Eksperci: budowanie zaufania do szczepień jest procesem długotrwałym

KM/PAP
opublikowano: 04-05-2023, 14:18

Nie ma medycyny alternatywnej, tak jak nie ma alternatywnego prawa! Musimy stanąć do walki z fake newsami nt. szczepień, inaczej czeka nas powrót takich chorób jak polio. To byłaby nasza porażka! - apeluje prof. dr hab. n. med. Jarosław Pinkas.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. pierwszy od lewej prof. Jarosław Pinkas, Krzysztof Płaciszewski z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA oraz prof. Ryszard Gellert.
Na zdj. pierwszy od lewej prof. Jarosław Pinkas, Krzysztof Płaciszewski z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA oraz prof. Ryszard Gellert.
Fot. materiały prasowe

25 kwietnia 2023 roku, w Hotelu Marriott Warszawa Centrum odbyła się konferencja naukowa „Nauka jako remedium na dezinformację” w ramach Projektu „Budowanie zaufania do szczepień ochronnych z wykorzystaniem najnowszych narzędzi komunikacji i wpływu społecznego”.

Organizatorem wydarzenia były cztery uczelnie – Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Akademia Leona Koźmińskiego i Uniwersytet SWPS. “Puls Medycyny” był patronem medialnym konferencji.

Podczas czterech paneli dyskusyjnych eksperci, naukowcy, lekarze, psychologowie, oraz przedstawiciele instytucji publicznych dyskutowali na temat wyników badań w ramach zagadnień związanych z postawami wobec dezinformacji, medycznych fake newsów, potrzeb edukacyjnych w społeczeństwie i potencjalnych rozwiązań cyfrowych oraz prawnych.

Prof. Pinkas: w ciągu 5 lat liczba niezaszczepionych dzieci wzrosła o połowę

Podczas jednego z paneli specjaliści z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego opowiedzieli o nierównej walce z dezinformacją. Podkreślono, że budowanie zaufania do szczepień ochronnych jest procesem długotrwałym i wymagającym zaangażowania ze strony różnych grup społecznych, a wiele treści dostępnych w przestrzeni publicznej opartych jest na manipulacji informacyjnej, zorientowanej na wywołanie reakcji emocjonalnej i obniżeniu zaufania do medycyny.

Prof. dr hab. n. med. Jarosław Pinkas, dziekan Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP w Warszawie, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, zaznaczył, że zjawisko fake newsów w medycynie zatacza coraz szersze kręgi. Według nowych danych, które opublikował Państwowy Zakład Higieny, w 2022 r. aż 10 dzieci na tysiąc nie otrzymało obowiązkowych szczepień ochronnych.

– Jest to proces narastający od wielu lat. W ciągu ostatnich 5 lat liczba niezaszczepionych dzieci wzrosła o połowę - mówił prof. Pinkas.

Jak wyjaśnił, trend antyszczepionkowy narasta od wielu lat, co może ostatecznie doprowadzić do tego, że zaczną się pojawiać epidemie wyrównawcze.

– Jeśli coraz więcej dzieci będzie niezaszczepionych, będzie to stanowić realne zagrożenie dla tych dzieci, które mają jakieś przeciwwskazania do szczepień lub dla tych, które mimo szczepienia nie zareagowały prawidłowo - stwierdził.

Dlatego - jak wyjaśnił - wysoki procent zaszczepienia populacji stanowi rodzaj "ochronnego kokonu" wokół tej grupy dzieci. - Stworzenie takiego kokonu to nasz społeczny i moralny obowiązek - zaznaczył.

ZOBACZ TAKŻE: Coraz więcej Polaków uchyla się od szczepień obowiązkowych. W 2022 r. pobity kolejny rekord

Groźba powrotu niektórych chorób zakaźnych

Według krajowego konsultanta w dziedzinie zdrowia publicznego „szczepienia padły ofiarą swojej skuteczności". - Zapomnieliśmy o tym, jak są groźne choroby zakaźne, dlatego że byliśmy dobrze wyszczepieni. W tej chwili sytuacja wygląda na coraz bardziej niebezpieczną. Jesteśmy o krok od tego, by niektóre choroby zakaźne, takie jak odra czy polio, znów zapukały do naszych drzwi. Jednak ja wciąż mam nadzieję, że rozsądek i profesjonalna wiedza zwyciężą - stwierdził.

Prof. Pinkas podkreślił, że "szczepienia ochronne są jednym z największych dobrodziejstw ludzkości". - Mam nadzieję, że obywatele zrozumieją, że w postaci szczepienia oni i ich dzieci otrzymują nadzwyczajny dar - dodał.

Jak podkreślił, w ostatnim czasie dużo mówi się o tzw. alternatywnej medycynie.

– Nie ma czegoś takiego, jak alternatywna medycyna, podobnie jak nie ma alternatywnego prawa. Alternatywne prawo to po prostu przestępstwo. Tymczasem pod hasłem medycyny alternatywnej kryje się po prostu szarlataneria. Ludzie zamiast polegać na rzetelnych naukowych badaniach, sprawdzonej wiedzy lekarzy, próbują iść na skróty, ufając oszustom - ocenił.

Zdaniem dyrektora Szkoły Zdrowia Publicznego przyczyn tego zjawiska należy szukać m.in. w fake newsach publikowanych w internecie. - W sieci wybieramy te rzeczy, które są najmniej skomplikowane, możemy je przyswoić bez wysiłku, a zarazem wydaje nam się, że przynoszą jakiś efekt - zaznaczył.

Podkreślił, że osoby rozpowszechniające fałszywe informacje są często "zwyczajnie nieuczciwe". Jak stwierdził, "to część wojny hybrydowej". - Jesteśmy epatowani informacjami, które mają na celu zaszkodzić społeczeństwu i sprawić, że ludzie zaczną podejmować złe decyzje zdrowotne. Wszystko w myśl zasady, że łatwiej doprowadzić do sytuacji, w której społeczeństwo samo się będzie degenerowało niż prowadzić konwencjonalną wojnę - ocenił.

– Wiemy, ilu jest w internecie trolli i botów, które szerzą dezinformacje o tym, że szczepienia szkodzą zdrowiu i lepiej wobec tego się nie szczepić. Jest to bardzo trudny czas - dodał.

Według prof. Pinkasa, tego typu dezinformacja bywa tragiczna w skutkach i zbiera "śmiertelne żniwo": - Człowiek oszukany w ten sposób może za późno zgłosić się do lekarza, wierząc w skuteczność jakiejś “alternatywnej” terapii czy podjąć decyzję, że się nie zaszczepi, przez co ryzykuje cięższy przebieg choroby.

Podkreślił, że część osób zarabia na rozpowszechnianiu fałszywych informacji w internecie. - Te osoby sprzedają suplementy diety czy swoje książki, opowiadając nam, że lekarze są niewiarygodni i tylko oni mają licencję na mądrość i uczciwość - mówił prof. Pinkas.

Influencerzy zamiast autorytetów

Zdaniem krajowego konsultanta w dziedzinie zdrowia publicznego, "współcześnie nie ma już autorytetów, są tylko influencerzy". - Marzę o tym, żeby znacznie więcej lekarzy, pielęgniarek i aptekarzy stało się influencerami, którzy będą popularyzować rzetelną wiedzę - powiedział.

Według prof. Pinkasa, walczyć z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji można jedynie w ten sposób, by w mediach społecznościowych i na portalach piętnować i znakować pojawiające się fake newsy.

– Nie jestem zwolennikiem wprowadzania cenzury w internecie, ale informacje powinny być jakoś pozycjonowane. Niestety mam wrażenie, że wiele osób zaczyna ufać profesjonalistom dopiero kiedy doświadczy w swoim życiu jakiegoś dramatu - ocenił.

Propaganda antyszczepionkowa działa na trzy obszary funkcjonowania człowieka

Podczas panelu Uniwersytetu SWPS opowiedziano o narzędziach wpływu społecznego, które pozwalają na wpływanie na trzy obszary funkcjonowania człowieka – poznawczy (gdy na skutek oddziaływania ludzie myślą co innego), emocjonalny (ludzie czują co innego) i behawioralny (ludzie robią co innego). Gdy myślimy o decyzji dotyczącej zaszczepienia siebie lub kogoś, tak naprawdę dotykamy wszystkich tych trzech elementów. Bardzo podobnie jest z propagandą antyszczepionkową - także i ona stara się dotknąć naszego poznania, emocji i zachowania.

Podczas ostatniego panelu dyskusyjnego Akademii Leona Koźmińskiego dyskutowano o sposobach rozmowy z osobami, które wahają się w kwestiach szczepień. Poszukiwano również odpowiedzi na pytania: jak budować odporność na dezinformację medyczną oraz jakie działania należy podejmować, by zwiększać prawdopodobieństwo racjonalnych zachowań w kwestiach szczepień.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Samoliński: u podstaw niskiego poziomu wyszczepienia leżą medyczne fake newsy

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.