Jeśli nie szczepionki na grypę, to co?
Mister zdrowia Ewa Kopacz tłumaczyła dziś w Sejmie, dlaczego nie zdecydowała się jeszcze na zakup szczepionek przeciw nowej grypie. Jej zdaniem, grypa sezonowa jest groźniejsza niż jej świńska odmiana. Jednak mimo że WHO zaleca, by rezerwa leków przeciwwirusowych wystarczała dla 20 proc. populacji, w Polsce wystarczy zaledwie dla trzech.
Minister po raz kolejny w ostatnich dniach przekonywała, iż zwykła, sezonowa grypa jest groźniejsza niż A/H1N1. Zapewniła także, że Polska "nie wypadła z kolejki po lek", a jedynie chce wykorzystać cały dostępny czas, aby dokładnie zbadać, czy lek należy kupić, czy nie.
Dziennikarze Faktów TVN ustalili, że polskie zapasy leków antywirusowych stosowanych w najcięższych przypadkach grypy wystarczą do leczenia zaledwie trzech procent Polaków. Według Światowej Organizacji Zdrowia, kraje powinny zgromadzić tyle środków przeciwwirusowych, by jedna dawka mogła trafić przynajmniej do 20 procent populacji.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Redakcja