Chirurg w krainie marzeń

Marcin Murmyło
opublikowano: 07-06-2006, 00:00

Do piętnastej pięć jest chirurgiem klatki piersiowej, ale po pracy całkowicie oddaje się sztuce. Rzeźbi, maluje, rysuje i fotografuje, ma na swoim koncie wiele wystaw w galeriach, właśnie otworzył kolejną.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jacek Cieżkowicz (na zdjęciu z prawej) jest specjalistą chirurgii klatki piersiowej, na co dzień pracuje w Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc we Wrocławiu. Wszyscy w szpitalu wiedzą o jego pasji. Gdy pytamy o niego, kilka razy słyszymy odpowiedź: "Jacek to artystyczna dusza". Bo czy "normalny" człowiek zostawiałby pracę, dom, rodzinę, by trzykrotnie na wiele miesięcy pojechać na drugi koniec świata tylko po to, by uwiecznić w rzeźbie, obrazach i zdjęciach piękno Nowej Zelandii.
"Ta moja kraina marzeń, stale ciągnie mnie do niej. O Nowej Zelandii dowiedziałem się pierwszy raz w czwartej klasie podstawówki, gdy wpadła mi w ręce książka o wyprawie kapitana Cooka i napotkanych przez niego Maorysach. Przez lata szukałem możliwości, by pójść w jego ślady, w końcu udało mi się zaciągnąć jako lekarz na polskie statki rybackie pływające pod banderą maltańską" - mówi dr Jacek Cieżkowicz.
Efektem wypraw do Nowej Zelandii była wystawa jego rzeźb, obrazów i grafik, zainspirowanych tamtejszą kulturą i krajobrazem, eksponowana w prestiżowej wrocławskiej Galerii Entropia. Kolejnym przedsięwzięciem jest wystawa artystycznych fotografii "Okolice Nowej Zelandii", którą 25 maja otwarto w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
"Nigdzie indziej nie spotkałem takich widoków i takich ludzi. Na tym prawdziwym krańcu świata mamy całą Ziemię w pigułce, od pustyni, przez wulkany, gejzery, lasy tropikalne, po lodowce. Nowa Zelandia to moja miłość" - opowiada dr J. Cieżkowicz.
Ze zdjęciami łączy się ciekawa historia. Zostały wykonane historycznym aparatem Canon z lat 60., który do rąk wrocławskiego lekarza trafił przez przypadek. Przed siedmioma laty kolega naszego bohatera dostał go w podarunku od Niemca, przedwojennego mieszkańca Wrocławia, który przyjechał odwiedzić swój stary dom. Być może stąd ich niepowtarzalny klimat.
"Każdy chirurg jest trochę artystą, ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Cieszę się, że udaje mi się łączyć w życiu różne pasje. Sztuka jest dla mnie ucieczką przed codziennością" - mówi dr Jacek Cieżkowicz, który już szykuje się do kolejnego wyjazdu na malarski plener, tym razem w Polsce.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marcin Murmyło

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.