Dyrektywa transgraniczna w oczach pacjentów da 'efekt motyla'

opublikowano: 18-07-2013, 11:15

Na sto dni przed wejściem w życie Dyrektywy Transgranicznej, pacjenci nie kryją obaw związanych z brakiem ustawy implementującej europejskie zapisy. Przestrzegają, że ograniczanie dostępu do świadczeń poza Polską - poprzez wymóg uzyskania zgody z NFZ - może zostać oprotestowany i wywoła prawdziwą burze, która zrewolucjonizuje system ochrony zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

"Na 100 dni przed godziną „0” okazuje się, że nie mamy ustawy, brak jest szczegółowych przepisów i rozporządzeń, brak jest wykazu świadczeń na które trzeba będzie otrzymać zgodę, nie mamy systemu informatycznego obsługującego e-recepty, ale mamy „wyrozumiałych” pacjentów i obywateli i wiemy ile będzie kosztować wyposażenie pokoiku w NFZ dla pracownika który będzie udzielał informacji. Szkoda tylko, że jeszcze nie udało się go przeszkolić"- nie kryją irytacji przedstawiciele Porozumienia 1 Czerwca.

None
None

Jak podkreślają przedstawiciele organizacji pacjenckich skupionych wokół Porozumienia, dzięki prawnej 'kreatywności' Ministerstwa Zdrowia przy współudziale resortu finansów, stworzono zapisy, dzięki którym - w ocenie organizacji - polscy pacjenci nie skorzystają z unijnej dyrektywy na takich samych zasadach jak obywatele innych państw członkowskich.

"Na leczenie refundowane bez pozwoleń NFZ pojedziemy jedynie do lekarza POZ i specjalisty, a o zgodę na pozostałe świadczenia trzeba będzie błagać płatnika, a w razie odmowy odwołać się z powrotem do niego. Zrozumiała jest więc cisza informacyjna Ministerstwa Zdrowia w sprawie Dyrektywy, gdyż nie ma się czym za bardzo chwalić, zwłaszcza że nie zależy na rozgłosie. Nie ma przygotowanych punktów informacyjnych, nie ma jasnych procedur dla pacjentów, jako jedyny kraj w UE chcemy wprowadzić limit na leczenie transgraniczne, o leczeniu za granicą będzie decydował urzędnik a nie pacjent… "- piszą w specjalnym komentarzu przedstawiciele Porozumienia 1 Czerwca.

Spodziewany "efekt motyla"

W ocenie pacjentów zabiegi polskich instytucji zmierzające do zniechęcenia pacjentów do korzystania ze świadczeń poza Polską i ubiegania się o zwrot refundacji od narodowego płatnika mogą nie przynieść efektów.

"Nie wzięto pod uwagę tzw. „efektu motyla”; jednego szarego człowieka, który dzięki swej determinacji (...) złoży przeciwko tej urzędniczej kreatywności pozew i wygra, ponieważ Dyrektywa ogranicza leczenie poza granicami kraju tylko w wyjątkowych przypadkach. Okaże się, że wymagane zgody NFZ są bezprawne, a wszelkie wątpliwości będą rozstrzygane na korzyść pacjenta. Będzie to „trzepot skrzydeł motyla” który wywoła burzę. Okaże się, że dyrektywa unijna zreformuje nas system z zewnątrz, wymusi równość wobec unijnego praw"- ocenia Porozumienie 1 Czerwca.

Pacjenci wskazują, że decyzja o leczeniu poza Polską wynika w głównej mierze nie z umiłowania do turystyki, ale z powodu ograniczonej dostępności lub faktu, że niektóre procedury nie są wykonywane na terenie kraju. Dlatego w ich ocenie odmowa wydania zgody na leczenie byłaby uzasadniona, gdyby w krajowych szpitalach czekałyby na nich wolne łóżka.

"Unijni Komisarze i sędziowie mogą nie zrozumieć intencji Ministerstwa Zdrowia i NFZ blokujących możliwość szybkiego swobodnego leczenia za granicą pacjentom czekającym w kilkunasto- lub kilkudziesięciomiesięcznych kolejkach w kraju pomimo tego, że setki szpitali mając wolne moce przerobowe nie przyjmuje pacjentów, marnując przy tym unijne środki przeznaczane na modernizacje i wyposażenie"- pisze Porozumienie.

Porozumienie nie ma wątpliwości, że wyroki Trybunału Sprawiedliwości, do którego zaczną się skarżyć polscy pacjenci, doprowadzą do zniesienia limitów, wprowadzą konkurencję i sprawią, że to pacjenci - poprzez swobodny dostęp do świadczeń i konkurencję o pacjenta - zaczną kreować jakość leczenia.

"Za prywatną wizytę lub leczenie w dowolnym szpitalu zapłacimy już nie 100% ale jedynie różnicę pomiędzy wyceną świadczeniodawcy i wyceną NFZ. (...). Recepty 100% na leki refundowane staną się przeszłością, tak samo jak limity świadczeń. Proponujemy ostro zabrać się do pracy, bo my pacjenci z naszej strony do wejścia dyrektywy i efektu motyla się przygotowujemy"- zapewniają w swoim oświadczeniu pacjenci.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: MM

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.