Debata o zmianach systemowych w ochronie zdrowia
Na początek konkret. O zmniejszeniu tygodniowego limitu godzin pracy w ramach klauzuli opt-out mają dyskutować 9 i 10 czerwca rządy państw unijnych podczas posiedzenia Rady do spraw Zatrudnienia, Polityki Społecznej, Zdrowia i Spraw Konsumenckich (EPSCO). Takie informacje przedstawił wiceminister zdrowia Marek Twardowski, rozpoczynając 2 czerwca 2008 r. w Warszawie międzynarodowe seminarium na temat problemów opieki zdrowotnej, zorganizowane pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk.
Politycy i naukowcy
Inne konkrety to: zapowiadana już dodatkowa kwota 4-5 mld zł na służbę zdrowia w 2009 roku, uszczelnienie systemu finansowania ochrony zdrowia, które może przynieść w skali roku 4,7 mld zł oszczędności i wzrost składki zdrowotnej z 9 do 10 proc. począwszy od 2010 roku.
Efektywność polskiego systemu służby zdrowia ma się zwiększyć m.in. przez likwidację stażu podyplomowego, zniesienie podziału na specjalizacje podstawowe i szczegółowe oraz wprowadzenie modułowego systemu specjalizacji, a także w wyniku zmian warunków akredytacji w celu zwiększenia liczby miejsc akredytowanych.
W odczuciu posła LiD Marka Balickiego, nie są to spójne elementy strategii dla służby zdrowia, a raczej erzac nieprzemyślanej reformy.
Zastanawia głos w dyskusji prof. Tomasza Hermanowskiego, kierownika Zakładu Farmakoekonomiki Wydziału Farmaceutycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, z którym Puls Medycyny rozmawiał w trakcie konferencji. Otóż okazuje się, że od zespołu ekspertów nikt dotychczas nie wymagał przedstawienia rozwiązań zmierzających do zmniejszenia wydatków na refundację leków i do obniżenia dopłat realizowanych przez pacjenta. Naukowcy mieli się skupić wyłącznie na dostosowaniu systemu refundacji do dyrektywy przejrzystości.
Niedobrze, źle i jeszcze gorzej
Resztę debaty zajęła naukowa analiza rzeczywistości sektora ochrony zdrowia (w ramce podajemy kilka głosów w dyskusji). Przeważały nastroje przygnębienia. Trzy wartościujące zwroty, najczęściej powtarzane podczas konferencji to: było niedobrze (o przeszłości), jest źle (o teraźniejszości), może być jeszcze gorzej (o przyszłości).
"Na tego typu sympozjach nie należy spodziewać się wniosków, raczej analizy stanu służby zdrowia" - tłumaczył Pulsowi Medycyny charakter części wypowiedzi Romuald Krajewski, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. Analiza nie zawsze jednak wypadała przekonująco, skoro pytany przez nas o wrażenia po wysłuchaniu kilku wykładów prof. Zbigniew Szawarski z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego nie miał zbyt wielu pozytywnych odczuć, a nawet jedno z wystąpień krótko skomentował: "żenujące".
Głosy w dyskusji
- Polska zajmuje razem z Wielką Brytanią ostatnie miejsce w UE pod względem liczby lekarzy na 10 tys. mieszkańców (jest ich 23) - w tym rankingu spadaliśmy z roku na rok. Pozytyw? Gorszej pozycji już nie będzie.
- Kraj nasz znajduje się na drugim miejscu w Europie (po Francji) pod względem liczby kupowanych opakowań farmaceutyków - to źle, bo system nie wymusza oszczędności.
- Efektywny dotychczas francuski model ochrony zdrowia popadł w tarapaty, długi zwiększyły się w szybkim tempie do 50 mld euro i rosną o 6 mld euro w skali roku - niedawny lider nie może być już wzorem do naśladowania.
- W ochronie zdrowia w skali roku krąży 47 mld zł z Narodowego Funduszu Zdrowia i aż 90 mld zł pieniędzy prywatnych - proporcje te trzeba zmienić.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Mirosław Stańczyk