Kto nie ma ważnego prawa wykonywania zawodu

Beata Lisowska
opublikowano: 05-03-2003, 00:00

Czy lekarz, który posiada prawo wykonywania zawodu, ale nie ma dokumentu potwierdzającego to prawo, wykonuje swoją pracę legalnie? Gdyby zastosować analogię do kierowcy prowadzącego samochód bez prawa jazdy, odpowiedź brzmiałaby: nie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Według szacunków Naczelnej Rady Lekarskiej, bez ważnych książeczek prawa wykonywania zawodu (PWZ) jest co najmniej kilkanaście tysięcy osób. Ponieważ w tym roku nie było konkursów na świadczenie usług, a kasy chorych aneksowały wcześniejsze umowy, wielu lekarzom, którzy nie mają nowego prawa, uszło to bezkarnie. Coraz częstsze są natomiast przypadki niehonorowania przez apteki recept z pieczątkami, na których figurują stare numery praw wykonywania zawodu. I taka odmowa jest bardziej skuteczna niż monity izb lekarskich.
Czas wymiany już minął
Sytuacja prawna jest oczywista. Ustawa o zawodzie lekarza stanowi, że 31 grudnia 2002 roku utraciły ważność zaświadczenia o prawie wykonywania zawodu lekarza i zawodu lekarza dentysty wydane na podstawie obowiązujących wcześniej przepisów. Ustawa zobowiązała lekarzy do uzyskania w tym terminie w okręgowej izbie lekarskiej właściwej ze względu na miejsce zamieszkania nowego prawa wykonywania zawodu.
Do końca lutego br., według głównego specjalisty ds. informatyki w Naczelnej Radzie Lekarskiej Mirosława Przastka, we wszystkich okręgowych izbach lekarskich wydrukowano 115 tys. nowych dokumentów. Najlepiej poradziły sobie z tym zadaniem małe izby. Tam wymiana praw wykonywania zawodu praktycznie zakończyła się. Najgorzej jest w dużych izbach, przede wszystkim w warszawskiej. Tutaj do 25 lutego 2003 roku wydrukowano 19,3 tys. nowych dokumentów.
Między listopadem a połową lutego zgłosiło się do OIL w Warszawie prawie 4 tys. lekarzy. ,Wysyłamy miesięcznie ponad 23 tys. biuletynów do lekarzy na ich adres domowy, pisząc od wielu miesięcy o wymianie praw wykonywania zawodu, drukując listę potrzebnych dokumentów. Jeśli ludzie wyrzucali to do kosza, nie mogą mieć pretensji, że nikt ich nie poinformował, iż trzeba zmienić dokumenty" - mówi Ładysław Nekanda-Trepka, zastępca sekretarza Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Apteki nie honorują
Dopiero w tym roku, kiedy apteki zaczęły wycofywać recepty nie sygnowane nowym numerem PWZ, do izb lekarskich zaczęli zgłaszać się ,spóźnialscy", m.in. emerytowani lekarze, nie wykonujący już zawodu, ale formalnie posiadający prawo do wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny.
,To jest reakcja aptek na wysłane przez izbę przypomnienie, że z mocy prawa wygasły dokumenty, na podstawie których lekarze mogą wykonywać zawód lekarza. Farmaceuci obawiają się, iż kasa chorych prawdopodobnie nie będzie refundowała tych recept, ponieważ są wystawione przez lekarza, który nie jest w stanie potwierdzić swoich uprawnień do ordynowania leków" - mówi Ł. Nekanda-Trepka.
Spóźnieni, na nowe prawo wykonywania zawodu będą teraz musieli poczekać. Nie wiadomo, jak długo. Pracownicy warszawskiej izby są w stanie wydrukować kilkadziesiąt dokumentów dziennie. ,Wszystkim lekarzom, którzy mają potrzebę wylegitymowania się już teraz nowym prawem wykonywania zawodu, jeśli się do nas zgłosili z wymaganymi dokumentami, wydajemy zaświadczenia, potwierdzające, że mają uchwalone wydanie nowego PWZ, a czekają jedynie na jego wydrukowanie" - potwierdza dr med. Konrad Pszczołowski, przewodniczący Komisji Rejestru Lekarzy i Prawa Wykonywania Zawodu OIL w Warszawie.
Zgubione dusze
W rejestrze, który warszawska OIL otrzymała z urzędów wojewódzkich, figuruje jednak ok. 30 tys. nazwisk lekarzy, którzy mieli prawo wykonywania zawodu w momencie ostatniej rejestracji, tzn. w 1980 roku. Co z resztą? To nie jest problem tylko tej izby. Według szacunków Naczelnej Rady Lekarskiej, w Polsce jest ok. 145-150 tys. lekarzy. Kilka tysięcy lekarzy czeka więc jeszcze na wydanie nowego dokumentu.
Podczas tworzenia centralnego rejestru lekarzy można było zweryfikować wiedzę tylko o tych lekarzach, z którymi samorząd lekarski ma choćby tylko bierny kontakt (dostają ,Gazetę Lekarską" i biuletyny izb okręgowych). Problem w tym, że kilkanaście tysięcy lekarzy nie ma żadnego kontaktu z izbami lekarskimi. Czy są to lekarze nieżyjący, nie wykonujący zawodu, przebywający za granicą, czy po prostu niedoinformowani - nie wie nikt.
Podczas operacji wymiany zaświadczeń na nowe prawa wyszło też na jaw, że niektórzy lekarze posługują się już nowym numerem PWZ, ale nadanym tylko przez ZUS, bez potwierdzenia izby. ,Teraz próbujemy uzgadniać to z ZUS-em, ale bardzo ciężko nam się z nimi współpracuje. Ostatnie dane z ZUS-u, którymi dysponujemy, pochodzą z kwietnia ubiegłego roku. Z MSWiA współpracowało nam się dużo lepiej, ale także weryfikowaliśmy niepełny zbiór, nie mieliśmy bowiem wszystkich danych osób, które się po prostu do izby nie zgłosiły, a takich w całym kraju jest kilkanaście tysięcy" - przyznaje M. Przastek.
Izby się tłumaczą
Naczelna Rada Lekarska nie była jednomyślna w sprawie, jak potraktować tych lekarzy. To, że izby nie mają z nimi żadnego kontaktu, nie jest jednoznaczne z tym, że osoby te nie żyją lub nie wykonują zawodu. W takiej sytuacji jest na przykład Leszek Rzeszut, emerytowany lekarz z Warszawy, specjalista chorób zakaźnych, który nadal wykonuje zawód w prywatnych przychodniach. Izba lekarska nigdy nie kontaktowała się z nim w sprawie wymiany prawa, nie dostaje też prasy samorządowej. ,Znam emerytowanego docenta medycyny, który - by mieć refundowane leki - musi teraz chodzić z prośbą o wypisanie recepty do lekarza rodzinnego, zresztą swojego studenta" - opowiada lek. Leszek Rzeszut. Takie osoby jak on nie znalazły się w centralnym rejestrze lekarzy.
,Te czynności administracyjne wykonujemy de facto ze składek lekarzy. Wprawdzie są to zadania refundowane przez Ministerstwo Zdrowia, ale tę refundację otrzymujemy częściowo. O konieczności zmiany dokumentów, co wynika z ustawy, zawiadamialiśmy wszystkich lekarzy poprzez wielokrotne publikacje w naszym ,Pulsie" oraz poprzez pracodawców" - tłumaczy zaistniałą sytuację Ł. Nekanda-Trepka.
Zadania przejęte od administracji państwowej przez samorząd lekarski są refundowane przez budżet państwa. Jak poinformował Puls Medycyny Włodzimierz Cerański, skarbnik Naczelnej Rady Lekarskiej, izba warszawska na wymianę praw wykonywania zawodu wydała w 2002 roku przeszło 370 tys. zł. Do tej pory budżet państwa zrefundował jej tę kwotę w wysokości 199 tys. zł. Izba warszawska już wystąpiła do ministra zdrowia o wyrównanie tych niedoborów. Podobnie uczynią zapewne także inne izby.
Kosztowny samorząd
W 2001 roku budżet państwa zrefundował samorządowi całość wydatków na wymianę praw wykonywania zawodu, a także rozliczył się z niedopłat z lat 1999 i 2000. Warszawska OIL w 2001 roku otrzymała na ten cel dotację w wysokości ponad 250 tys. zł. Mimo że formalnie wymiana praw zawodu zakończyła się, warszawski samorząd lekarski przeznacza na ten cel w roku 2003 (według założeń budżetowych) jeszcze ok. 300 tys. zł. Rozliczenie z budżetem państwa nastąpi na koniec 2003 roku. W. Cerański twierdzi, że NRL nie wie, jakie są rzeczywiste koszty poniesione dotychczas na ten cel przez inne izby, ponieważ do tej pory rozliczały się one indywidualnie z Ministerstwem Zdrowia.
Na całość działań przejętych od administracji państwowej (oprócz rejestru lekarzy i wydawania praw wykonywania zawodu dotowana jest praca sądów lekarskich i rzeczników odpowiedzialności zawodowej) wszystkie 25 izb lekarskich wydało w 2002 roku ponad 5 mln zł. Pula pieniędzy, którą budżet państwa przekazał na te cele samorządowi lekarskiemu w rozliczeniu za 2002 rok to 2,5 mln zł. Czy resort zdrowia sprawdza, na co są one naprawdę wydawane?



Teoretycznie każdy pracodawca powinien 1 stycznia tego roku zażądać od zatrudnionych przez siebie lekarzy okazania nowego dokumentu. W praktyce ten obowiązek nie jest dopełniany.
,To pracodawca przedstawia kasie chorych wykaz zatrudnionych osób i bierze na siebie odpowiedzialność za ich prawo wykonywania zawodu" - twierdzi Wanda Piróg-Jakubiak z Departamentu Planowania i Nadzoru Branżowej Kasy Chorych. Tymczasem w siedmiu skontrolowanych w tym roku przez Mazowiecką RKCh zakładach opieki zdrowotnej 1/3 lekarzy nie miała nowego prawa wykonywania zawodu bądź mogła się wylegitymować jedynie wydanym przez izbę zaświadczeniem przyrzekającym wydanie tego dokumentu. Ze względu na to, że warszawska Okręgowa Izba Lekarska nie jest w stanie wywiązać się z ustawowego obowiązku, Mazowiecka RKCh na razie honoruje tymczasowe dokumenty. A ponieważ w tym roku kasy chorych ogłoszą konkursy ofert na świadczenie usług najwcześniej na III kwartał br., lekarze, którzy zapomnieli lub nie zdążyli dotąd wymienić zaświadczeń na nowe prawa dostali kilka dodatkowych miesięcy na ich uzupełnienie.
Mniej cierpliwości ma samorząd lekarski, który chciałby wreszcie wiedzieć, ilu jest w Polsce lekarzy. Naczelna Rada Lekarska uznała, że tworzenia rejestru lekarzy nie można przedłużać w nieskończoność. 21 lutego NRL przyjęła uchwałę, zgodnie z którą 1 kwietnia br. powstanie ewidencja lekarzy, którzy nie zgłosili się do końca marca 2003 roku do okręgowych izb, nie będą zatem traktowani jak członkowie izb wykonujący zawód, mimo że istnieje w ich przypadku domniemanie, że posiadają prawo wykonywania zawodu (są w rejestrach wojewódzkich). Jeśli lekarz z tej ewidencji pojawi się w izbie, zostanie przywrócony do rejestru. Jeśli złoży oświadczenie, że zrzeka się prawa wykonywania zawodu lub upłynie 110 lat od daty jego urodzenia, jego dokumentacja trafi do archiwum.

Dyscyplinowanie spóźnialskich

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.