Kontrakt ze szpitalem zamiast pracy na etacie

  • Ewa Szarkowska
opublikowano: 08-09-2010, 14:44

Kontrakt jest lepszy niż umowa o pracę – twierdzą lekarze i pielęgniarki.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Takie rozwiązanie proponują też pracodawcy, bo niższe są koszty pracy, umowy negocjuje się indywidualnie, bez udziału związków zawodowych. Dzięki kontraktom średnia zarobków w ochronie zdrowia gwałtownie wzrosła.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w polskich szpitalach rośnie liczba osób, które decydują się na świadczenie pracy w ramach umowy cywilnoprawnej. Dotyczy to szczególnie lekarzy specjalistów, doświadczonych pielęgniarek i położnych. O ile w 2009 r. lekarzy z II stopniem specjalizacji (z wyłączeniem ordynatorów i kierowników) na kontraktach było 10 138, to już w marcu 2010 r. ich liczba wzrosła do 12 194. Pielęgniarek i położnych w ubiegłym roku pracowało na kontraktach niewiele ponad 4 tysiące, w marcu tego roku już blisko 5400.

Statystycznie więcej

„Dane o liczbie zatrudnionych należy traktować w sposób ogólny, ponieważ uwzględniają one kontrakty z bardzo różnym zakresem zadań. A wiele kontraktów podpisanych przez lekarzy, pielęgniarki i położne stanowi uzupełnienie do stałych umów o pracę lub innych umów cywilnoprawnych” – twierdzi Piotr Olechno, rzecznik prasowy MZ.

Samorządy lekarzy i pielęgniarek nie prowadzą oficjalnych statystyk osób, które zrezygnowały z etatu w szpitalu na rzecz kontraktu. Potwierdzają jednak, że z roku na rok jest ich coraz więcej. „Jeśli porównamy nasze dane z rejestru indywidualnych i grupowych praktyk z danymi NFZ o podpisanych umowach ze świadczeniodawcami, to wychodzi, że w szpitalach na kontraktach może pracować obecnie ok. 10 tysięcy pielęgniarek i położnych” – mówi Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.

Umowy cywilnoprawne górą

Zyta Kaźmierczak-Zagórska, szefowa Beskidzkiej Izby Lekarskiej w Bielsku-Białej, boomu na umowy cywilnoprawne w szpitalach na swoim terenie nie widzi. Za to popularne jest łączenie pracy na etacie z kontraktem za dyżury.

„W większości dużych szpitali wojewódzkich lekarze są zatrudnieni na umowach o pracę i zachowany jest system ordynatorski. W systemie kontraktowym od 10 lat pracuje szpital w Suchej Beskidzkiej. Na tzw. całościowych kontraktach w dużej części są też lekarze ze szpitala w Żywcu, który pracuje w systemie konsultanckim. Ale wiele osób rzeczywiście zaczyna się interesować kontraktami” – przyznaje Zyta Kaźmierczak-Zagórska.

Z kolei na terenie woj. warmińsko-mazurskiego kontrakty zadaniowe, obejmujące pełny zakres świadczeń medycznych wymaganych na danym oddziale, także dyżury, są bardzo popularne. Szef tamtejszej izby lekarskiej Marek Zabłocki, sam od 10 lat na kontrakcie, szacuje, że ma je już 70-80 proc. lekarzy z olsztyńskich szpitali. „Wyjątek stanowi szpital dziecięcy, ale tam większość personelu to kobiety, a zatem ryzyko dłuższej przerwy w zarobkowaniu, np. z powodu urlopu macierzyńskiego, jest większe, w związku z czym zawarcie satysfakcjonującej umowy kontraktowej jest trudniejsze” – tłumaczy Marek Zabłocki.

Dyrektorzy naciskają

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej nie jest przeciwny kontraktom. „Chodzi jednak o to, żeby lekarz miał minimalne zabezpieczenie socjalne i nie zostawał bez środków do życia w przypadku niespodziewanych zdarzeń, np. wypadku czy choroby – podkreśla Maciej Hamankiewicz. – A już na pewno nie można kontraktu na lekarzu wymuszać. Mamy sygnały, że niektórzy dyrektorzy próbują to robić”.

O naciskach mówi też prezes Buczkowska. „Jeśli pracodawcy próbują zmusić pielęgniarki do przechodzenia na działalność gospodarczą w szpitalach w systemie stacjonarnym, bo chcą uciec od kosztów pracy, to jest to łamanie prawa pracy i ukrywanie niedoborów pielęgniarek” – twierdzi Elżbieta Buczkowska.

Marek Zabłocki nie ma wątpliwości, że taka forma zatrudnienia będzie przeważać w publicznych szpitalach. „Już w tej chwili, mimo dużego ryzyka braku osłony socjalnej, coraz więcej kolegów decyduje się na kontrakt z własnej woli. Biorąc pod uwagę wszystkie plusy i minusy, wydaje się, że przy dobrze skonstruowanej umowie, np. częściowo zapewniającej potrzeby szkoleniowe lekarzy, jest to rozwiązanie do przyjęcia dla całego środowiska medycznego” – uważa szef Warmińsko-Mazurskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Olsztynie.

 

Polisy: Składka uwolni od ryzyka

Na prośbę Beskidzkiej Izby Lekarskiej jeden z ubezpieczycieli przygotował dla osób na kontrakcie ubezpieczenie od utraty dochodów spowodowanej niezdolnością do pracy na skutek choroby czy nieszczęśliwego wypadku. Za miesięczną składkę 151 zł daje ono możliwość uzyskania odszkodowania w czasie czasowej niezdolności do pracy w łącznej wysokości 48 tys. zł rocznie. Ubezpieczenie działa od 34. dnia niezdolności do pracy. Przez pierwsze 4 miesiące lekarz lub pielęgniarka otrzymywaliby zryczałtowane wynagrodzenie w wysokości 3 tys. zł brutto, przez kolejne cztery miesiące – 4,5 tys. zł, a w ostatnich 3 miesiącach – 6 tys. zł miesięcznie.

Joanna Szymankiewicz-Czużdaniuk, dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie: Szansa na godziwe wynagrodzenie

Praca na kontraktach to dobrodziejstwo, które dawno już powinno być propagowane. Lekarze nie pracują po 300 godzin miesięcznie, tylko 170-180 godzin. I za to otrzymują godziwe wynagrodzenie: lekarz zachowawczy średnio 10 tys. zł, zabiegowiec – kilkanaście tysięcy zł. Pielęgniarki pracują tak jak na etacie po 180 godzin, ale nie zarabiają 2 tysiące zł na rękę miesięcznie, tylko 5100 zł i więcej. Kontrakt i umożliwia odkładanie sobie pieniędzy na przyszłość w III filarze, elastyczność godzin pracy, możliwość wyjazdu na urlop nawet dwa razy w roku. W moim szpitalu na kontraktach są prawie wszyscy lekarze, łącznie z kierownikami oddziałów.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.