Ferie bez kontuzji
Trwa okres ferii zimowych w Polsce. Wiele osób decyduje się na spędzenie wolnego czasu na malowniczo ośnieżonych stokach. Musimy jednak pamiętać, że podczas białego szaleństwa jesteśmy szczególnie narażeni na urazy i kontuzje. Jak właściwie zadbać o zdrowie i sprawność fizyczną w tym czasie tłumaczy lek. Stanisław Szymanik, ordynator Oddziału Ortopedii Szpitala św. Rafała należącego do Grupy Scanmed Multimedis, lekarz polskiej reprezentacji na Igrzyskach w Soczi.
Zacznijmy od przypomnienia podstawowych faktów: podczas zimowego sportu powinniśmy szczególnie uważać na nogi i ręce, gdyż są one najbardziej narażone na złamania.



Zgadza się - kończyny górne oraz dolne szczególnie intensywnie pracują podczas uprawiania sportów zimowych, są przez nas silnie eksploatowane i poddawane dużym przeciążeniom, przez co stają się podatne na uszkodzenia i kontuzje. Nieprawdziwe jest natomiast utrwalone w powszechnej opinii przekonanie, że większość urazów stanowią złamania. Wśród obrażeń nóg, znacznie częściej zdarzają się uszkodzenia kolana, a w szczególności więzadła krzyżowego przedniego oraz łąkotek. Ręce również są narażone na szereg różnych kontuzji, wcale nie związanych ze złamaniem, takich jak np. zwichnięcia barku czy kciuka.
Nie należy także zapominać o głowie, kręgosłupie, klatce piersiowej czy miednicy – statystycznie rzecz ujmując, w tych miejscach urazy zdarzają się dużo rzadziej, mogą jednak mieć dla zdrowia bardzo poważne konsekwencje.
Czy można w jakiś sposób uniknąć kontuzji i urazów?
Uniknąć – nie, ale można znacznie zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia. Zdecydowanie nie doceniamy wagi profilaktyki. A możemy w tym zakresie zrobić więcej niż mogłoby się wydawać, zaczynając od właściwego stroju, przez dobranie odpowiedniego sprzętu na stok i jego konserwację, na porządnym przygotowaniu fizycznym skończywszy.
To nie brzmi zaskakująco. Intuicyjnie każdy wie, że profilaktyka jest zawsze wskazana, a wspomniane przez Pana działania – może poza ćwiczeniami fizycznymi – to coś, bez czego żaden narciarz nie może wyjść na stok…
I tu właśnie leży właśnie sedno problemu. Naszym największym grzechem jest bagatelizowanie wpływu przygotowania fizycznego na nasze bezpieczeństwo podczas uprawiania sportów zimowych.
Często zdarza się, że uradowani perspektywą odpoczynku po miesiącach siedzenia przed komputerem, niemalże wybiegamy z samochodu czy pociągu prosto na stok, gdzie szusujemy aż do późnego wieczora. To poważny błąd! Bolesne zakwasy po dniu spędzonym w ruchu to niestety nie jedyne, co może nas w takiej sytuacji czekać. Osoby na co dzień mało aktywne fizycznie w takiej sytuacji są szczególnie narażone na upadki, ze względu na obniżoną elastyczność stawów i osłabienie siły mięśni.
Jak więc dobrze przygotować organizm do wzmożonego wysiłku? Kiedy zacząć ćwiczenia?
Aktywność fizyczną należy rozpocząć na kilka tygodni przed wyjazdem. Nasze działania muszą być regularne, konsekwentne i kompleksowe. Powinny z jednej strony zwiększać wydolność organizmu, a z drugiej strony przygotować wszystkie partie mięśni i stawy, które pracują podczas jazdy na nartach lub snowboardzie,.
Trening możemy wykonywać sami lub pod opieką wykwalifikowanego trenera, który indywidualnie dobierze odpowiednie ćwiczenia.
Na jakie mięśnie powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?
Przede wszystkim mięśnie czworogłowe ud i przywodziciele ud, które intensywnie pracują podczas jazdy. Z kolei trening mięśni brzucha i grzbietu pozwoli nam zachować odpowiednie ułożenie ciała podczas zjazdów.
Po takim przygotowaniu możemy bez obaw ruszać na stok?
Możemy, pamiętając o krótkiej – kilkuminutowej rozgrzewce każdego dnia przed rozpoczęciem jazdy, dzięki której rozgrzejemy mięśnie po nocnym odpoczynku. Warto także przypomnieć sobie zasady bezpiecznego upadku, których przestrzeganie pomoże nam złagodzić skutki ewentualnych wywrotek.
Na narty powinniśmy udawać się z pewnością siebie, ale i świadomością, że nie jesteśmy nieomylni i musimy stale zwracać uwagę na to, co dzieje się wokół nas. Przyczyną znacznej części wypadków jest brawura, a najlepszym na nią antidotum – odrobina pokory, której sobie i wszystkim narciarzom życzę.
Źródło: Puls Medycyny