Janusz Cieszyński: Wytycza szlak cyfryzacji w ochronie zdrowia
Przyjmując tekę wiceministra zdrowia, Janusz Cieszyński otrzymał zadanie, którego nikt wcześniej nie był w stanie skutecznie zrealizować. „Papierowy” system ochrony zdrowia zaczął konsekwentnie przekształcać w cyfrowy. Po niemal dwóch latach pracy wiceministra Cieszyńskiego w resorcie, prawie każdy medyk w Polsce doświadczył pierwszych efektów jego działań.
Krok po kroku Janusz Cieszyński realizuje ambitne zadanie informatyzacji systemu ochrony zdrowia, jakie powierzył mu Mateusz Morawiecki. W środowisku lekarzy i farmaceutów dał się poznać jako osoba otwarta, z którą można prowadzić w mediach społecznościowych dyskusję wokół wyzwań związanych z cyfryzacją czy regulacji legislacyjnych w ochronie zdrowia.

E-minister
„Cały miniony rok poświęciłem wdrożeniu pierwszego ważnego elementu e-zdrowia, czyli e-recepty. Zależało mi na tym, aby to zupełnie nowe rozwiązanie w skali całego systemu doprowadzić do pełnego sukcesu. To znaczy do etapu, w którym e-recepta zacznie funkcjonować w aptekach i podmiotach leczniczych. Istotne było, by farmaceuci nie mieli problemów z realizacją e-recepty, lekarze ją zaakceptowali, a jej wdrożenie w żaden sposób nie wpłynęło negatywnie na sytuację pacjentów” - zaznaczył Janusz Cieszyński. Eksperci przyznają, że cel został osiągnięty i to nie tylko pod względem skali i tempa wdrożenia, ale również dbałości o jakość rozwiązania. Co dzień z e-recept korzysta przeszło milion pacjentów, dziesiątki tysięcy lekarzy oraz farmaceutów – a wszystko dzięki zaangażowaniu wiceministra, który postawił na współpracę ze środowiskiem i wsłuchiwanie się w jego uwagi i postulaty.
„Dzisiaj recepty elektroniczne stanowią 80 proc. wszystkich realizowanych w Polsce recept. W Stanach Zjednoczonych dojście do poziomu 70 proc. zajęło osiem lat. Nam udało się to osiągnąć w 12 miesięcy, a rozpoczynaliśmy praktycznie od zera. Nie mamy więc czego się wstydzić i co więcej - daje to bardzo dobre prognozy na przyszłość i wdrażanie kolejnych rozwiązań. Jestem przekonany, że polski system ochrony zdrowia chce korzystać z nowych możliwości e-zdrowia” - ocenia Janusz Cieszyński.
Ma satysfakcję, że to właśnie w trakcie jego urzędowania resort zdrowia, CSIOZ weszły na ścieżkę cyfryzacji, a całemu systemowi ochrony zdrowia udało się przełamać trwający od niemal dekady imposybilizm w tym obszarze.
Korzyści z Twittera
Jak na przedstawiciela młodego pokolenia polityków (rocznik 1988), Janusz Cieszyński nie stroni od nowoczesnych kanałów komunikacji. Spośród kierownictwa resortu zdrowia jest jednym z najaktywniejszych uczestników dyskusji prowadzonych w mediach społecznościowych. Ceni sobie bezpośredni kontakt z użytkownikami, chętnie wchodzi w dyskusję z lekarzami, farmaceutami, politykami.
„Jestem bardzo otwarty na taką formę komunikacji i nie ukrywam, że dużo dobrych rozwiązań trafiło do nas za pośrednictwem social media. Uważam, że jest to niezwykle skuteczny sposób mierzenia satysfakcji użytkowników oraz zdobywania informacji, w którą stronę warto rozwijać projekty informatyczne” - przyznał wiceminister.
Jego zdaniem, projekty informatyczne mają do to siebie, że muszą być stale rozwijane. „Jeżeli projekt informatyczny traktowany jest jak budynek, który planujemy wybudować i może za pięć lat zabierzemy się do odświeżenia ścian, to już na wstępie popełniamy kardynalny błąd” - zaznacza i dodaje, że dzięki mediom społecznościowym i ich popularności informacje ma na wyciągnięcie ręki. „Taka forma komunikacji jest dla mnie niezwykle istotna, ponieważ pozwala uniknąć bardzo wielu błędów w tak skomplikowanej materii, jaką jest ochrona zdrowia. Tutaj trudno jest zrobić coś, co już w pierwszej wersji będzie działało w sposób idealny” - przyznaje Janusz Cieszyński.
Konstruktywna zmiana ministerstw
Na sukces wdrożeń rozwiązań e-zdrowia niebagatelny wpływ miało z pewnością analityczne spojrzenie osoby spoza systemu ochrony zdrowia. Jak ocenia, podjęta dwa lata temu decyzja o zmianie miejsca pracy z ul. Świętokrzyskiej (gdzie mieści się resort finansów) na ul. Miodową okazała się strzałem w dziesiątkę. „Bardzo wiele się nauczyłem, poznałem wielu świetnych ludzi - zarówno moich współpracowników, jak i osób, z którymi miałem okazję rozmawiać czy wymieniać poglądy. To jest źródło mojej bardzo dużej satysfakcji” - przyznaje Janusz Cieszyński.
Dodaje również, że pomimo wielu obowiązków, udaje mu się zachować „work life balance”. „Lubię czytać, lubię pływać, a jeżeli czas mi pozwala, chętnie wyjeżdżam. W minionym roku, mimo ogromu pracy, udało mi się pojechać na pełnowartościowy dwutygodniowy urlop” - podkreśla z uśmiechem.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz