AHA wyodrębniło zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny. Może dotyczyć 90 proc. Polaków
American Heart Association (AHA) w publikacji, która ukazała się 9 października na łamach „Circulation“, zdefiniowało formalnie po raz pierwszy zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny (ang. cardiovascular-kidney-metabolic syndrome, CKM), który odzwierciedla silne powiązania między otyłością, cukrzycą oraz chorobami nerek i układu krążenia, w tym m.in. niewydolnością serca, migotaniem przedsionków, chorobą wieńcową, udarem mózgu, chorobami tętnic obwodowych.

— Jednocześnie jest to odpowiedź na zwiększenie częstotliwości występowania przewlekłych problemów zdrowotnych, które dotykają coraz młodszych osób — komentuje prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, przewodniczący Rady Fundacji Zdrowia Publicznego.
W Polsce, podobnie jak na świecie, zagrożonych rozwojem zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego może być nawet 90 proc. populacji. — Wynika to z faktu, że obserwujemy coraz większą częstość występowania nadwagi i otyłości (obecnie za wysoką masę ciała stwierdza się u około 60 proc. osób, a otyłość u co czwartego Polaka), nadciśnienia tętniczego (prawie 40 proc.), hipercholesterolemii (ok. 60 proc.), cukrzycy (ponad 9 proc.). Warto przy tym podkreślić, że od lat nie zmniejsza się odsetek osób uzależnionych od tytoniu (około 20 proc. kobiet i 28 proc. mężczyzn) — wylicza prof. Jankowski.
Wielochorobowość jest powszechnym problemem cywilizacyjnym
Z tego względu autorzy publikacji postulują wcześniejsze rozpoznawanie i leczenie pacjentów z wysokim ryzykiem śmierci z powodu chorób układu krążenia. — Większość chorób pojedynczego narządu jest spowodowana lub przynajmniej modulowana przez schorzenia innych narządów. U pacjentów z problemami kardiologicznymi często pojawiają się choroby płuc. Od lat wiemy też o zaburzeniach funkcji nerek u pacjentów z ciężkimi chorobami wątroby. Poza tym powikłaniem wielu schorzeń metabolicznych są choroby serca i naczyń (np. nadciśnienie tętnicze, niewydolność serca, choroba wieńcowa, arytmie), ale także niewydolność nerek. To samo dotyczy interakcji między zaburzeniami pracy nerek a układem krążenia – zaburzenia funkcji nerek zwykle prowadzą do problemów kardiologicznych, przy czym zależność ta jest dwukierunkowa — tłumaczy prof. Jankowski.
I dodaje, że wielochorobowość jest coraz powszechniejszym problemem cywilizacyjnym, często zaburzenia dotyczą trzech, czterech, a nawet więcej narządów. — I na te potrzeby odpowiada m.in. publikacja autorów amerykańskich, która zwraca uwagę na zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny — stwierdza ekspert.
Za pomocą jednego nowoczesnego preparatu można leczyć kilka różnych chorób
Zaznacza przy tym, że wielochorobowość może utrudniać rozpoznanie pierwotnej przyczyny różnych schorzeń, a wiadomo, że najskuteczniejsze jest zawsze leczenie przyczynowe. — Czasem możliwe jest tylko postępowanie objawowe, ponieważ przyczyna kaskady problemów zdrowotnych jest nieznana albo jej leczenie jest niemożliwe. Oczywiście, w przypadku wielochorobowości dobrze jest działać wielokierunkowo, pamiętając jednocześnie o działaniach ubocznych, zarówno farmakoterapii, jak i leczenia operacyjnego — zaznacza prof. Jankowski.
Amerykańscy naukowcy podkreślają jednak, że opracowanie nowych leków do terapii takich schorzeń jak cukrzyca, otyłość, choroby nerek czy niewydolność serca może mieć wpływ na zmniejszenie częstości występowania zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak np. zawał serca czy udar mózgu. — Rzeczywiście, szczęśliwie jest tak, że nowoczesna farmakoterapia często pozwala leczyć za pomocą jednego preparatu kilka różnych chorób. Dobrym przykładem są flozyny, które mogą być stosowane zarówno w schorzeniach metabolicznych (np. cukrzycy) i kardiologicznych (np. niewydolności serca), jak i przewlekłej chorobie nerek. Innym przykładem są inhibitory konwertazy angiotensyny i statyny — tłumaczy specjalista.
Najważniejsza zawsze jest zmiana stylu życia i utrata masy ciała
Druga sprawa, o wiele ważniejsza, to profilaktyka. — W praktyce klinicznej obserwujemy poprawę zdrowia pacjentów po zmianie stylu życia i utracie masy ciała — stwierdza prof. Jankowski.
Badacze — poza zdefiniowaniem nowego zespołu — opracowali również system etapów choroby, umożliwiający lekarzom identyfikację pacjentów z grupy ryzyka, a tym samym skuteczne zapobieganie i leczenie:
Etap 0 - pacjent bez czynników ryzyka chorób serca. Dorośli z tej grupy powinni być poddawani badaniom przesiewowym co 3–5 lat w celu oceny ciśnienia krwi, trójglicerydów, cholesterolu HDL i cukru we krwi.
Etap 1 - osoba nadmiarem tkanki tłuszczowej (np. z nadwagą lub otyłością) i/lub upośledzoną tolerancja glukozy lub stanem przedcukrzycowym. Na tym etapie zaleca się prowadzenie zdrowego trybu życia, którego celem jest utrata co najmniej 5 proc. masy ciała oraz badania przesiewowe co 2-3 lata.
Etap 2 - chory z cukrzycą typu 2, podwyższonym ciśnieniem krwi, wysokim stężeniem trójglicerydów i/lub przewlekłą chorobą nerek. Leczenie powinno obejmować terapię przeciwnadciśnieniową, regulującą stężenie cukru i cholesterolu we krwi. Wśród polecanych preparatów są m.in. statyny, inhibitory SGLT2 (flozyny) czy agoniści receptora GLP-1 (glutydy). Jednocześnie konieczna jest coroczna ocena obecnych czynników ryzyka CKMs.
Etap 3 - pacjenci z subkliniczną lub skąpoobjawową miażdżycą lub niewydolnością serca oraz z metabolicznymi czynnikami ryzyka, takimi jak: nadwaga, otyłość, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca. Terapia, poza prozdrowotnym stylem życia, powinna obejmować leki zgodne z wytycznymi w zakresie danej jednostki chorobowej.
Etap 4 - osoba ze zdiagnozowaną chorobą serca lub naczyń oraz nadmiarem tkanki tłuszczowej, metabolicznymi czynnikami ryzyka i/lub chorobą nerek. W tej grupie chorych mogą znajdować się pacjenci po już przebytym zawale serca lub udarze mózgu, a także osoby u których rozwinęła się niewydolność serca.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Siedem kardiologicznych grzechów głównych [WYWIAD]
Źródło: Puls Medycyny