Kontrola nad lekiem refundowanym zaczyna się dopiero w aptece

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 09-03-2011, 00:00

W polskim systemie brakuje dziś narzędzi, które pozwoliłyby skutecznie kontrolować obrót lekami. Taka kontrola zaczyna się dopiero na poziomie apteki- twierdzi dr Rafał Rzeźniewski, specjalista chorób wewnętrznych, kierownik przychodni Scanmed Uniwersum przy Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W polskim systemie brakuje dziś narzędzi, które pozwoliłyby skutecznie kontrolować obrót lekami. Taka kontrola zaczyna się dopiero na poziomie apteki. Pewnie dlatego urzędnicy chcą przerzucić odpowiedzialność za receptę wystawioną na lek refundowany na lekarza, trochę na zasadzie „spychologii”. Moim zdaniem, nie jest to dobry pomysł.

Zapisy ustawowe, nad którymi pracuje sejmowa Komisja Zdrowia, są zbyt restrykcyjne wobec lekarzy. Lekarz musi mieć świadomość i poczuwać się do odpowiedzialności za podpisaną przez siebie receptę, lecz nie może odpowiadać za kwestie czysto formalne, czyli za kontrolę ubezpieczenia, zakresu refundacji itp. To zadanie dla systemu.

Przy tej okazji po raz kolejny pojawia się problem braku ogólnopolskiego, zintegrowanego systemu nadzoru nad obrotem lekami już od samego początku, czyli kontroli ubezpieczenia zdrowotnego, prawa do leków refundowanych, ale też monitoringu wszystkich leków wypisywanych danemu pacjentowi przez różnych lekarzy. Dziś praktycznie nie mamy informacji o lekach przepisywanych choremu w innych gabinetach, co nie tylko zwiększa ryzyko działań niepożądanych, groźnych interakcji, ale również daje pacjentom szersze pole do nadużyć.

Od zintegrowanego systemu informacji o pacjencie nie uciekniemy. Zdaję sobie sprawę, że projekty wprowadzenia elektronicznej karty pacjenta budzą kontrowersje. Nie ma rozwiązań idealnych, zadowalających każdego, lecz wydaje mi się, że taki system byłby dla wszystkich najkorzystniejszy, uprościłby wiele spraw i uprościłby też wszystkim pracę. Od tego należałoby zacząć zmiany.

Natomiast propozycje, by – na znak protestu przeciw obciążaniu lekarzy większą odpowiedzialnością – wypowiadać NFZ umowy upoważniające do wystawiania recept na leki refundowane, nie wydają się być słuszne. Taka metoda nacisku na decydentów uderzyłaby raczej nie w urzędników, lecz w pacjenta. Powinniśmy poszukać możliwych rozwiązań i nacisków prawnych, by wymusić na Ministerstwie Zdrowia i NFZ – niestety, instytucje te są często głuche na głos rozsądku – odpowiednie rozwiązania satysfakcjonujące wszystkie trzy strony, czyli dystrybutora świadczeń, pacjenta i lekarza.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Notowała Jolanta Grzelak-Hodor

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.