Arłukowicz wygrał pierwsze starcie
25 głosów – tyle uratowało Bartosza Arłukowicza przed utratą stanowiska ministra zdrowia. Wynik był do przewidzenia. Znacznie ciekawsza była dyskusja nad wnioskiem.
W podobnym tonie wypowiedział się jego partyjny kolega Czesław Hoc. „Ustawa refundacyjna miała upuścić krwi firmom farmaceutycznym, tymczasem to polscy pacjenci po 1 stycznia dostali anemii” – mówił. Według niego „od 1 stycznia pacjent został zdradzony, opuszczony i osamotniony”, a resort zdrowia pod kierownictwem Arłukowicza to jedynie „chaos koncepcyjny i kompetencyjny”.
Ludwik Dorn, który występował w imieniu „Solidarnej Polski”, zarzucał Arłukowiczowi „brak charakteru”. „Jest Pan wydmuszką, wyciśniętą cytryną, która straciła wiarygodność w oczach wszystkich” – mówił.
Z kolei Donald Tusk, a wcześniej Beata Małecka-Libera, mówili o tym, że zamieszanie w związku z wprowadzeniem ustawy refundacyjnej wywołała opozycja i jest to „typowa gra polityczna”. Premier broniąc swojego ministra posunął się nawet do stwierdzenia, że uzasadnienie wniosku o wotum nieufności jest „beznadziejne w swej formie i treści” i „nie wymaga komentarza dłuższego niż jedno mocne słowo”, a całe przedsięwzięcie jest „dwuznaczne” sugerując, że opozycja chce odwołania ministra pod naciskiem firm farmaceutycznych. „Nie ma mowy o powrocie status quo kiedy to koncerny farmaceutyczne dyktowały warunki – mówił z naciskiem Tusk. – Ustawa refundacyjna działa, nie ma kolejek przed aptekami, nie brakuje leków, mało tego większość z nich staniała. Apeluję do opozycji by nie budowała swojej pozycji na myśleniu, że im więcej kłopotu mają ludzie tym więcej radości dla nich”.
W głosowaniu nad wnioskiem o wotum nieufności 205 posłów było za, 230 przeciw, jeden poseł wstrzymał się od głosu.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz