Gen powodem przecieku między przedsionkami
Polacy wykryli mutację genu, która odpowiada za powstawanie jednej z najczęstszych wad serca - ubytku w przegrodzie międzyprzedsionkowej (ASD). Wyniki ich badań ukazały się w październikowym wydaniu online European Journal of Human Genetics.
Uprzedzić komplikacje
ASD to wada wrodzona, która polega na ubytku przegrody międzyprzedsionkowej i w efekcie prowadzi do niedotlenienia krwi. To poważny i dość częsty problem medyczny - ok. 10 proc. wszystkich wad wodzonych to właśnie ASD. Ważne jest stosunkowo wczesne wykrycie wady i jej chirurgiczna korekta najlepiej do 6. rż. (zależy to od rozległości wady). Zaniedbanie leczenia powoduje np. niewydolność krążenia, nadciśnienie płucne, co prowadzi do znacznego obniżenia jakości życia.
Dzięki rozwojowi ultrasonografii badać można już serce płodu. Wsparcie wiedzy lekarzy badaniami genetycznymi może pomóc wytypować dzieci z ASD jeszcze przed urodzeniem i zakwalifikować je do porodu w specjalistycznej klinice. "Kiedy rodzi się zdrowe dziecko, też nie ma pełnego zamknięcia przegrody międzyprzedsionkowej, jednak tuż po urodzeniu wraz z podjęciem akcji oddechowej przez noworodka, płatki tworzące przegrodę łączą się ze sobą i zrastają, nie ma więc już przepływu krwi między przedsionkami. Problem powstaje, gdy płatki te są słabo rozwinięte lub nie ma ich w ogóle. Właśnie takim pacjentom można by pomóc, chroniąc ich w ten sposób przed powikłaniami prowadzącymi do zaburzeń pracy serca" - tłumaczy doc. Sieroń.
W poszukiwaniu kolejnych mutacji
Naukowcy podejrzewają jednak, że poza odkrytym przez nich genem TLL1 w powstawanie ASD zaangażowane są jeszcze inne geny. Wadliwy gen naukowcy znaleźli u 25 proc. spośród 19 chorych z ASD, wyselekcjonowanych ze 100 osób z wrodzonymi wadami serca - głównie pacjentów Świętokrzyskiego Centrum Kardiologii w Kielcach.
By lepiej określić typ wady związanej z mutacją TLL1, genetycy chcą teraz przeprowadzić badania na większej grupie pacjentów. "Mamy już zgodę komisji bioetycznej, by rozszerzyć te badania na bardziej jednorodną grupę pod względem lokalizacji przecieku między przedsionkami. Staramy się dobrać pacjentów klinicznie podobnych do tych, u których znaleźliśmy mutacje" - wyjaśnia genetyk. Określono już kryteria kliniczne, jakie muszą spełniać dzieci i nastolatki, by zostały zakwalifikowane do kolejnych badań (m.in. istotne zaburzenia przepływu krwi, odpowiednia lokalizacja przecieku w przegrodzie).
"Żeby badania miały znaczenie epidemiologiczne, muszą odbyć się na dużej grupie pacjentów. Dopiero wtedy będziemy w stanie wyciągnąć wnioski o częstości tych mutacji, ich rozłożeniu i na tej podstawie opracować test genetyczny" - mówi doc. Sieroń.
Kolejny etap badania zaplanowano na 400 osób, z czego połowa to chorzy, a druga połowa odpowiednio dobrana grupa kontrolna. Badania genetyczne są drogie, dlatego choć częściowo finansuje je uczelnia, śląscy naukowcy planują wystąpić o kolejne (jak w pierwszej części badań) dofinansowanie do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka