Czy możemy zahamować galopującą epidemię cukrzycy? Prezes PTD: trudne wyzwanie, ale trzeba podejmować próby
Mimo rewolucji w leczeniu cukrzycy sama choroba stanowi coraz większy problem. Szacuje się, że do 2045 r. na świecie odnotujemy blisko 50-proc. wzrost jej zachorowań. - A te prognozy wydają się i tak niedoszacowane. Niestety fakt, że możemy coraz skuteczniej leczyć chorych, nie wpływa na wyhamowanie samej epidemii tej choroby. Do tego potrzeba edukacji, skuteczniejszego wychwytywania samego schorzenia i zachęcania Polaków do modyfikacji stylu życia – komentuje prof. Irina Kowalska, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.

O tym, czy możemy zahamować epidemię cukrzycy, jak zmienia się postępowanie z chorym, co pozostaje wyzwaniem w diabetologii, mówiono we wtorek (14 listopada) na konferencji Diabetologia 2023, zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Cukrzycy.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Czupryniak: trudno zarobić na diabetologii, to się po prostu nie opłaca
Prof. dr hab. n. med. Irina Kowalska, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Metabolicznych, Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, otwierając spotkanie podkreślała, że opieka diabetologiczna opiera się na współdziałaniu szeregu członków zespołu terapeutycznego: lekarzy, pielęgniarek, edukatorów, dietetyków czy psychologów. Niestety, nie zawsze tak to wygląda w praktyce.
Opieka koordynowana dla pacjentów z cukrzycą
Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę, że z pewnością wdrożenie w POZ opieki koordynowanej poprawiło sytuację pacjentów z cukrzycą, którzy w większości otaczani są opieką na tym poziomie. – To, że lekarze rodzinni mogą zlecać więcej badań (m.in. albuminurii, kreatyniny, badania moczu, które ocenia funkcje nerek-red.), mogą konsultować stan zdrowia pacjentów ze specjalistami, to olbrzymia korzyść dla chorych z cukrzycą, zwłaszcza w mniejszych powiatach, gdzie jest ograniczona dostępność do porad diabetologa. Od listopada opieką koordynowaną są objęci także pacjenci ze stanem przedcukrzycowym, a to może odsunąć w czasie pojawienie się u tych osób samej choroby – wskazała Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenie Diabetyków, i dodała, że nadal dużym problemem pozostaje właściwe prowadzenie zespołu stopy cukrzycowej.
ZOBACZ TAKŻE: Ważne zmiany dla lekarzy POZ od 1 listopada. Nowe badania diagnostyczne i uprawnienia
Przypomnijmy, że to jedno z najpoważniejszych powikłań cukrzycy, które może dotykać do 20 proc. chorych, czyli do 300 tys. osób. Jeżeli do tego doliczy się chorych niezdiagnozowanych i osoby ze stanami cukrzycowymi, to zagrożonych tym zespołem może być w Polsce nawet milion osób. Jak podkreślano w trakcie spotkania, liczba amputacji w wyniku zespołu stopy cukrzycowej w Polsce pozostaje wciąż bardzo wysoka. Rocznie takich przypadków jest ok. 7 tysięcy.
Uczestnicy konferencji wskazywali, że chcieliby, żeby liczba amputacji w kraju zmniejszyła się o połowę, a szansę na to wiążą z wdrożeniem w sierpniu br. pilotażu opieki nad pacjentem z zespołem stopy cukrzycowej.
Prof. Kowalska zwróciła uwagę, że wpływ na to, jak zmienia się sytuacja pacjentów z cukrzycą, ma postęp technologiczny, ale i sama organizacja opieki medycznej, za którą odpowiadają MZ i NFZ. W jej opinii w ostatnich latach po stronie decydentów nastąpiła zauważalna zmiana, jeżeli chodzi o zainteresowanie cukrzycą. Jak oceniła, ta stała się dla nich priorytetową dziedziną, co skutkowało m.in. objęciem refundacją pokaźnej puli nowych leków i technologii dedykowanych tej grupie pacjentów.
Jak wygląda obecnie dostęp do leczenia dla pacjentów z cukrzycą?
– Jeżeli chodzi o podstawowy lek, jakim jest w cukrzycy insulina, to na rynku jest wiele jej rodzajów. Jednak dostęp do tych nowoczesnych, szczególnie długodziałających analogów insulin, jest wciąż dosyć ograniczony dla pacjentów z cukrzycą typu 2. Środowisko klinicystów i pacjentów oczekuje złagodzenia kryteriów refundacyjnych, które są przestarzałe, i nie mają żadnego uzasadnienia, a są barierą ograniczającą chorym dostęp do nowych możliwości leczenia – przekazała prezes Śliwińska.
Dodała: - Po złagodzeniu kryteriów refundacyjnych większa grupa chorych ma za to dostęp do flozyn i inkretyn. Niestety, 1 listopada z refundacji wypadły dwie flozyny. Wierzymy, że jak deklaruje MZ, one na początku przyszłego roku będą z powrotem refundowane. Z takich pozytywnych zmian, na jakie czekaliśmy i jakie stały się faktem, to szeroki dostęp od 1 listopada chorzy otrzymali dostęp do gliptyn. Dostrzegamy kolejne decyzje zwiększające dostępność systemów monitorowania glikemii. Tu wiemy, że od nowego roku z refundacji systemów monitorowania glikemii będą mogły skorzystać ciężarne z cukrzycą, także te, które nie przyjmują insuliny, oraz dzieci i młodzież niestosujące pomp insulinowych.
Odnosząc się do pomp insulinowych prezes Śliwińska wskazała, że wciąż nie poprawia się ich dostępność dla populacji dorosłych pacjentów.
Czy wobec dokonujących się zmian w polskiej diabetologii możemy zahamować epidemię cukrzycy?
Prof. Kowalska przyznaje, że to olbrzymie wyzwanie, które wydaje się bardzo trudne, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że dysponujemy coraz lepszymi możliwościami diagnostycznymi i terapeutycznymi.
– Cukrzyca to pierwsza niezakaźna choroba, która została uznana za epidemię XXI wieku. Leczymy ją, by zapobiec rozwojowi powikłań, które mogą stanowić zagrożenie dla życia, i robimy to coraz skuteczniej. Jednak szacuje się, że do 2045 r. odnotujemy na świecie wzrost zachorowań na cukrzycę aż o 46 proc. Oznacza to, że z cukrzycą będzie żyło ok. 800 mln osób na świecie. Co gorsza, prognozy te mogą być mocno niedoszacowane, bo już teraz populacja chorych dawno przekroczyła 500 mln. Rośnie też grupa osób ze stanem przedcukrzycowym – komentowała prezes PTD.
Jak podkreślała, cukrzyca zbiera żniwo, ponieważ jesteśmy ekspertami od nieprzestrzegania zaleceń dotyczących profilaktyki tej choroby, czego dowodem jest alarmujący wzrost osób zmagających się z chorobą otyłościową, która jest wstępem do cukrzycy typu 2. - Widzimy, że w ciągu dekady odsetek osób w Polsce z prawidłową masą ciała istotnie się zmniejszył. Obecnie ma go mniej niż 50 proc. dorosłej populacji, a mniej niż 40 proc. ma prawidłowy obwód talii. Rozwój tkanki tłuszczowej w tym obszarze predysponuje zaś do rozwoju cukrzycy - zaznaczyła.
Jak wskazała profesor, w Polsce dużym problemem jest też brak świadomości tej choroby. - Oceniamy, że nie wie o tym jeden z dwóch chorych - wskazała i dlatego, jak oceniła, należy upowszechnić diagnostykę w kierunku cukrzycy, szczególnie w grupach ryzyka.
- Zgodnie z zaleceniami PTD co 3 lata każda osoba powyżej 45. r.ż - jeżeli nie ma istotnych czynników ryzyka cukrzycy - powinna wykonać badania w tym kierunku. Może to zrobić za pomocą oznaczenia glikemii na czczo, doustnego testu tolerancji glukozy lub oznaczenia HbA1c. Osoby z chorobami układu naczyniowego, z nadwagą i otyłością, kobiety z przebytą cukrzycą ciążową powinny takie badania wykonywać co roku - przekazała i zaznaczyła, że to, co zawsze przynosi korzyści w kontekście prewencji cukrzycy, to interwencja na poziomie modyfikacji stylu życia. Jak podsumowała, badania potwierdzają, że odpowiednia zmiana diety i zwiększenie aktywności fizycznej mogą w niedługim czasie istotnie zmniejszyć ryzyko rozwoju cukrzycy nawet o 58 proc.
Źródło: Puls Medycyny