Konflikt między lekarzami a firmami farmaceutycznymi jest nieunikniony?
Sytuacji, gdy ten sam profesor medycyny opracowuje wyniki badań naukowych sponsorowanych przez firmę farmaceutyczną, opiniuje wnioski refundacyjne i zapisuje leki pacjentom nie da się uniknąć. Jednak za rzadko wymagamy wypełniania deklaracji konfliktu interesów — to wnioski z konferencji „Konflikt interesów”, zorganizowanej 3 lutego br. przez Naczelną Izbę Lekarską.
Dlatego pojawił się pomysł, by samorząd lekarski zwrócił się z apelem do wydawców pism naukowych i organizatorów konferencji, aby wymagali od autorów i prelegentów dostarczenia takiej deklaracji. „Nie chodzi o nagonkę, a o kreowanie właściwych zwyczajów środowiskowych” — tłumaczył pomysłodawca, Tadeusz Zielonka z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.
Ujawnianie korzyści uzyskanych od koncernów farmaceutycznych jest wymagane — w świetle znowelizowanej w 2008 r. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych — od członków Rady Przejrzystości Agencji Oceny Technologii Medycznych oraz członków Komisji Ekonomicznej. W ubiegłym roku resort zdrowia po raz pierwszy opublikował rejestr korzyści i jasno wynikało z niego, że zdecydowana większość lekarzy, którzy opiniują leki trafiające na listę refundacyjną, wyjeżdża na szkolenia sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny.
Cały artykuł na ten temat znajdziesz w najnowszym wydaniu Pulsu Medycyny 3 (242).
Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz