Ekspertka: jedynie ok. 20 proc. przypadków raka płuca rozpoznawanych jest w początkowych stadiach choroby
Pierwsze objawy raka płuca to kaszel, duszność, nawracające infekcje dróg oddechowy, a więc symptomy niespecyficzne. Stąd bywają często przez pacjentów bagatelizowane, szczególnie jeśli chory pali papierosy i osiągnął już starszy wiek - mówi dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

1 sierpnia obchodziliśmy Światowy dzień Raka Płuca. Jeszcze na początku XX wieku rak płuca stanowił chorobę rzadką. Jak jednak wyjaśnia w rozmowie z “Pulsem Medycyny” dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, zachorowalność na ten nowotwór zmieniła się na niekorzyść w ostatnich latach, głównie z powodu rosnącej ekspozycji na czynniki ryzyka, przede wszystkim dym tytoniowy.
Rak płuca wysuwa się na prowadzenie w statystykach śmiertelności
– Zgodnie z aktualnymi danymi epidemiologicznymi rak płuca stanowi obecnie najczęściej występujący nowotwór złośliwy w polskiej populacji oraz najczęstszą przyczynę zgonów wśród chorób onkologicznych. W 2018 r. diagnozę raka płuca usłyszało 21 tysięcy Polaków, odnotowano ponad 23 tysiące zgonów z tego powodu. To śmiertelność wyższa niż ta generowana przez raka prostaty, raka jelita grubego i piersi łącznie - podkreśla dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, specjalistka w dziedzinie chorób wewnętrznych i chorób płuc, koordynator Oddziału Chorób Płuc i Niewydolności Oddychania z Pododdziałem NWM i Pododdziałem Zaburzeń Oddychania w Czasie Snu, kierownik Centrum POChP i Niewydolności Oddychania Kujawsko-Pomorskiego Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.
Jak przypomina, w przeszłości rak płuca dotyczył palących tytoń mężczyzn: wysoka zachorowalność w tej populacji była pokłosiem epidemii nikotynizmu z lat 70 i 80.
– Obecnie palenie stało się mniej popularne niż kilka dekad temu, co odbija się w statystykach zachorowalności: śmiertelność z powodu raka płuca wśród młodych mężczyzn spada. Niestety, zauważalnie rośnie jednak w populacji kobiet. Obecnie w województwach warmińsko-mazurskim i kujawsko-pomorskim więcej kobiet umiera z powodu raka płuca niż nowotworu piersi. To również jest pokłosiem wzrostu liczby pań palących papierosy - wyjaśnia ekspertka.
Opóźnienia diagnostyczne wynikają ze specyfiki choroby i barieri systemowych
Dr Czajkowska-Malinowska podkreśla, że jedynie ok. 20 proc. przypadków rozpoznawanych jest w początkowych stadiach choroby. Wynika to między innymi z tego, że choroba w początkowym okresie przebiega skąpo lub bezobjawowo.
– Pierwsze objawy raka płuca to kaszel, duszność, nawracające infekcje dróg oddechowy, a więc symptomy niespecyficzne. Stąd bywają często przez pacjentów bagatelizowane, szczególnie jeśli chory pali papierosy i osiągnął już starszy wiek. Nierzadko dopiero gdy objawy się nasilają lub pojawia się odkrztuszanie wydzieliny z domieszką krwi, pacjenci szukają pomocy lekarskiej. Często w gabinetach pulmonologów zjawiają się więc osoby, które od dłuższego czasu narzekają np. na dolegliwości bólowe w obrębie klatki piersiowej lub barku, chrypkę czy krwioplucie. Niestety, wówczas zwykle choroba osiągnęła już stadium zaawansowane. Zdarza się również, że rak płuca jest diagnozowany dzięki rutynowo zlecanym badaniom np. przed zaplanowanym pobytem chorego w sanatorium lub szpitalu - mówi ekspertka.
Zaznacza przy tym, że w każdym przypadku kaszel przewlekający się powyżej 6-8 tygodni powinien stanowić sygnał alarmowy. Opóźnienia diagnostyczne wynikają również z barier systemowych.
– Pulmonologia to dziedzinie, w której dotkliwie odczuwalne są braki kadrowe, co przekłada się na długi czas oczekiwania na konsultację. Pacjent z podejrzeniem raka płuca, zanim przejdzie specjalistyczną diagnostykę, krąży po systemie. W mojej ocenie nie wykorzystujemy również w pełni potencjału lekarzy rodzinnych oraz badań przesiewowych. Od kilku lat w Polsce działa Ogólnopolski Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca za pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej. Obecnie jest on realizowany przez ponad 31 ośrodków. Program skierowany jest do osób w wieku 55–74 lat narażonych na ekspozycję na dym tytoniowy rozumianą jako palenie papierosów przez co najmniej 20 paczkolat, a także na inne czynniki ryzyka raka płuca. Badania i praktyka potwierdzają, że niskodawkowa tomografia komputerowa pozwala na wykrycie raka płuca na wczesnym stadium choroby, co w sposób istotny pozwala następnie ograniczyć w tej populacji chorych śmiertelność. Wprawdzie lekarz rodzinny również ma możliwość skierowania pacjenta na takie badanie, problem jednak polega na tym, że wiąże się to często z wydłużonym czasem oczekiwania na opisanie wyniku badania, a następnie na konsultację w poradni specjalistycznej. W takim wypadku realizację procedur diagnostycznych mogłoby przyspieszyć objęcie chorego kartą DILO, ale niestety nie wszyscy pacjenci są na tę ścieżkę kwalifikowani - dodaje prezes PTChP.
W jej ocenie w obliczu rosnącej zachorowalności oraz umieralności na raka płuca nacisk systemowych działań powinien zostać położony na redukcję ekspozycji na podstawowy czynnik ryzyka, a więc palenie tytoniu.
– Stąd wzięła się inicjatywa Tytoń 21, zainaugurowana przez Europejskie Towarzystwo Oddechowe, w którą włączyło się również Polskie Towarzystwo Chorób Płuc (PTChP) i powołana z inicjatywy PTChP Polska Koalicja ZDROWE PŁUCA. Jej celem jest doprowadzenie do tego, by papierosy oraz inne wyroby tytoniowe można było sprzedawać wyłącznie osobom, które ukończyły 21 lat. Badania potwierdzają, że ponad 60 proc. palaczy rozpoczęło nałogowe palenie tytoniu przed ukończeniem 18. roku życia. Mózg młodej osoby jest w większym stopniu podatny na uzależnienie, stąd tak ważna jest ochrona tej wrażliwej populacji. Zdecydowanie warto wziąć przykład z państw, takich jak Finlandia czy Nowa Zelandia, które postawiły sobie za cel całkowite wyeliminowanie palenia tytoniu. Polska powinna systemowo i legislacyjnie zwalczać promocję urządzeń służących do alternatywnych form palenia. Twierdzenia, że tego rodzaju urządzenia stanowią pewną formę redukcji szkód pomoc w rzuceniu tradycyjnego palenia są nieprawdziwe. Badania potwierdzają, że takie osoby zwykle korzystają równolegle zarówno z np. e-papierosów, jak i papierosów w postaci tradycyjnej, a więc palą podwójnie - podkreśla.
Jej zdaniem zdecydowanie powinniśmy także dążyć do rozbudowania systemu wsparcia osób palący. Obecnie w całej Polsce działają jedynie cztery funkcjonujące stacjonarnie poradnie pomocy palącym oraz jedna ogólnopolska Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym (TPPP) (801 108 108) oferująca konsultacje telefoniczne. To kropla w morzu potrzeb.
– Mam ogromną nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku lat się liczba poradni się zwiększy. Jest to jeden z punktów programu profilaktyki chorób odtytoniowych, który spotkał się z pozytywną oceną AOTMiT. Narodowy Fundusz Zdrowia rozpisał stosowny konkurs w oparciu o nowe zasady finansowania świadczeń realizowanych w ramach poradni wspierających palaczy w porzuceniu nałogu. Pewną barierę nadal może stanowić fakt, że leczenie farmakologiczne uzależnienia od tytoniu nie jest objęte refundacją - dodaje.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Wielka Brytania: rak płuca częstszym nowotworem wśród kobiet niż mężczyzn. Po raz pierwszy w historii
Źródło: Puls Medycyny