Eksperci: trzeba uświadamiać nie tylko lekarzom, ale i społeczeństwu, jak ważna jest profilaktyka
W okresie pandemii pogłębił się dług zdrowotny w zakresie chorób cywilizacyjnych. Aby go odrobić, konieczne jest zwrócenie szczególnej uwagi społeczeństwa na profilaktykę – podkreślają eksperci.

Specjaliści mówili o tym podczas konferencji ”Interdyscyplinarna opieka nad pacjentem z chorobami cywilizacyjnymi - jak zmniejszyć tzw. dług zdrowotny”?, która odbyła się 7 marca.
Dług zdrowotny w pandemii zwiększył się
Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Cywilizacyjnych prof. dr hab. n. med. Filip M. Szymański wyjaśnił, że dług zdrowotny to nadmiar zgonów w stosunku do lat poprzednich.
– Nie byłoby tych zgonów, gdyby nie pandemia COVID-19 (…), ale nie tylko, ponieważ dużą rolę odegrały szpitale, które były przemienione na szpitale covidowe, co uniemożliwiło leczenie chorób przewlekłych, ostrych stanów, utrudniło dostęp do służby zdrowia – przypomniał specjalista.
W jego opinii wśród czynników, które wpłynęły na ten dług, było nieoptymalne leczenie chorób cywilizacyjnych. Prof. Szymański przypomniał, że już przez pandemią w Polsce mieliśmy problemy z osiąganiem docelowych wartości ciśnienia tętniczego u pacjentów z nadciśnieniem, poziomu cholesterolu u pacjentów z hipercholesterolemią, czy poziomu glukozy u chorych na cukrzycę. Dlatego obecnie trzeba uświadamiać nie tylko lekarzom, ale i społeczeństwu, jak ważna jest profilaktyka.
– Ważna jest świadomość samych pacjentów - upominanie się o badania, samokontrola, dodawanie cegiełki w postaci wysiłku fizycznego, zaprzestania palenia. To wszystko przekłada się na lepsze zdrowie publiczne naszej populacji – powiedział prof. Szymański.
Epidemia COVID-19 jeszcze się nie skończyła
– Musimy wspólnie robić bardzo dużo, żeby nadrobić ten stracony czas – dodał prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz z Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Podkreślił zarazem, że obecna sytuacja nie ułatwi spłacania długu zdrowotnego.
Ekspert zaapelował o to, by nie zapominać o szczepieniu się i doszczepianiu trzecią dawką, o noszeniu masek i zachowywaniu dystansu społecznego.
– Musimy się przygotować do jesieni - podkreślił.
CZYTAJ TEŻ: Ekspert: nie można jeszcze mówić o końcu pandemii COVID-19
Problemy psychiczne w czasie pandemii COVID-19
Prof. Szymański zwrócił uwagę na to, że zaburzenia lękowe, depresja, stres, które nam towarzyszyły przez ostatnie dwa lata pandemii i które towarzyszą nam obecnie w związku z konfliktem na Ukrainie, również stanowią czynnik ryzyka chorób cywilizacyjnych, w tym chorób serca i naczyń.
Przypomniał, że w pandemii część miejsc w szpitalach była zajęta dla pacjentów COVID-19.
– Teraz część miejsc jest proponowanych na leczenie naszych przyjaciół zza wschodniej granicy, czyli obywateli Ukrainy. To jest dobra inicjatywa - musimy pomagać, musimy się solidaryzować. Ale pamiętajmy, że ten polski pacjent w jakimś sensie będzie miał, chociaż niewielki, ale jednak będzie miał, ograniczony dostęp do służby zdrowia. Dlatego tak mocno apelujemy o konieczność prewencji, profilaktyki – tłumaczył specjalista.
Zaapelował do lekarzy, by badać pacjentów i optymalizować leczenie.
– Pacjenci muszą wrócić do gabinetów, muszą być ponownie zbadani, ryzyko ponownie ocenione – czy pacjent wymaga badań biochemicznych, badań obrazowych, jak echo serca, być może spirometrii, być może zdjęcia klatki piersiowej, badania EKG – wymieniał. Dodał, że to może przełożyć się na lepszą jakość opieki nad pacjentami, a co za tym idzie – na mniejsze ryzyko i hospitalizacji, i zgonu.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pandemia nasiliła problem otyłości: średnia masa ciała Polaków wzrosła o 4,5-6 kg
Dług po pandemii: czy spotkamy się z tzw. onkologicznym tsunami?
Źródło: Puls Medycyny