Darmowe peny to nie zachęta, ale narzędzie do iniekcji
W „Pulsie Medycyny” nr 15/2011 Sławomir Molęda stawia pytanie, czy będą sankcje za darmowe peny po wejściu w życie nowej ustawy o refundacji leków i wskazuje na wysokie ryzyko takiej interpretacji. Tymczasem przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia w trakcie prac Senatu wypowiedzieli się za nietraktowaniem darmowych penów jak zakazanej zachęty.
Art. 49 ust. 3 ustawy o refundacji, z uwagi na niejasne brzmienie, od początku jego włączenia do projektu ustawy wzbudzał wiele kontrowersji. Przepis ten zakazuje zachęt odnoszących się do produktów refundowanych, wymieniając przykładowo jakie i do kogo skierowane zachęty będą zakazane. Jest na tyle nieostry, że daje pole do rozbieżnych interpretacji. Dlatego już w trakcie prac sejmowych pojawił się problem dopuszczalności dalszego nieodpłatnego przekazywania pacjentom wyrobów medycznych niezbędnych do stosowania leków refundowanych w chorobach przewlekłych. Tłem dla dyskusji o dopuszczalności takich nieodpłatnych przekazań była właśnie sytuacja pacjentów chorych na cukrzycę. Obrazuje to dyskusja nad projektem ustawy o refundacji na posiedzeniu senackiej Komisji Zdrowia 5 kwietnia 2011 r. W toku tej dyskusji reprezentujący MZ podsekretarz stanu dr n. med. Adam Fronczak stwierdził: „Jeżeli pen jest elementem niezbędnym do zastosowania danej insuliny, nie można tego traktować jako zachęty i tutaj nie widzimy problemu, dlatego że to nie jest zachęta, tylko narzędzie do wykonania iniekcji, podania leku. W tym zakresie nie widzimy problemu”.
Trzeba odrzucić
interpretację literalną
Zgadzając się z tokiem myślenia pana Molędy i także krytycznie oceniając przepis o zakazach zachęt, opowiadamy się jednak za taką jego interpretacją, która nie narusza praw pacjentów do darmowego sprzętu do aplikacji leku, a także do samokontroli w cukrzycy. Opieramy nasz pogląd nie tylko na słowach przedstawicieli resortu, którzy jako autorzy ustawy przedstawili wykładnię autentyczną. Naszą interpretację opieramy także na ogólnych zasadach wykładni prawa. Po pierwsze, przepis art. 49 ust 3 jako zakazowy i opatrzony sankcją administracyjną, należy interpretować wąsko. Po drugie, patrząc celowościowo jest to norma zaproponowana przez środowisko aptekarskie w celu doszczelnienia systemu cen i marż sztywnych. Poza tym deklarowanym celem ustawy o refundacji jest zapewnienie pacjentom jak najlepszego dostępu do leczenia w ramach ograniczonych publicznych środków finansowych. Dokonując interpretacji celowościowej i systemowej, dochodzimy do wniosków przeciwnych niż wynikające z interpretacji literalnej, którą tym samym odrzucamy, bo prowadzi do wysoce kontrowersyjnych i sprzecznych z celami ustawy wniosków.
Stosuje insulinę, bo musi
Fakt, że pacjent cierpi na cukrzycę wymagającą leczenia insuliną, czyni koniecznym przyjmowanie przez niego preparatów zawierających insulinę. Nie jest tak, że pacjent dlatego zdecyduje się na przyjmowanie insuliny, że dostał pen. Insulinozależny cukrzyk stosuje insulinę, bo lekarz zdecydował o takiej konieczności, a nie dlatego, że został do tego zachęcony przez otrzymany za darmo wstrzykiwacz. Dlatego nie można traktować darmowych penów jako zachęty, a tym samym stosować do ich przekazywania zakazu z art. 49 ust. 3 ustawy o refundacji. Zgadzam się w tej materii z panem ministrem Adamen Fronczakiem. Ponadto należy pamiętać, że w systemie, w którym finansowanie leków ze środków publicznych jest ograniczone kwotowo do pułapu limitu, wysokość wydatku NFZ na lek nie zależy od tego, którą z insulin we wkładach zaordynuje lekarz i stosować będzie pacjent. Dlatego przyjęcie interpretacji, że darmowy pen to nie zachęta, jest zgodne z celami nowej regulacji. Przekazanie pacjentom darmowych penów nie czyni bowiem wyłomu w systemie sztywności cen i marż na leki refundowane ani nie powoduje zwiększenia zakupów insulin przez pacjentów i wzrostu wydatków NFZ na insuliny. Te argumenty powinny zdecydowanie przeważać przy interpretacji niejasnego art. 49 ust. 3 ustawy o refundacji na korzyść pacjentów.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Rutkowska; adwokat, partner Baker&McKenzie; Krzyżowski i Wspólnicy S.k.