Harmonogramy pracy pod lupą NFZ

Mariola Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 25-11-2009, 00:00

Narodowy Fundusz Zdrowia nie zamierza przymykać oczu na przypadki zatrudniania lekarzy-figurantów przez świadczeniodawców, u których zakontraktował usługi zdrowotne. Kontrolując dane wprowadzone do systemu informatycznego, pod groźbą kary finansowej zmusza ZOZ-y do kontrolowania czasu pracy poszczególnych pracowników.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Obowiązkiem świadczeniodawców jest m.in. dostarczenie funduszowi harmonogramu pracy personelu oraz informowanie na bieżąco o wszelkich zmianach, które są w nim dokonywane (m.in. o urlopach, zwolnieniach chorobowych, zastępstwach itd.). Do niedawna taką ewidencję trzeba było sporządzać na papierze, ale od kilku miesięcy musi być przekazywana do NFZ drogą elektroniczną, za pośrednictwem systemu zarządzania obiegiem informacji (SZOI).

"Ten system działa już od dwóch lat, ale świadczeniodawcy tłumaczyli się do tej pory brakiem komputerów. Po pierwszym kwartale tego roku sytuacja się zmieniła - wymagamy od nich elektronicznych sprawozdań" - tłumaczy Wanda Pawłowicz, rzecznik prasowy mazowieckiego oddziału NFZ.

Zero tolerancji dla kombinatorów

Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Łodzi nie zdecydowała się dotąd na wdrożenie elektronicznego systemu monitoringu, który mógłby jej pomóc w wyjaśnieniu nieprawidłowości wyłapanych przez łódzki oddział NFZ, a dotyczących faktycznego czasu pracy niektórych lekarzy. Skorzystała więc ze swoich uprawnień i przeprowadza doraźne kontrole. Ich efektem jest dyscyplinarne zwolnienie lekarki, której pracownicy działu kadr dwukrotnie nie zastali w przyszpitalnej poradni, gdzie powinna przyjmować pacjentów. Potwierdził się zarzut NFZ, że w tym samym czasie była zatrudniona w innym zakładzie opieki zdrowotnej.

"Te kontrole nie służą dyscyplinowaniu, bo większość naszych lekarzy jest zdyscyplinowana. One mają rozwiać wątpliwości - zastrzega dr Dariusz Timler, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w łódzkim szpitalu. - Jeżeli lekarz z jakiegoś powodu nie może u nas pracować w określony dzień, powinien przyjść do dyrekcji i uzgodnić z nią, że będzie pracował tylko na część etatu albo na cały etat, ale w określony dzień zostanie dłużej. Nie stwarzamy żadnych problemów, bo to może być nawet korzystne dla szpitala. Chodzi tylko o to, że musimy o tym wiedzieć".

Pierwsze kontrole odbyły się znienacka, bo NFZ domagał się wyjaśnień od dyrekcji szpitala. Ale o zamiarze przeprowadzania kolejnych ordynatorzy i kierownicy poszczególnych jednostek zostali powiadomieni. "Poinformowałem ich, że są związane między innymi z kontrolami z NFZ" - dodaje Dariusz Timler. Według niego, na ponad 30 spraw do wyjaśnienia tylko w jednym przypadku faktycznie doszło do nieprawidłowości.


(...)

Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 19 (202) z 25 listopada 2009 r.

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mariola Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.