Polscy naukowcy coraz chętniej zakładają start-upy, które z pomocą publicznych funduszy i/lub inwestorów mogą kontynuować prace badawcze. Na liście nowych, ciekawych przedsięwzięć badawczych jest m.in. Life Flow, podmiot specjalizujący się w diagnostyce kardiologicznej.
Wykorzystanie numerycznej mechaniki płynów
Efekty prac Life Flow mogą być szansą m.in. dla pacjentów z chorobą wieńcową, umożliwiając bezinwazyjną identyfikację miejsc, gdzie tętnice są zwężone lub całkowicie niedrożne.
„Nie trzeba będzie przeprowadzać drogich i, co ważniejsze, inwazyjnych, a tym samym ryzykownych badań diagnostycznych” — wyjaśnia Adam Cudny, prezes LSI Fund, funduszu, który zainwestował w spółkę Life Flow.
Rozwiązanie oparte jest na specjalnych algorytmach i tzw. numerycznej mechanice płynów, wykorzystywanej obecnie w przemyśle lotniczym, budowlanym czy samochodowym. Numeryczna mechanika płynów pomagała m.in. w optymalizacji bolidów Formuły 1. Jednak bolidy, w porównaniu do ludzkiego ciała, mają bardzo prostą konstrukcję, a przepływami w ludzkim ciele rządzi tysiące praw. Na zweryfikowanie pomysłu spółka daje sobie czas do końca roku. Jeśli okaże się, że opracowana technologia działa, następnym etapem będzie jej optymalizacja, a potem badania kliniczne.
Na realizację prac badawczych Life Flow ma około trzech lat. Nad podobnym wynalazkiem pracuje jednak Simens, a jedna z amerykańskich firm — Heart Flow ze Stanford — zarejestrowała już urządzenie medyczne, które ma zbliżone funkcje.
„Problem w tym, że wymaga ono bardzo drogiej, skomplikowanej i mało wydajnej technologii opartej na superkomputerach. Life Flow potencjalnie da podobne rezultaty, a jednocześnie będzie szybsze, prostsze i tańsze” — twierdzi Adam Cudny.
Skuteczny preparat przeciwłuszczycowy
Druga spółka z portfelu funduszu — ISN Pharma — pracuje nad dermokosmetykiem (w przyszłości może również lekiem) do skóry łuszczycowej. Jedna z założycielek spółki napisała pracę doktorską na temat składnika pochodzenia naturalnego (firma nie ujawnia jakiego), który ma właściwości antyłuszczycowe. Środek może też przydatny dla osób z atopowym zapaleniem skóry.
W trakcie badań zaobserwowano krótkotrwałą remisję u 100 proc. pacjentów, a długotrwałą remisję u ponad 80 proc. Pozytywny efekt wykazano również u osób, które borykały się z chorobą 10 lat i dłużej, a wszystkie stosowane wcześniej terapie zawiodły: od steroidoterapii począwszy, na najnowszych generacjach leków biopodobnych skończywszy. Obecnie spółka we współpracy ze specjalistami w dziedzinie dermatologii kontynuuje badania nad przygotowaniem preparatów wspomagających pielęgnację skóry u osób z łuszczycą. Po zakończeniu procesu udoskonalania składu produktu, zostanie on przebadany na 150 pacjentach w trzech ośrodkach klinicznych w Polsce. W ciągu najbliższych 18 miesięcy kosmetyk ma zostać zarejestrowany.
Dendrymery na wojnie z rakiem
Spółka GeneaMed chwali się natomiast, że opracowana przez nią technologia pomoże chorym na białaczkę limfocytową, lekooporną.
„Dendrymery, czyli nanocząsteczki wykorzystywane w opracowywanych przez nas terapiach, są także nadzieją dla pacjentów ze specyficznymi aberracjami chromosomowymi oraz mutacjami genetycznymi, dla których zwykle nie ma szans leczenia. Zgłosiliśmy to odkrycie do urzędu patentowego” — wyjaśnia dr Ida Franiak-Pietryga, dyrektor ds. B+E w GeneaMedzie.
Dr Franiak-Pietryga odkryła, że dendrymery, do tej pory wykorzystywane głównie jako transportery niektórych leków w organizmie, mogą — po pewnej modyfikacji struktury chemicznej — same powodować śmierć komórek białaczkowych.
„Przewlekłe choroby limfoproliferacyjne z komórek B, wśród których znajduje się przewlekła białaczka limfocytowa, są jednymi z najczęściej występujących chorób nowotworowych krwi u dorosłych” — dodaje Magdalena Jander, prezes GeneaMedu.