy o tymczasowości. A jak to inaczej nazwać, skoro wyciągnięto co prawda pieniądze z rezerwy budżetowej, ale nie wiadomo, za co konkretnie miałyby być wypłacane, na jakich zasadach i jak długo" - mówi dr Krzysztof Pabisiak, koordynator przeszczepów z Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych w szczecińskim Szpitalu Klinicznym nr 2 Pomorskiej Akademii Medycznej.
Dla niego funkcja koordynatora jest jednym z wielu elementów pracy. Kiedy w szpitalu dochodzi do przeszczepu, on pilnuje wszystkich procedur transplantacyjnych. Za każdą przeprowadzoną procedurę dostaje dodatek do pensji.
„Koordynator transplantacyjny to powinno być rozpoznawalne stanowisko, a nawet zawód, podobnie jak ratownik medyczny. Tak jest we wszystkich krajach, gdzie rozwinięta jest transplantologia. W Polsce w dalszym ciągu nie ma solidnej podstawy, nie ma struktury działania, której jednym z elementów jest finansowanie tego stanowiska" - uważa dr Pabisiak. Choć cieszy go, że w tym roku będą pieniądze na dofinansowanie m.in. jego pracy, to uważa, że potrzebne są działania długoterminowe.
„Zapowiadało się naprawdę świetnie, tymczasem po szkoleniu koordynatorzy poszli w świat i jak wiem zdecydowana większość z nich nie pracuje w tym zawodzie. Wykonują czynności, które wykonywali do tej pory. Na razie koordynacja to wciąż hobby, realizowane dzięki zaangażowaniu, fascynacji i oddaniu pracy" - mówi dr Pabisiak.
CZYTAJ TAKŻE:
"Jak dawać i brać - przeszczep znaczy życie" - rozmowa z Katarzyną Zakrzewską oraz Małgorzatą Zelman, koordynatorkami ds. transplantologii w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus w Warszawie
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka