10. Spełniony badacz i lekarz - prof. Wiesław Jędrzejczak

opublikowano: 27-02-2013, 06:10

W 1984 roku jako pierwszy w Polsce przeprowadził zabieg przeszczepienia alogenicznego szpiku. „Kiedy zaczynałem życie zawodowe, pierwszy chory na ostrą białaczkę żył właściwie cztery godziny od rozpoznania choroby” — wspomina prof. Wiktor Jędrzejczak. Dlatego czuje się spełnionym naukowcem — los chorych w ciągu ostatnich 40 lat diametralnie się zmienił, a on — jak sam mówi — „mógł uczestniczyć w tym procesie”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Był również pierwszym w kraju, który przeszczepił krew pępowinową osobie chorej na białaczkę od dwóch dawców. „Byliśmy drugim zespołem na świecie, który zaczął wykonywać takie zabiegi” — wspomina naukowiec. Krew pępowinowa jest jedynym rozwiązaniem dla chorych na śmiertelne choroby krwi, którzy wymagają przeszczepienia szpiku, a nie mają szansy na znalezienie dorosłego dawcy. A taka sytuacja dotyczy nawet do 30 proc. chorych.

Jest członkiem m.in. Międzynarodowego Towarzystwa Hematologii Doświadczalnej, Amerykańskiego Towarzystwa Hematologicznego, byłym przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. Autor ponad 200 prac naukowych i książek, m.in. „Zagadka tworzenia krwi”, oraz licznych artykułów prasowych i felietonów.

Od wielu lat pełni funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie hematologii. Poproszony przez „Puls Medycyny” o podsumowanie tej działalności odparł: „Jako konsultant mam coraz mniej czasu na pracę naukową, a coraz częściej zajmuję się zamiataniem schodów pod górę”. Tym zamiataniem była m.in. kilkuletnia walka o wprowadzenie w życie programu lekowego umożliwiającego leczenie chorych na szpiczaka z niewydolnością nerek.

Teraz walczy o lepszą wykrywalność białaczki. „Białaczka była częściej wykrywana zwykłym badaniem krwi w czasach PRL, gdy rutynowo wykonywano je w ramach badań profilaktycznych medycyny pracy — wtedy udawało się wykryć 20 proc. białaczek. Teraz rzadko bada się poziom białych ciałek krwi. Szkoda, bo w krajach skandynawskich tym prostym badaniem wykrywa się 40 proc. białaczek” — tłumaczy profesor. Na razie poza apelami niewiele się zmieniło. Działalność prof. Jędrzejczaka została jednak oceniona przez nasze jury i z 82. miejsca (jakie zajął w zeszłym roku) awansował do pierwszej dziesiątki.

Po ciężkim dniu uwielbia wracać do domu, gdzie czeka na niego żona i pięcioletni synek Wiktor Oskar, który skutecznie odciąga myśli od pracy. „Obcowanie z nim sprawia mi ogromną przyjemność. To mój biologiczny sposób na odreagowanie stresu” — śmieje się prof. Wiesław Jędrzejczak. Jego starszy syn Wiesław Wiktor jest fizykiem i w ubiegłym roku zrobił habilitację.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.