Bartłomiej Chmielowiec: Od cyfryzacji nie uciekniemy, to jest nasza przyszłość
Bartłomiej Chmielowiec: Od cyfryzacji nie uciekniemy, to jest nasza przyszłość
„Na pewno są grupy pacjentów, np. osoby starsze czy osoby mające problem w rozumieniu nowych technologii, które będą wymagały wsparcia przy korzystaniu z narzędzi e-zdrowia” — mówi w rozmowie z „Pulsem Medycyny” Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta.
Czy narzędzia informatyczne zwiększą dostęp do świadczeń medycznych, czy wręcz przeciwnie — z uwagi na cyfrowe wykluczenie części Polaków tylko pogorszą sprawę? Już na etapie wdrażania elektronicznych zwolnień lekarze rodzinni zwracali uwagę, że mogą się one przyczynić do zamknięcia niektórych praktyk. Czy te obawy były słuszne?

Otrzymaliśmy sygnały, że z uwagi na zaawansowany wiek niektórych lekarzy rodzinnych i uwarunkowania techniczne mogą pojawić się problemy z wystawianiem e-zwolnień. Wystąpiłem wówczas do prof. Gertrudy Uścińskiej, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego z prośbą o ustosunkowanie się do tych obaw. Z uzyskanych informacji wynikało, że mogą wystąpić pojedyncze problemy, jednak nie w skali, która mogłaby przyczynić się do rezygnacji z usprawnienia, jakim są e-zwolnienia. Pomimo początkowych obaw związanych z wdrażaniem e-zwolnień, w mojej ocenie, rozwiązanie zostało bardzo dobrze przyjęte.
Środowisko pacjentów popiera rozwiązania e-zdrowia, ponieważ widzi w nich realne korzyści. Myślę, że sceptycyzm personelu wynika z dwóch przyczyn. Pierwszą jest to, że każda nowość początkowo wzbudza pewien opór z uwagi na konieczność rezygnacji z dawnych przyzwyczajeń i zdobycia nowych umiejętności. Drugą przyczyną są obawy o to, czy starsi lekarze poradzą sobie z obsługą informatycznych narzędzi.
Od cyfryzacji nie uciekniemy, to jest nasza przyszłość. Na pewno są grupy pacjentów, np. osoby starsze czy osoby mające problem w rozumieniu nowych technologii, które będą wymagały wsparcia przy korzystaniu z nowych narzędzi. W związku z tym mam dwa postulaty. Pierwszy to wprowadzenie do szkół przedmiotu wiedza o zdrowiu. Młodzi ludzie uczyliby się już w szkole, jak funkcjonuje system ochrony zdrowia, jak ważna jest profilaktyka zdrowia fizycznego i psychicznego, poznawaliby w sposób praktyczny zasady zdrowego stylu życia, ale również zdobywaliby wiedzę o korzyściach płynących z e-zdrowia. Mogliby poznać, jakie udogodnienia wprowadza Internetowe Konto Pacjenta, co to jest e-recepta, e-skierowanie czy e-zwolnienie, na których portalach poszukiwać odpowiedzi związanych z zaleceniami zdrowotnymi.
Drugi postulat to powołanie Funduszu Edukacji Zdrowotnej skierowanego do osób starszych, dzięki któremu mogłyby powstać programy edukacyjne dla seniorów. Środki na jego powstanie pochodziłyby z kar nakładanych przez rzecznika praw pacjenta, Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego i ministra zdrowia, wracając tym samym do systemu. Dziś działania z zakresu edukacji zdrowotnej są rozproszone i nieskoordynowane, wiele instytucji prowadzi je niezależnie od siebie, fundusz umożliwiłby ich zharmonizowanie.
Obecnie jest ponad 400 tys. Internetowych Kont Pacjenta. Polacy raczej powoli przekonują się do tego rozwiązania.
Każdy taki proces trwa. Musimy przekonywać i pokazywać zalety tych nowości. IKP jest świetnym rozwiązaniem, ale cyfryzacja powinna pójść znacznie dalej. Najważniejszy dla pacjenta jest elektroniczny obieg dokumentacji medycznej. Idealna byłaby sytuacja, gdyby pacjent mógł jednym kliknięciem udostępnić lekarzowi czy pielęgniarce swoją dokumentację z różnych podmiotów medycznych. Zmniejszyłoby to np. liczbę niepotrzebnych, dublujących się procedur diagnostycznych.
Informacja to przecież klucz do tego, żebyśmy mogli wdrożyć w Polsce tak postulowane rozwiązanie, jak płacenie nie za fakt leczenia, lecz za jego efekt i jakość. Wówczas będziemy mogli porównywać ze sobą placówki i personel medyczny, dzięki czemu realnie wzrośnie jakość leczenia. Informatyzacja to podstawa value-based healthcare.
Czy Internetowe Konto Pacjenta mogłoby stać się bazą sprawdzonych i zweryfikowanych informacji o zdrowiu i funkcjonowaniu samego systemu?
Myślę, że to naturalny kierunek rozwoju tego narzędzia. Swego czasu postulowałem, wspólnie z Grzegorzem Juszczykiem— dyrektorem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego — PZH, o utworzenie portalu wiedzy o zdrowiu, gdzie użytkownik mógłby znaleźć rzetelne, potwierdzone przez ekspertów informacje, których Polacy często szukają dziś bezskutecznie w Internecie. Przykładem takiej dezinformacji są szczepienia. W IKP mogłyby się znaleźć porady z zakresu funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, profilaktyki, badań przesiewowych oraz praw pacjenta, co już w jakimś stopniu jest realizowane. Na stronie pacjent.gov.pl jest także zakładka obsługiwana merytorycznie przez rzecznika praw pacjenta. Ważne jednak, aby taki portal miał jeden, niezmieniany przez lata adres internetowy i logo, aby kolejne pokolenia Polaków rozpoznawały go jako źródło rzetelnej wiedzy.
Jak wykorzystać IKP do szerszego objęcia Polaków programami profilaktycznymi i badaniami przesiewowymi?
Internetowe Konto Pacjenta to przede wszystkim ścieżka szybkiej komunikacji z pacjentem. Ostatnio, gdy miałem umówioną wizytę u specjalisty w ramach NFZ, dzień wcześniej otrzymałem SMS z przypomnieniem o terminie i godzinie tej konsultacji. Życzyłbym sobie, aby właśnie tą drogą trafiały do pacjentów informacje np. o konieczności poddania się badaniom profilaktycznym. Warto rozważyć, aby system automatycznie selekcjonował osoby z grupy ryzyka, m.in. na podstawie wieku, płci czy przebytych dotychczas chorób. Działaniami profilaktycznymi powinna być objęta jak największa liczba Polaków, ponieważ dla budżetu przeznaczonego na opiekę zdrowotną to wyłącznie oszczędności. Ponosząc koszty programów profilaktycznych, ograniczamy te związane z medycyną naprawczą. Narzędzia informatyczne wykorzystywane w systemie opieki zdrowotnej będą coraz lepsze pod względem analitycznym, ale również bardziej przystępne dla pacjentów. Stąd wnioskuję, że liczba użytkowników IKP będzie się stopniowo zwiększać. Być może w ciągu kilku najbliższych lat osiągniemy poziom Estonii, gdzie nawet 90 proc. usług publicznych jest dostępnych online.
IKP mogłoby też być dla pacjentów dodatkową możliwością kontaktu m.in. z urzędem rzecznika praw pacjenta.
Tak, to właśnie rozwiązanie wprowadza ustawa o wdrażaniu e-zdrowia, o co wnosiłem jeszcze w roku 2018. Pacjenci zyskają możliwość złożenia wniosku do RPP w postaci elektronicznej. To stanowi duże ułatwienie zarówno dla osób z niepełnosprawnością, jak i dla rzecznika praw pacjenta, ponieważ taka skarga szybciej do urzędu dociera. W konsekwencji sprawniej możemy podjąć interwencję. Już dziś pacjenci kontaktują się z nami choćby za pomocą mediów społecznościowych, wykorzystują więc drogę online. Tym bardziej wymaga to legislacyjnego i technologicznego ujednolicenia, co na szczęście właśnie się dokonuje.
Czy narzędzia informatyczne będą pomocne w monitorowaniu przestrzegania praw pacjenta i w szybszym reagowaniu na ewentualne kryzysy?
Jestem tego pewien. Przykładem mogą być wielokrotnie zgłaszane przez pacjentów problemy z czytelnością dokumentacji medycznej zapisanej odręcznie. Gdyby jej wersja elektroniczna była wdrożona powszechnie we wszystkich placówkach opieki zdrowotnej, to utrudnienie zostałoby wyeliminowane. Tak zresztą już się dzieje, w przypadku elektronicznych recept, co jest o tyle istotne, iż kiedyś pacjenci zgłaszali, że nawet farmaceuta miał problem z odczytaniem pisma ręcznego na recepcie, co przecież mogło wiązać się przy wydaniu niewłaściwego leku z zagrożeniem zdrowia. Systematyczna analiza danych zawartych w rejestrach pomogłaby również wskazać podmioty, w których zdarzały się nieprawidłowości w udzielaniu świadczeń, np. z zakresu opieki ginekologiczno-położniczej i pediatrycznej. Taka informacja jest cenna nie tylko dla NFZ, ale również dla rzecznika praw pacjenta, bo pozwala na szybszą reakcję albo przeciwdziałanie kryzysowej sytuacji, zanim do niej dojdzie.
Rozmawiała Emilia Grzela
Bartłomiej Chmielowiec jest radcą prawnym i rzecznikiem praw pacjenta (od 30 października 2017 r.). Zajmuje się przypadkami naruszeń praw pacjenta, poszukując jednocześnie dróg do usprawnienia procesów w systemie ochrony zdrowia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Rozmawiała Emilia Grzela
„Na pewno są grupy pacjentów, np. osoby starsze czy osoby mające problem w rozumieniu nowych technologii, które będą wymagały wsparcia przy korzystaniu z narzędzi e-zdrowia” — mówi w rozmowie z „Pulsem Medycyny” Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta.
Czy narzędzia informatyczne zwiększą dostęp do świadczeń medycznych, czy wręcz przeciwnie — z uwagi na cyfrowe wykluczenie części Polaków tylko pogorszą sprawę? Już na etapie wdrażania elektronicznych zwolnień lekarze rodzinni zwracali uwagę, że mogą się one przyczynić do zamknięcia niektórych praktyk. Czy te obawy były słuszne?
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach