Badania kliniczne: kto bierze pieniądze?

Jolanta Grzelak-Hodor
opublikowano: 10-06-2009, 00:00

NIK sprawdza, kto zarabia więcej na prowadzeniu badań klinicznych - szpitale czy indywidualni badacze. Kontrola się przeciąga, bo wciąż pojawiają się nowe wątki i pytania. Szefowie klinik zastanawiają się, skąd całe zamieszanie, bo na całym świecie badania prowadzi się podobnie. Ale nie wszyscy tak uważają.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Od jesieni ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli studiuje dokumentację medyczną i finansową w ponad 20 placówkach publicznej służby zdrowia, z których większość to szpitale uniwersyteckie. Jednym z ważniejszych wątków jest kontrola organizacji i finansowania badań klinicznych.

Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK, nie potrafi podać daty zakończenia tej kontroli, ponieważ pojawiają się nowe wątki i nowe pytania. Zdaniem Gazety Wyborczej, w kontrolę zaangażowana jest również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która sprawdza partnerów szpitali, w tym powiązania lekarzy z firmami zlecającymi badania. Wcześniej - w latach 2006-2008 - z ponad 1100 badań klinicznych przeprowadzonych w Polsce Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych skontrolował tylko 15.

Zaczęło się na Śląsku?

Punktem zapalnym i impulsem do śledztwa na dużą skalę były wyniki kontroli przeprowadzonej na wniosek policji przez NIK w Szpitalu Klinicznym nr 5 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Ustalenia inspektorów opublikowano w lutym ubiegłego roku.

"Przyjęte warunki umów spowodowały, że zdecydowana większość środków z tytułu wykonywania badania klinicznego przypadała nie szpitalowi, ale osobom prywatnym, w tym przede wszystkim dyrektor szpitala jako osobie fizycznej, pomimo że szpital dysponował warunkami do samodzielnego wykonania tych badań" - czytamy w raporcie NIK.

Inspektorzy ustalili i ujawnili, iż dyrektor zawierała dwie umowy - w imieniu szpitala i w imieniu badaczy. Przykładowo - w badaniu A5751017 szpital otrzymywał za jednego pacjenta 803 dolary, badacze - 9077 dolarów. W badaniu C-02-60 szpital zarobił 1421 zł za pacjenta, badacze - 5500 funtów. NIK wyliczyła, iż z tytułu dwóch badań zespołowi badaczy przypadło 2,1 mln zł, z czego połowę zarobiła dyrektor szpitala. Szpital zyskał na tym nieco ponad 62 tys. zł, czyli niecałe 3 proc. wynagrodzenia badaczy. Zarzutów było więcej.

Podejrzany stent

W połowie maja zawrzało w Krakowie. Na lokalnych stronach GW pojawiła się informacja o kontroli w Szpitalu Uniwersyteckim. Jako przykład nie do końca jasnych zasad organizacji i finansowania badań klinicznych podano pokazowo przeprowadzony u pacjenta z zawałem zabieg wszczepienia stentu nowej generacji, transmitowany jesienią ub. roku z Zakładu Hemodynamiki i Angiografii SU w Krakowie na obrady międzynarodowego kongresu kardiologicznego odbywającego się w USA. Krakowscy kardiolodzy nie kryli wówczas dumy z faktu takiego wyróżnienia, o czym także informowaliśmy na łamach Pulsu Medycyny.

W publikacji GW związanej z NIK-owską kontrolą pojawiły się wątpliwości, skąd właściwie pochodził ten stent: z programu badawczego, z darowizny, czy może został sfinansowany w ramach kontraktu? Mimo wielu opublikowanych wyjaśnień, ciągle trudno na te pytania jednoznacznie odpowiedzieć.

Według Narodowego Funduszu Zdrowia, ustawa o zakładach opieki zdrowotnej dopuszcza pozyskiwanie darowizn i środków z innych źródeł niż publiczny płatnik. I jeśli są spełnione określone warunki, fundusz nie ma podstaw do kwestionowania rachunku za wykonanie określonej procedury.

Pomijając karygodne przypadki ewidentnych nadużyć i nieprawidłowości w organizacji, prowadzeniu i finansowaniu badań klinicznych, lekarze badacze czują się rozgoryczeni atmosferą, jaką tworzy się wokół ich działalności. "Nigdy nie myślałem, że trzeba się będzie z badań tłumaczyć. Przecież podobnie prowadzi się badania na całym świecie. Zabiegamy o te programy, o leki dla pacjenta. Inaczej nie mielibyśmy dostępu do nowoczesnego leczenia" - podkreśla prof. Aleksander Skotnicki, kierownik Kliniki Hematologii SU, gdzie NIK sprawdza 8 badań.

(...)

Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 11 (194) z 10 czerwca 2009 r.

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.