Każdy może odczuć skutki smogu
Środowisko lekarzy na ogół nie ma problemu z powiązaniem przyczynowo-skutkowym złego stanu powietrza i pogarszającego się stanu zdrowia Polaków. Do niedawna jednak temat ten był bagatelizowany. Aż stał się głośny dzięki coraz liczniejszym alarmom smogowym. Tylko w pierwszych dniach stycznia (2-15) do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojskowego Instytutu Medycznego zgłosiło się 50 proc. więcej pacjentów z zaostrzeniem przewlekłej obturacyjnej choroby płuc i 30 proc. więcej pacjentów z migotaniem przedsionków.
Eksperci wskazują, że poziom alarmowania o smogu w Polsce jest trzy razy mniej restrykcyjny niż przeciętnie w innych krajach europejskich. W listopadzie 2016 r. Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne, Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polska Liga Walki z Rakiem i Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP wraz z organizacjami zajmującymi się ochroną środowiska apelowały do Ministerstwa Środowiska o obniżenie poziomów informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza. Minister Jan Szyszko uznał jednak, że „to, co teraz jest, jest wystarczające”, a zmiany w poziomach emisji — jak szczerze przyznał — sprawiłyby, że alarmy podnoszone byłyby… zbyt często.
Drobne pyły systematycznie uszkadzają płuca
W opinii dr n. med. Piotra Dąbrowieckiego z Kliniki Chorób Infekcyjnych i Alergologii WIM, nie powinniśmy koncentrować się wyłącznie na incydentalnie odnotowywanych w kraju alarmach smogowych, ale na szeroko rozumianym zanieczyszczeniu powietrza, które regularnie występuje zarówno w aglomeracjach miejskich, jak i na terenach wiejskich. „Na tych obszarach dochodzi do sytuacji, kiedy dopuszczalne normy przekraczane są dwu-, a nawet trzykrotnie” — ocenia dr Dąbrowiecki. Badania wskazują, że wzrost stężenia PM2,5 o 10 μg/m3 zwiększa ogólne ryzyko zgonu o 4 proc. W Polsce wszyscy umieramy o rok wcześniej z powodu rekordowo wysokich stężeń cząstek PM2,5.
Jego zdaniem, cząstki pyłowe zawieszone w atmosferze — zarówno PM10, PM2,5, jak i submikroskopowe — uszkadzają drogi oddechowe powodując nieżyt gardła, krtani, zapalenie oskrzeli. „Organizm stara się bronić przed pyłem zawieszonym w powietrzu i produkuje więcej wydzieliny, a poprzez ruch rzęsek stara się przyspieszyć ewakuację tego pyłu. W momencie, gdy pyłu jest za dużo, tj. gdy normy są przekroczone, przestaje sobie z nim radzić. To właśnie przewlekłe wdychanie powietrza nawet nieznacznie przekraczającego normy doprowadza do wytworzenia stanu zapalnego w płucach” — ocenia dr Dąbrowiecki.
Postępujący stan zapalny odpowiedzialny jest za zmiany w immunologii układu oddechowego i słabszą ochronę np. przed wirusami i bakteriami, przez co zwiększa się intensywność występowania infekcji układu oddechowego.
„Są również badania pokazujące, że te drobne frakcje pyłowe — PM2,5 i mniejsze — mogą przestrajać immunologicznie człowieka w stronę Th2-zależną i sprzyjać zwiększonej reakcji alergicznej błony śluzowej oskrzeli. Wykazano także, że oddychanie zanieczyszczonym powietrzem sprzyja rozwojowi astmy oskrzelowej” — zaznacza alergolog.
Zanieczyszczenie powietrza a ryzyko kardiologiczne
Gorsza jakość powietrza wpływa nie tylko na zaostrzenia astmy i POChP u osób chorych.
„Okresy, w których utrzymuje się podwyższony poziom zanieczyszczenia powietrza, są szczególnie niebezpieczne dla zdrowia. W takich dniach częściej dochodzi do udarów mózgu, zawałów mięśnia sercowego czy zatorowości płucnej, wzrasta śmiertelność — mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. — Dlatego ważne jest, aby osoby najbardziej narażone na negatywne skutki smogu wiedziały o wzroście ryzyka związanego z wysokim stężeniem zanieczyszczeń powietrza”.
Kardiolodzy ze Śląskiego Centrum Chorób Serca wskazują, że w czasie epizodów smogowych liczba zgonów zwiększa się aż o 6 proc., natomiast zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych (udar mózgu i zawał serca) — o kolejne 8 proc. Podwyższoną umieralność notuje się także w ciągu kilkunastu dni od epizodu smogowego.
Wpływ smogu na rozwój dziecka
Na zanieczyszczenie powietrza powinny zwracać szczególną uwagę również kobiety w ciąży. W przytoczonych przez dr. Dąbrowieckiego analizach przeprowadzonych przez prof. Wiesława Jędrychowskiego udowodniono, że kobiety w ciąży oddychające gorszym jakościowo powietrzem (mającym 30 proc. wyższe stężenie węglowodorów aromatycznych i 30 proc. wyższe pyłu zawieszonego) rodziły dzieci o niższej masie urodzeniowej i mniejszej główce.
„Ponadto w długookresowej obserwacji stwierdzono, że dzieci te trzy razy częściej chorowały i rozwijały się u nich objawy astmy oskrzelowej. Dodatkowo miały one zdecydowanie mniejszą pojemność płuc, ocenianą w badaniach czynnościowych” — stwierdził dr Dąbrowiecki.
Potrzeba rzetelnych informacji i edukacji o zanieczyszczeniu powietrza
Środowisko lekarzy rodzinnych ubolewa jednak, że o zagrożeniu smogowym dowiaduje się dzięki alarmom podnoszonym przez media. W Polsce obszarami szczególnie narażonymi na powstawanie smogu jest Małopolska, ale też duże aglomeracje miejskie, gdzie nadal mieszkańcy wykorzystują do ogrzewania paliwa o zdecydowanie gorszych parametrach emisyjnych.
„To czubek góry lodowej, jeśli chodzi o stan i jakość środowiska, w którym żyjemy. Gdy dochodzi do zakażeń pokarmowych, czy problemów z wodą, do akcji wkraczają służby sanitarne. Przed dużymi imprezami o charakterze masowym służby są zobligowane do wykonywania badań wody. Natomiast jeśli chodzi o powietrze, to znalezienie rzetelnej informacji o jego stanie i jakości na określonym terenie wymaga od lekarzy większego zaangażowania” — ocenia Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Jako lekarz praktyk, orientuje się o złym stanie powietrza po zwiększonej liczbie pacjentów z zaostrzeniem chorób układu oddechowego, alergii czy złym samopoczuciem odczuwanym przez chorych kardiologicznych pojawiających się w jego gabinecie.
„Być możemy rozwiązaniem byłoby przekazywanie alertów ze strony urzędów odpowiedzialnych za monitoring jakości powietrza do urzędów lub instytucji mających stały kontakt z lekarzami, np. NFZ. Wówczas po każdorazowej takiej informacji będziemy mogli w naszych przychodniach powiadamiać pacjentów o konieczności ograniczenia wychodzenia z domu czy też korzystaniu z odpowiednich masek” — sugeruje przedstawiciel lekarzy rodzinnych. W ocenie Jacka Krajewskiego, obecnie tocząca się dyskusja wokół tematu smogu oraz zanieczyszczonego powietrza powinna być przyczynkiem do działań specjalistów z zakresu zdrowia publicznego.
„Część funduszy, którymi dysponuje Narodowa Rada ds. Zdrowia Publicznego, powinna zostać przeznaczona na ustalenie schematu postępowania oraz tego, czy i w jakich sytuacjach należałoby przekazywać stosowne ostrzeżenia. Istotne byłoby również opracowanie standardów związanych z zawartością komunikatów ostrzegawczych” — ocenia prezes FPZ.
Zdaniem dr. Piotra Dąbrowieckiego, Polacy potrzebują przede wszystkim większej edukacji. Bo choć przyznaje, że stosowanie maseczek w przypadku pogarszających się warunków oddechowych ma sens, niestety, ich użyteczność jest zdecydowanie ograniczona.
„Z pewnością nie powinno się zakładać masek dzieciom w wieku przedszkolnym — one powinny pozostawać w domu. Podobnie z osobami starszymi po 75. roku życia, u których oddychanie przez maski może być problematyczne. Maska sprawdza się w przypadku młodzieży oraz dorosłych, u których zmniejsza ekspozycję na zanieczyszczenia pyłowe czy chemiczne” — ocenia dr Dąbrowiecki.
Zwraca również uwagę na właściwy dobór maski chroniącej, która powinna być zaopatrzona w filtr cząstek stałych czy filtr HEPA, który gwarantuje 95 proc. skuteczność pochłaniania. „Niestety, pacjenci muszą mieć świadomość, że w tego typu maskach oddychanie nie należy do najłatwiejszych” — dodaje lekarz. Korzystanie z masek ma sens w sytuacji, gdy pacjenci są eksponowani na działanie zanieczyszczonego powietrza. Alergolog ubolewa, że dotychczas kwestia jakości powietrza podnoszona była głównie przez lekarzy entuzjastów.
„Każdy z nas powinien ściągnąć sobie bezpłatną aplikację z wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska, która na bieżąco informuje o stanie i jakości powietrza w danej okolicy. Powinniśmy dążyć do tego, żeby każdy lekarz widział problem złej jakości powietrza i wiedział, że i w tym kontekście może wyływać na zdrowie swoich pacjentów. Warto, by pytał swoich pacjentów, czym ogrzewają swoje domy, czy mają otwarte czy zamknięte kominki. Problemem w naszym kraju nie jest brak informacji, lecz nadal zbyt niska świadomość problemu” — ocenia alergolog.
Warto wiedzieć: Czym jest smog
Jak wskazuje definicja, podawana przez Główny Inspektorat Sanitarny, nazwa „smog” powstała ze zbitki dwóch angielskich słów: smoke (dym) i fog (mgła). Smog tworzony jest przez wysokie stężenia zanieczyszczeń pyłowych powietrza atmosferycznego oraz kropelek cieczy utrzymujących się w powietrzu. Cząsteczki wchodzące w skład smogu to m.in. związki siarki, związki organiczne (np. wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne), a także liczne metale ciężkie, dioksyny oraz alergeny.
Zgodnie z przyjętą terminologią, pył PM10 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 10 µm, natomiast pył drobny PM2,5 cząstki o średnicy mniejszej niż 2,5 µm, które są bardzo niebezpieczne dla zdrowia człowieka. Ten drobny pył dociera do pęcherzyków płucnych i penetruje do krwiobiegu. Oprócz osób cierpiących na choroby serca i płuc, ludzi starszych czy dzieci, zagrożone szkodliwym działaniem pyłu zawieszonego są również osoby podejmujące wysiłek fizyczny na powietrzu.
Zalecenia WHO: Średnie normy stężeń pyłu zawieszonego
Pyły
- 24-godz. stężenie PM10: 50 µg/m3
- roczne stężenie PM10: 20 µg/m3
- 24-godz. stężenie PM2,5: 25 µg/m3
- roczne stężenie PM2,5: 10 µg/m3
Dwutlenek azotu
- 1-godz. stężenie NO2: 200 µg/m3
- roczne stężenie NO2: 40 µg/m3
Dwutlenek siarki
- 24-godz. stężenie SO2: 20 µg/m3
- 10-min. poziom SO2 500 µg/m3
Tlenek węgla
- 8-godz. stężenie CO: 10 000 µg/m3
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz


