Jacek Grabowski: Ekspert od JGP

Ewa Szarkowska
opublikowano: 14-01-2009, 00:00

Lekarz, menedżer i informatyk. Zaliczany do wąskiego grona ludzi, o których inni mówią z podziwem - państwowiec. "To człowiek idei, mocno angażuje się w to, co robi i takiego zaangażowania oczekuje od innych. Najwięcej wymaga jednak od siebie. Tylko ekspert taki jak on, tak zdeterminowany, mógł wdrożyć system Jednorodnych Grup Pacjentów" - uważają ci, którzy znają Jacka Grabowskiego, zastępcę prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia ds. medycznych, numer 4. na Liście Stu 2008.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wprowadzony w lipcu 2008 r. system JGP diametralnie zmienił sposób rozliczeń szpitali w Polsce, ale odpowiedzialny za jego wdrożenie wiceszef NFZ nie czuje się rewolucjonistą. Jak podkreśla, JGP to stary pomysł. "Polska należała do nielicznych krajów w Europie, gdzie nie funkcjonował taki system rozliczeń" - mówi Jacek Grabowski i przypomina, że historia jego wdrażania w naszym kraju ma już 10 lat. W latach 1999-2001 eksperci austriaccy realizowali projekt Banku Światowego, który był pilotażowo wdrażany na Dolnym Śląsku, Podkarpaciu i w regionie łódzkim. Ówczesne prace przerwały jednak wybory. "I tak zabrnęliśmy w ślepą uliczkę rozliczeń katalogowych. Wyglądało to jak karta dań, z której dobierano świadczenie do rozliczenia i niewiele miało to wspólnego z rzeczywistością. Tak więc obecne wprowadzenie JGP to raczej załatwienie sprawy ciągnącej się od wielu lat" - twierdzi Jacek Grabowski.

Jawność w systemie

O nowym systemie rozliczeń może rozmawiać godzinami. "Kilka rzeczy mnie zaskoczyło. Przede wszystkim sprawność kadry zarządzającej w polskich szpitalach. Zdecydowana większość uporała się z tym doskonale" - mówi wiceszef NFZ. Z satysfakcją podkreśla, że fundusz poszedł bardzo daleko w kierunku jawności systemu JGP. "Upubliczniliśmy wszystkie mechanizmy tego systemu, co wcale nie jest regułą na świecie. W wielu krajach jest tak, że to firmy komercyjne dostarczają gruper, który jest jak czarna skrzynka, i zarządzają nim za pieniądze" - podkreśla. Jest wyraźnie zadowolony, kiedy opowiada o tym, jak w czasie licznych spotkań niektórzy dyrektorzy szpitali mówią wręcz o tym, że JGP zmusił ich do zrobienia pewnego porządku na linii oddział szpitalny-statystyka szpitala, która rozlicza umowy z NFZ.

"To bardzo ważne, bo dane dotyczące wieku, płci i czasu pobytu pacjenta, rozpoznania, wykonanych procedur, stanowią elementarne informacje potrzebne również do prowadzenia rachunku kosztów. Ten projekt tak długo nie będzie skończony, póki nie dorobimy się modelu zarządzania zmianą w JGP, gdzie informacje kosztowe pobierane z reprezentatywnej grupy szpitali i analiza tych danych pozwolą modyfikować jednorodne grupy, dzielić je lub łączyć, ustalać taryfy grup. Rzeczywistość się zmienia, wchodzą nowe technologie, dlatego JGP nigdy nie będzie systemem zamkniętym" - mówi Jacek Grabowski. I przekonuje, że prowadzony w jednolity sposób rachunek kosztów jest niezbędny, bo trzeba odejść od obecnej metody spotkaniowej, lobbystyczno-branżowej, polegającej na tym, że przedstawiciele różnych grup interesów przychodzą do funduszu z fragmentami informacji i chcą negocjować. "Negocjacyjny sposób ustalania cen świadczeń nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę, rodzi tylko animozje. Wydajemy miliardy złotych na szpitalnictwo, dlatego wymaga to porządnego zarządzania" - podkreśla Grabowski.

Nie ukrywa, że wdrożenie JGP nie byłoby możliwe bez ciężkiej pracy jego współpracowników. "Jeśli ktoś twierdzi, że jest rzutkim menedżerem, ale nie ma zespołu ludzi, którzy za nim stoją i są w stanie sami udźwignąć duże projekty, to mówi nieprawdę. Wszystko zależy od zespołu. Cieszę się, że udało mi się taki zespół ludzi zbudować, choć w warunkach publicznych jest to bardzo trudne, bo możliwości są ograniczone, płace kiepskie, często trzeba sięgać do innej sfery motywacji" - wylicza.

Cybernetyczne podejście

Jacek Grabowski ma 47 lat. Jest absolwentem Akademii Medycznej w Łodzi, gdzie następnie pracował jako lekarz i pracownik naukowy. Po 1998 r. pochłonęło go zarządzanie ochroną zdrowia. Współtworzył Łódzką Regionalną Kasę Chorych, pracował w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia w Warszawie, był lekarzem miasta w Łodzi i dyrektorem lokalnego oddziału NFZ.
Pytany, czy bardziej czuje się lekarzem, menedżerem czy informatykiem, mówi: "Specjalnie się nad tym nie zastanawiam. Już studiując wiedziałem, że będę psychiatrą. Zawód lekarza uprawiałem przez 12 lat - mówi Grabowski. - Ale w ciągu tych 12 lat zajmowałem się też informatyką na tyle intensywnie, że mój doktorat był bardziej z informatyki niż z medycyny, a jednym z recenzentów został szef informatyki Politechniki Łódzkiej. Wątek menedżerski w moim życiu pojawił się, kiedy zacząłem pracować w kasie chorych". Wiosną 2006 roku został wiceprezesem NFZ ds. medycznych. Współpracował z Jerzym Millerem i Andrzejem Sośnierzem. Obecnie pracuje u boku trzeciego szefa NFZ - Jacka Paszkiewicza.

"Jacka Grabowskiego poznałam, kiedy został wiceprezesem NFZ, a ja byłam w Radzie NFZ. To człowiek, który niewątpliwie łączył wiedzę o systemie z jego potencjalną informatyzacją. Widać było, że znał się na tym" - wspomina Elżbieta Hibner. Grabowski ma opinię osoby niezwykle sympatycznej i dokładnej, która lubi to, co robi. "Cechuje go cybernetyczne podejście do procesów. To pokłosie jego informatycznych doświadczeń" - twierdzi Adam Kozierkiewicz, który współpracował z nim przez kilka lat w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia w Warszawie.

"Rzeczywiście lubię podejście projektowe. Interesuje mnie dostarczanie narzędzi do zarządzania na dobrym poziomie, one są potrzebne nie tylko dla NFZ, ale i dla całego systemu ochrony zdrowia - przyznaje Grabowski. - Jest mi o tyle łatwiej, że gdy prowadzę zespół projektowy, to jestem w stanie zejść do poziomu szczegółów. Nigdy nie prowadzę projektu, którego nie rozumiem od początku do końca".

Jak przebudować gromadzenie informacji?

Za największe wyzwanie w 2009 roku Jacek Grabowski uważa zakończenie projektu Portal NFZ, który jest realizowany już od trzech lat. Twierdzi, że portal ma nawet większe znaczenie niż JGP i tak opisuje jego rolę: "Chodzi o zmianę modelu gromadzenia informacji dla prowadzenia postępowań w celu zawarcia umów. Model, który funkcjonuje od 10 lat, był dobry i jedyny możliwy dla kas chorych. Teraz powinien powoli przechodzić w bardziej wyszukane narzędzia, przede wszystkim zmierzające do solidnego planowania, opartego na informacji o podaży i dostępie do świadczeń, którego brakuje w systemie. Kolejnym elementem, który powinien mieć wpływ na planowanie, są dane epidemiologiczne - obecnie nie są powszechnie dostępne i są niepełne. Portal ma bardzo mocno wspierać ten kierunek działań. On już funkcjonuje od dwóch lat, teraz przyszedł czas na portal centralny. Dane gromadzone w oddziałach powinny być dostępne centralnie, żeby na przykład nie było kontrowersji, ile tak naprawdę mamy w Polsce tomografów komputerowych, czy to jest poniżej czy powyżej średniej europejskiej. Te dane powinny być stale dostępne na stronie internetowej NFZ. Już to robimy, ale to musi być bardziej uporządkowane i dostępne publicznie, np. dla samorządów".

Łodzianin z wyboru

Adam Kozierkiewicz, pytany, czy Grabowskiego można uznać za państwowca, odpowiada: "Jeśli rozumiemy przez to człowieka, który ma parę rzeczy do zrobienia, uważa, że są one słuszne oraz konsekwentnie je realizuje i to w różnych miejscach, to tak".
Sam Jacek Grabowski mówi bez wahania: "Jestem zdecydowanie państwowcem. Zanim przeszedłem do NFZ, pracowałem jednocześnie dla prawicowego prezydenta Łodzi i dla lewicowego rządu, będąc ekspertem w projektach europejskich. I nikomu to nie przeszkadzało. Obecna praca nie jest ani fascynująca, ani lukratywna, ale uważam, że to pewien obowiązek. A jeśli już tu jestem, to nie po to, żeby tylko być. To jest unikalny czas, żeby parę rzeczy zrobić. Jedną z nich jest system JGP".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.