Kolejna opcja terapeutyczna dla chorych na raka nerki
Na początku września 2012 roku Komisja Europejska zatwierdziła aksitynib do stosowania w leczeniu chorych na zaawansowanego raka nerki po niepowodzeniu terapii pierwszej linii z zastosowaniem sunitynibu lub cytokin.
Do niedawna rak nerki był nowotworem, którego leczenie było mało skuteczne. W ostatnich latach dzięki badaniom molekularnym pojawiły się leki celowane, należące do grupy tzw. inhibitorów kinaz tyrozynowych, które znacząco poprawiły skuteczność leczenia. Ich działanie polega na hamowaniu rozwoju unaczynienia, które doprowadza do guza substancje odżywcze i umożliwia jego wzrost i rozprzestrzenianie.
W zeszłym roku możliwości leczenia chorych na raka nerkowokomórkowego zwiększyły się dzięki wprowadzeniu kolejnego leku z tej grupy — aksitynibu. Jest już zarejestrowany, ale nie wiadomo jeszcze, co z jego refundacją. „Ten lek potwierdził koncepcję sekwencyjnego stosowania inhibitorów kinaz tyrozynowych. Badanie dowiodło, że wydłuża on przeżycie pacjentów. Mamy więc kolejną opcję terapeutyczną, którą można stosować w leczeniu drugiego rzutu zaawansowanego raka nerki” — mówi prof. dr hab. n. med. Piotr J. Wysocki z Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu.
Limitowany czas działania
To informacja o dużym znaczeniu, gdyż największym problemem tej grupy chorych jest to, że każdy z leków, jaki można im zaproponować, ma określony czas działania. Zazwyczaj po 8-9 miesiącach stosowania lek przestaje działać. „Komórki nowotworowe potrafią wytworzyć mechanizmy ucieczki od tego, co je blokuje, i po pewnym czasie — dla jednych chorych ten okres jest dłuższy, dla drugich krótszy — nowotwór znowu zaczyna rosnąć” — tłumaczy specjalista.
Wtedy można choremu zaproponować albo kolejny inhibitor kinazy tyrozynowej, albo lek z zupełnie innej grupy (tzw. inhibitor kinazy mTOR). „Im więcej będziemy mieli leków do wyboru, tym dłużej będą żyli nasi pacjenci. Dodatkowym atutem jest fakt, że mamy teraz dla chorych wcześniej leczonych cytokinami kolejny lek aktywny, ale mniej toksyczny” — mówi prof. Wysocki.
Leki te można stosować zamiennie, jednak — jak zaznacza specjalista — aby leczyć sekwencyjnie, trzeba się zastanowić, jak to robić: na przykład w jakiej kolejności podawać leki, aby mieć jak najmniej działań niepożądanych. Nie dla każdego chorego bowiem każdy lek jest tak samo dobry pod względem jakości życia i tak samo bezpieczny.
Widoczny postęp
Przebieg choroby nowotworowej nerki w jej początkowym stadium jest zwykle skryty. Klasyczna triada objawów w postaci: wyczuwalnego guza w obrębie jamy brzusznej, dolegliwości bólowych i krwiomoczu jest rozpoznawana niezwykle rzadko (10 proc. chorych).
W 40-60 proc. przypadków rozpoznanie stawiane jest przypadkowo, w trakcie rutynowych badań kontrolnych lub przeprowadzanych z innych powodów. Zależnie od źródła danych, od 25 do 50 proc. raków nerki w momencie rozpoznania pierwotnego choroby jest już w stadium rozsianym.
U chorych z uogólnionym procesem nowotworowym (czyli zazwyczaj przerzutowym) stosuje się leczenie systemowe (działające na poziomie całego organizmu) w odróżnieniu od leczenia miejscowego (radioterapii czy zabiegu chirurgicznego). Leczenie chirurgiczne u chorych z rozsianym rakiem nerki, u których wcześniej wykonano nefrektomię, jest stosowane w przypadku pojedynczych przerzutów (przede wszystkim do płuc). To pozwala uzyskać stabilizację choroby na jakiś czas.
W żadnej uogólnionej chorobie nowotworowej (oprócz nowotworów zarodkowych czy hematologicznych) nie możemy jeszcze mówić o szansach na całkowite wyleczenie. „Ale i tak mamy postęp. Kiedyś średni czas przeżycia chorego na uogólnionego raka nerki wynosił 12 miesięcy, w tej chwili 12 miesięcy to średni czas działania jednego leku” — zauważa prof. Wysocki.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka