Kojące słowa działają lepiej niż tabletka
W eksperymencie przeprowadzonym przez anestezjologów łagodne, pozytywne komunikaty skuteczniej rozluźniały pacjentów niż hydroksyzyna. Według autorów w niektórych przypadkach warto stosować tę metodę zamiast leków.
Badacze sprawdzali działanie tzw. hipnozy konwersacyjnej, która polega na cichym, łagodnym przekazywaniu pacjentowi przed zabiegiem chirurgicznym odpowiednich, pozytywnych komunikatów. Lekarz może powiedzieć np. "proszę się rozluźnić i uspokoić" zamiast "proszę się nie ruszać". Dodatkowo uwaga pacjenta kierowana jest w inną stronę niż przygotowania do zabiegu.
Uczeni porównali skuteczność tej metody z działaniem podawanego zwykle przed operacjami leku - hydroksyzyny. Skorzystali przy tym z dwóch metod - subiektywnej skali samych pacjentów (od 0 do 10) i profesjonalnego systemu Analgesia/Nociception Index (ANI) o skali od 1 do 100. W obu przypadkach większa liczba punktów oznaczała wyższy komfort pacjenta.
Słowa okazały się skuteczniejsze. Według subiektywnej oceny pacjentów, przed "hipnozą" liczba punktów wyniosła średnio 6,7, a po niej - 9,3. W teście ANI natomiast uzyskano 51 i 78 punktów odpowiednio przed i po "hipnozie". Tymczasem podanie leku podwyższyło subiektywny komfort pacjentów z 7,8 do 8,3 punktu, a wyniki testu ANI z wzrosły z 63 do 70 punktów.
"Rezultaty te pokazują różnice wywołane interakcją lekarza z pacjentem, która trwa tylko kilka minut" - opowiada autor pracy dr Emmanuel Boselli, anestezjolog w Hôpital Édouard-Herriot w Lionie. "Hipnoza konwersacyjna może być użyta przed operacją chirurgiczną u świadomych pacjentów poddawanych miejscowemu lub regionalnemu znieczuleniu. Może też przynieść korzyści zmniejszając napięcie pacjenta przed znieczuleniem ogólnym" - opowiada lekarz i naukowiec.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: MAT