Dysbioza i eubioza – jak dzięki personalizowanym planom probiotycznym wpłynąć na homeostazę organizmu
Nawracające biegunki, zaparcia i wzdęcia są objawami niespecyficznymi. Elementem pogłębionej diagnostyki może być analiza mikroflory bakteryjnej jelit. W jaki sposób dysbioza wpływa na funkcjonowanie poszczególnych układów i czym są personalizowane plany probiotyczne, wyjaśniają eksperci z Instytutu Mikrobiomiki.

Dr Ewelina Sosnowska-Turek – mikrobiolog z wykształcenia i pasji. Współzałożycielka firmy Probios zajmującej się badaniem właściwości mikroorganizmów probiotycznych.

Paulina Kitlas – projektantka usług cyfrowych w obszarze zdrowia z 15-letnim doświadczeniem. Z wykształcenia socjolożka, skupiona na poznawaniu potrzeb pacjenta i tworzeniu systemów wspierających ludzi w dbaniu o zdrowie
Czego, na temat mikrobioty jelitowej, możemy dowiedzieć się z próbki kału?
Paulina Kitlas: Jako społeczeństwo wstydzimy się kału i defekacji. Nawet nasze toalety skonstruowane są tak, byśmy jak najmniej uwagi poświęcali temu czego się pozbywamy. Tymczasem przyjrzenie się temu, co wydalamy, jest bardzo istotne z punktu widzenia naszego zdrowia. Jelito grube jest rezerwuarem mikroflory bakteryjnej, a współczesna, zaawansowana technologia pozwala szczegółowo ją badać.
To wiemy od dawna. Co nowego może dać badanie kału i mikrobiomu?
Ewelina Sosnowska-Turek: W Instytucie Mikrobiomiki skupiliśmy na konkretnych patogenach, występujących m.in. na liście WHO jako najczęściej odpowiedzialne za ogólnoustrojowe infekcje szpitalne. Mając listę tzw. priorytetowych patogenów, poszliśmy o krok dalej, przeprowadzając własne badania i tworząc własną bibliotekę mikroorganizmów. Mikrobiologia klasyczna pozwala na precyzyjne ustalenie ilości konkretnej bakterii w badanej próbie, a nie tylko sprawdzenie czy dany patogen występuje. Metody molekularne są świetne do wykrywania patogenów, ale nie radzą sobie z liczebnością, a przecież to właśnie jest clu naszej kompozycji mikrobiomu. Wiele bakterii naturalnie bytuje w jelicie, ale dopiero powyżej pewnej liczebności zaczynają stanowić problem. Mikrobiologia klasyczna pozwala nam poznać mikrobiom w jego liczebności. Na tej podstawie możemy zaproponować plan probiotyczny.
PK: Ogromna praca badawcza została wykonana także po tej probiotycznej stronie – jak poszczególne szczepy oddziaływują na dane patogeny, czy faktycznie hamują ich rozwój. Innowacyjność tych odkryć potwierdzają przyznane niektórym szczepom patenty – Bifidobacterium animalis ATM30 i Lactobacillus plantarum ATM14 posiadają nie tylko polski i europejski, a także amerykański patent, a to już nie lada wyczyn. Dzięki temu mamy pewność, że nie tylko analizujemy stan pacjenta, ale dajemy mu narzędzie, które na ten stan wywrze znamienny wpływ.
EST: Na podstawie naszych badań i ankiety pacjenta możemy zatem odczytać, czy są w naszych jelitach czynniki, które zostały określone jako mocno problematyczne przez wzgląd na negatywny możliwy negatywny wpływ na nasze zdrowie. Dokładne określenie liczebności patogenów pozwala na dalszym etapie zweryfikować, w jak dużym stopniu zaproponowane postępowanie z wykorzystaniem probiotyków zadziała, pomijając subiektywną ocenę pacjenta. Posługiwanie się pojedynczymi szczepami bakterii probiotycznych (można powiedzieć że szytymi na miarę) w celu uzupełniania diety jest procedurą unikatową na skalę światową.
Możemy zatem mówić o spersonalizowanym doborze bakterii?
EST: Zdecydowanie, ponieważ mówimy nie tylko o konkretnych, pojedynczych szczepach, ale także o indywidualnie opracowanej dla pacjenta sekwencji ich podawania. Częste w gastroenterologii, czy innych specjalizacjach stało się długotrwałe stosowanie antybiotykoterapii. Potwierdzają to nie tylko rozmowy z pacjentami, ale przede wszystkim ich profile mikroflory bakteryjnej. W efekcie beztlenowce bytujące w nadmiarze w jelitach przechodzą w formę przetrwalniczą (czyli taką która umożliwia bakteriom przetrwanie trudnego okresu). Takie interwałowe leczenie antybiotykami przynosi pacjentom na jakiś czas ulgę, ale zawsze kończy się tak samo – bakterie ostatecznie namnażają się do tego stopnia, że ich opanowanie jest coraz trudniejsze. Tymczasem to nie antybiotykoterapię należało wdrożyć, a przynajmniej nie tylko, a odpowiednio dobrane probiotyki. To jeden z klasycznych przykładów, z jakimi mierzymy się w Instytucie Mikrobiomiki na co dzień. Badania pokazują, że po jednej antybiotykoterapii mikrobiom potrafi dramatycznie zmienić swój skład, a organizm wraca do równowagi nawet przez dwa kolejne lata. Chyba, że mu w tym powrocie pomożemy.
Z jakich szczepów korzysta się najczęściej?
EST: W naszych planach korzystamy tylko z bifidobakterii i lactobacillusów, czli z bakterii bezwzględnie bezpiecznych. Przy czym widzimy jak ważna jest rola tych pierwszych, które są kluczowe dla zdrowia jelita grubego. Bifidobakterie nie kolonizują też jelita cienkiego, co może być ważne dla pacjentów, podejrzewających u siebie SIBO. Wszystkie szczepy, z których korzystamy tworząc plany probiotyczne to szczepy unikatowe, należą do biblioteki szczepów Probios i są zdeponowane w Polskiej Kolekcji Mikroorganizmów we Wrocławiu. Wykorzystujemy zatem szczepy o potwierdzonej unikatowości i dużym znaczeniu dla polskiej nauki. Ich wyjątkowość polega także na sposobie przygotowania. Produkty te nie zawierają glutenu czy laktozy. Skład produktu jest też niezwykle prosty, każdy produkt zawiera szczepy bakterii probiotycznych w określonej koncentracji (najczęściej 1x1010 CFU) i maltodekstrynę.
O dysbiozie jelitowej dużo mówi się także w kontekście innych dziedzin medycyny, poza gastroenterologią, na przykład w psychiatrii.
EST: I nie bez powodu. Jelita są wyjątkowo istotnym organem, a ich funkcjonowanie odbija się np. na skórze czy szeroko rozumianym dobrostanie psychicznym. Mikrobiota jelitowa coraz częściej interesuje alergologów, urologów, dermatologów i ginekologów.
PK: Doprowadzenie i utrzymanie równowagi w mikrobiocie jelita grubego zawsze będzie miało na nas wpływ – bezpośredni czy pośredni. Archimedes powiedział: „Dajcie mi punkt oparcia, a poruszę Ziemię”, pacjenci mówią „Dajcie mi chociaż jeden punkt równowagi, a będzie mi łatwiej zachować zdrowie”.
Źródło: Puls Medycyny