Naukowcy z Uniwersytetu Kopenhaskiego stwierdzili na podstawie badań, że stężenie witaminy D w organizmie człowieka nie może być ani zbyt wysokie, ani zbyt niskie. grozi chorobami układu krążenia
Ten artykuł czytasz w
ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Niedobór wit. D oznacza zaburzenia w przyswajaniu wapnia, zagrożenie poważnymi schorzeniami tarczycy, w tym nowotworem i chorobą Hashimoto. Okazało się, że zbyt wysokie jej stężenie w organizmie także może być groźne.
Naukowcy zbadali stężenie witaminy D w organizmie 247 574 obywateli Danii obojga płci, co stanowi największą światową bazę dla oceny wpływu tej witaminy na zdrowie osobnicze. Zbadano próbki krwi i sprawdzono wskaźnik umieralności w okresie siedmioletnim — w tym czasie zmarło 16 645 osób. Zanalizowano zależność między przyczyną śmierci a poziomem witaminy D w organizmie.
„Jeśli poziom witaminy D był poniżej 50 nanomoli na litr lub przekraczał 100 nmol/l, widoczne było zagrożenie zgonem. Przy przekroczeniu 100 nmol/l znacznie wzrastało ryzyko zgonu z powodu ataku serca lub choroby wieńcowej. W przypadku 50 nmol/l wzrastało znacznie ryzyko nowotworu tarczycy i choroby Hashimoto z poważnymi zaburzeniami hormonalnymi i następczo innymi nowotworami. Optymalnym stężeniem witaminy D w organizmie jest 70 nanomoli na litr” — stwierdzili badacze.
Wyniki badań wskazują na konieczność zrewidowania zaleceń dotyczących suplementacji tej witaminy, zwłaszcza w przypadku nastolatków oraz dorosłych. Jej suplementacja na obszarach z niewielką liczbą dni słonecznych jest standardem medycznym. Z nowoczesnych preparatów na bazie olejów rybnych witamina D jest dość łatwo przyswajalna i łatwo doprowadzić do jej nadmiaru. Oznacza to, że jej suplementacja powinna być wprowadzona wyłącznie po zbadaniu przez lekarza i stwierdzeniu drogą analizy krwi, że istotnie jej poziom jest zbyt niski.
Badacze twierdzą, iż nie należy również dążyć do wartości 70 nmol/l. „Każda ilość pomiędzy 50 a 100 nanomoli, jeśli nie zbliża się do wartości skrajnych, może być dobra, zależy to bowiem od organizmu” — stwierdzają duńscy naukowcy.
Naukowcy z Uniwersytetu Kopenhaskiego stwierdzili na podstawie badań, że stężenie witaminy D w organizmie człowieka nie może być ani zbyt wysokie, ani zbyt niskie. grozi chorobami układu krążenia
Niedobór wit. D oznacza zaburzenia w przyswajaniu wapnia, zagrożenie poważnymi schorzeniami tarczycy, w tym nowotworem i chorobą Hashimoto. Okazało się, że zbyt wysokie jej stężenie w organizmie także może być groźne.Naukowcy zbadali stężenie witaminy D w organizmie 247 574 obywateli Danii obojga płci, co stanowi największą światową bazę dla oceny wpływu tej witaminy na zdrowie osobnicze. Zbadano próbki krwi i sprawdzono wskaźnik umieralności w okresie siedmioletnim — w tym czasie zmarło 16 645 osób. Zanalizowano zależność między przyczyną śmierci a poziomem witaminy D w organizmie. „Jeśli poziom witaminy D był poniżej 50 nanomoli na litr lub przekraczał 100 nmol/l, widoczne było zagrożenie zgonem. Przy przekroczeniu 100 nmol/l znacznie wzrastało ryzyko zgonu z powodu ataku serca lub choroby wieńcowej. W przypadku 50 nmol/l wzrastało znacznie ryzyko nowotworu tarczycy i choroby Hashimoto z poważnymi zaburzeniami hormonalnymi i następczo innymi nowotworami. Optymalnym stężeniem witaminy D w organizmie jest 70 nanomoli na litr” — stwierdzili badacze.Wyniki badań wskazują na konieczność zrewidowania zaleceń dotyczących suplementacji tej witaminy, zwłaszcza w przypadku nastolatków oraz dorosłych. Jej suplementacja na obszarach z niewielką liczbą dni słonecznych jest standardem medycznym. Z nowoczesnych preparatów na bazie olejów rybnych witamina D jest dość łatwo przyswajalna i łatwo doprowadzić do jej nadmiaru. Oznacza to, że jej suplementacja powinna być wprowadzona wyłącznie po zbadaniu przez lekarza i stwierdzeniu drogą analizy krwi, że istotnie jej poziom jest zbyt niski. Badacze twierdzą, iż nie należy również dążyć do wartości 70 nmol/l. „Każda ilość pomiędzy 50 a 100 nanomoli, jeśli nie zbliża się do wartości skrajnych, może być dobra, zależy to bowiem od organizmu” — stwierdzają duńscy naukowcy.