Klimat a choroby układu krążenia
Pacjenci ze schorzeniami sercowo-naczyniowymi bardzo często przypisują pogorszenie samopoczucia i pojawienie się dodatkowych dolegliwości gwałtownym zmianom pogody. Skoki ciśnienia, ekstremalne zjawiska atmosferyczne są dość typowe dla rozpoczynającej się wiosny. Orkan Emma, który w pierwszych dniach marca przeszedł nad Polską, wyraźnie zwiększył liczbę interwencji udzielanych przez kardiologów.
Pacjenci bardzo różnie reagują na pogodę. Na przykład u części chorych spadek ciśnienia atmosferycznego pociągnie za sobą obniżenie ciśnienia tętniczego krwi, u innych nastąpi jego wzrost. Nie ma jednej reguły, reakcja jest zawsze bardzo indywidualna, dlatego też nie można podać generalnych zaleceń, jak postępować z pacjentem sercowo-naczyniowym, gdy zapowiadane jest na przykład przejście frontu atmosferycznego.
Groźne dla sercowców pory roku
Związek między pogodą a ryzykiem zawału serca i zgonu wieńcowego był przedmiotem wielu badań. Ich wyniki nie zawsze były jednoznaczne i często zależne od badanej populacji i klimatu, w jakim żyła. Najważniejsze wnioski z tych badań przedstawiono w ramce poniżej.
"Niedawno opublikowano wyniki badania (Heart 2006; 92: 1747), w którym poddano analizie związek pomiędzy zmianami klimatycznymi w okresie jednego roku a częstością zawału serca w populacji mieszkańców Aten. Zauważono istotną sezonową zmienność zapadalności na zawał serca, szczególnie zaznaczoną u ludzi starszych (>70 r.ż.). W miesiącach zimowych odnotowywano o 32 proc. więcej zawałów niż w lecie. Związek między temperaturą powietrza a ryzykiem zawału miał kształt litery U. Optymalna temperatura wynosiła 23,3°C, podczas gdy przy wyższych, jak i niższych temperaturach ryzyko zawału zwiększało się. Z kolei związek między wilgotnością powietrza a zapadalnością na zawał serca był liniowy - im większa wilgotność, tym ryzyko zawału było większe" - informuje prof. Piotr Podolec.
Warto też przypomnieć wyniki dużego badania prowadzonego pod patronatem wiatowej Organizacji Zdrowia WHO-MONICA (World Health Organization MONitoring trends and determinants In CArdiovascular disease), w którym przez 10 lat obserwowano pod kątem występowania incydentów sercowo-naczyniowych 257 000 mężczyzn między 25 a 64 rokiem życia. Badanie przeprowadzono w mieście Lille w północnej Francji, o wilgotnym, oceanicznym klimacie. Oprócz wpływu temperatury powietrza (na każde zmniejszenie temperatury o 10°C częstość incydentów sercowo-naczyniowych zwiększała się o 13 proc.), zwrócono również uwagę na zależność między ciśnieniem atmosferycznym a incydentami wieńcowymi, która przyjmowała kształt litery V. Najmniejsze ryzyko występowało przy ciśnieniu 1016 mbar. Zwiększenie lub zmniejszenie ciśnienia o 10 mbar zwiększało częstość incydentów odpowiednio o 11 proc. i 12 proc.
"Jeszcze raz warto zaznaczyć, że także w tym badaniu najbardziej wrażliwi na zmiany pogody byli ludzie starsi i po przebytych incydentach wieńcowych. Dlatego tym pacjentom szczególnie należy zalecać pozostawanie w domu przy bardzo wysokich lub niskich temperaturach oraz gwałtownych zmianach warunków klimatycznych" - wyjaśnia profesor.
"Sezonowe" zawały serca
Nagłe zmiany pogody mają wpływ także na układ wegetatywny, oddziałują na samopoczucie psychiczne - wywołują rozdrażnienie, zniecierpliwienie. "Najwięcej wiadomo o przyczynach sezonowych zmian zapadalności na zawał serca. Jak stwierdzono, pobudzenie termoreceptorów skóry przez zimne powietrze powoduje pobudzenie układu współczulnego, przez co zwiększa się stężenie katecholamin we krwi, co z kolei prowadzi do skurczu tętnic, przyspieszenia rytmu serca i wzrostu ciśnienia tętniczego - wylicza profesor Piotr Podolec. - Dodatkowo w zimie obserwuje się zwiększenie aktywności czynników krzepnięcia (fibrynogen, czynnik VII). Możliwy jest również wpływ zmiany stylu życia w miesiącach zimowych, kiedy zwykle zmniejsza się stopień aktywności fizycznej, a zwiększa spożycie bardziej kalorycznych pokarmów. Przejadanie się, nadmierne spożycie alkoholu, zwiększona dawka emocji mogą też tłumaczyć zwiększoną zapadalność na zawał serca w okresie wiąt Bożego Narodzenia". Należy również brać pod uwagę sezonową zmianę stopnia zanieczyszczenia powietrza, w szczególności pyłami o najdrobniejszych cząsteczkach (<2,5 ?m), których stężenie koreluje z ryzykiem incydentu sercowo-naczyniowego.
Silny wpływ depresji i grypy
Nie tylko w czasie wichury, ale też przy innych gwałtownych zjawiskach atmosferycznych, małym nasłonecznieniu itd. nasilają się objawy depresji, nerwic, stany lękowe, a to także może zwiększać dolegliwości utożsamiane z chorobami sercowo-naczyniowymi. Od jesieni do wiosny łatwiej o infekcję układu oddechowego, która również nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie osób cierpiących na schorzenia kardiologiczne.
"Badana dowiodły, iż wielkie epidemie grypy po kilkudziesięciu latach przypomniały o sobie znaczącym zwiększeniem liczby zawałów serca u osób, które przeszły w dzieciństwie czy młodości tę infekcję wirusową. Udowodniono, iż przebycie grypy jest czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych - kontakt z wirusem może mieć istotny wpływ na rozwój miażdżycy. Dlatego obecnie zaleca się szczepienie przeciw grypie pacjentom ze schorzeniami układu krążenia, po epizodach sercowo-naczyniowych oraz osobom szczególnie narażonym na infekcje. W Polsce takie zalecenia wydało w 2007 roku Polskie Forum Profilaktyki (PFP, www.pfp.edu.pl). Szczepienia mogą mieć istotny wpływ na zmniejszenie liczby zawałów serca" - podkreśla prof. Piotr Podolec.
Pacjent wie pierwszy
Pogoda może mieć bardzo różny wpływ na układ krążenia. Co ważne, podobnie jak stres, doprowadza do objawu klinicznego niezależnie od nas. Dlatego reakcje organizmu na zmiany pogody, zwłaszcza u osób po zawale, z zaburzeniami rytmu serca, z nadciśnieniem wymagają przede wszystkim czujnej obserwacji ze strony samego pacjenta. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej powinien jednak każdy taki objaw zweryfikować - czy nie jest on sygnałem rozwoju powikłań.
"Nie obawiałbym się jednak zbytnio o pacjentów ze zdiagnozowaną już chorobą serca lub naczyń. Ryzyko chorych pozostających pod stałą opieką lekarza jest dziś znacznie ograniczone. Problem stanowi natomiast zbyt późna reakcja na dolegliwości u osoby dotąd nieuskarżającej się na duszność czy bóle w klatce piersiowej" - mówi prof. P. Podolec.
Najwięcej pacjentów umiera na zawał mięśnia serca w okresie przedszpitalnym, tj. przed przyjazdem lekarza; opóźnienie leczenia nawet o kilkadziesiąt minut powoduje istotne zwiększenie powikłań i trwałą niewydolność serca.
Modyfikacja leczenia
Dolegliwości związane z pogodą są z reguły przejściowe. Obserwacja pozwala ocenić, na ile istotny jest wpływ warunków atmosferycznych.
Tak czy inaczej, w każdym przypadku obowiązuje wywiad lekarski, badanie fizykalne, pomiary ciśnienia tętniczego, częstości pracy serca, ocena stopnia wydolności i najprostsze badanie diagnostyczne - elektrokardiografia. "Wszelkie sytuacje wątpliwe muszą być dalej wyjaśniane. Na przykład przy nagłym spadku ciśnienia dochodzi czasem do omdlenia, co może już stanowić zagrożenie dla życia. Ale omdlenie miewa różne przyczyny, niekoniecznie sercowo-naczyniowe. Przestrzegam więc przed modyfikacją farmakoterapii bez diagnostyki, przed tłumaczeniem dolegliwości stwierdzeniem: "to dlatego, że wiał halny" - apeluje prof. Piotr Podolec.
Należy indywidualnie ustalić, kiedy i w jakim zakresie pacjent może zmienić dawkę leku, a kiedy może sięgnąć po dodatkowy lek.
Przed modyfikacją leczenia w trakcie gwałtownych zmian pogodowych należy uświadomić pacjentowi znaczenie samokontroli ciśnienia tętniczego i tętna, bowiem silny wiatr u jednych osób powoduje wzrost ciśnienia tętniczego krwi, u innych spadek. W ramach doraźnej interwencji pacjentom z ustalonym wcześniej rozpoznaniem choroby niedokrwiennej serca można zalecać nitroglicerynę oraz niewielkie zmiany dawki leku stosowanego stale przeciwko nadciśnieniu tętniczemu.
"Nitrogliceryna bywa niestety nadużywana przez pacjentów po zawale i z chorobą niedokrwienną serca. Mówi się "jak pana boli za mostkiem, niech pan zażyje nitroglicerynę". W praktyce okazuje się, że u części pacjentów ból występuje nie przy wzroście ciśnienia tętniczego, ale przy spadku. Tymczasem nitrogliceryna jeszcze bardziej obniża ciśnienie tętnicze krwi i może wywołać omdlenie - ostrzega profesor. - To samo dotyczy popularnych krótko działających leków przeciwnadciśnieniowych (blokery konwertazy angiotensyny, blokery kanałów wapniowych). Jeśli poda się je bez kontroli ciśnienia, można tylko zaszkodzić".
Czasem zamiast leku wystarczą proste zalecenia, np. by pacjent przy spadku ciśnienia tętniczego położył się, uzupełnił płyny, które zniwelują efekt rozszerzenia naczyń krwionośnych. Niezależnie od nas, napięcie naczyń i rytm serca reguluje też układ nerwowy. Dlatego na dolegliwości sercowo-naczyniowe pomagają popularne leki uspokajające. W każdym przypadku lekarz musi jednak uświadomić choremu, przy jakiej wartości ciśnienia krwi powinien bezwzględnie zgłosić się do jego gabinetu.
Ściśle kontrolowana farmakoterapia
"Większość pacjentów kardiologicznych to dziś, na szczęście, pacjenci coraz starsi, ale niestety do schorzeń sercowo-naczyniowych dochodzą też inne problemy zdrowotne - cukrzyca, zwyrodnienia stawów, upośledzenie sprawności układów oddechowego i nerwowego. Leczenie pacjenta z miażdżycą polega dziś nie tylko na doraźnej interwencji, ale przede wszystkim na prewencji, która ma spowolnić rozwój choroby oraz utrzymać jak najwyższą jakość życia. I temu, oprócz aktywności fizycznej, odpowiedniej diety służą leki - kwas acetylosalicylowy, blokery konwertazy, beta-blokery, statyny i fibraty. Trudno zrezygnować z któregoś z nich" - twierdzi prof. Piotr Podolec.
W Anglii trwają testy tabletki pod nazwą "polypill" zawierającej ww. leki stosowane w prewencji miażdżycy. To jedna pastylka z wieloma mechanizmami działania. "Nie jestem zwolennikiem tego pomysłu. Taka tabletka nie daje możliwości indywidualnego doboru dawki poszczególnych składników, a ma być dostępna bez recepty, co może się okazać wręcz niebezpieczne. Ale prawdziwym problemem w farmakoterapii jest konieczność zażywania przez pacjenta leków na wiele różnych, współistniejących schorzeń, przepisywanych przez wielu specjalistów. Nie unikniemy tego. Musimy więc pilnować, czy te leki nie mają działań wzajemnie wykluczających się i za każdym razem należy dobierać je indywidualnie. Dodatkowy wpływ zmian pogodowych u tych pacjentów stwarza niekiedy "mozaikę objawów klinicznych" i wymaga szczególnej uwagi i ostrożności w terapii" - podkreśla profesor Piotr Podolec.
Wpływ klimatu na ryzyko incydentów wieńcowych
Temperatura: częstość zawałów serca jest największa w miesiącach zimowych, a najmniejsza latem.
Ciśnienie atmosferyczne: zarówno zwiększone ciśnienie atmosferyczne, jak i duże wahania ciśnienia zwiększają ryzyko incydentów wieńcowych.
Wilgotność powietrza: zwiększona wilgotność wiąże się z większym ryzykiem zawału mięśnia sercowego.
Wiatr: większa prędkość wiatru koreluje z występowaniem incydentów wieńcowych. Zawały serca zdarzają się częściej, gdy wieje wiatr południowy (np. w Małopolsce wiatr halny).
Uwaga! Wpływ pogody na ryzyko wystąpienia incydentów wieńcowych jest szczególnie istotny u osób starszych lub osób po zawale serca.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Hodor