Zmuszeni do wyboru jednego miejsca pracy

Monika Wysocka
opublikowano: 08-02-2011, 00:00

Dyrektorzy lubelskich szpitali wręczyli swoim pracownikom aneksy do umów o pracę zawierające zakaz konkurencji. Chcą także wypowiedzieć wszystkim placówkom niepublicznym umowy na zabezpieczenie, realizację i podwykonawstwo świadczeń zdrowotnych. To reakcja na utratę przez publiczne zakłady kontraktów z NFZ na rzecz niepublicznych ZOZ-ów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W każdym z lubelskich szpitali kontrakty na 2011 rok straciło od 6 do 9 poradni. Mają je za to konkurencyjne, prywatne placówki, które – aby spełnić wymogi NFZ – wykazują lekarzy specjalistów, którzy równolegle są zatrudnieni w publicznym szpitalu. Stąd pomysł na umowy o zakazie pracy u konkurencji. „Jestem zmuszony do podjęcia wszelkich dopuszczalnych prawem środków, aby zapewnić dalsze funkcjonowanie szpitalowi” – tłumaczy się ze swojej decyzji Adam Borowicz, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie.

Walka z konkurencją

„Nasi lekarze dali swoje nazwiska i zatrudnienie jako reklamę dla ośrodków, które powstały obok szpitali. Nam zmniejszono kontrakty, a moi pracownicy te same specjalności prowadzą w niepublicznych jednostkach. Nie można mówić, że nic się nie dzieje. Dla mnie ta sytuacja oznacza, że będę musiał zamknąć poradnie, które nie dostały kontraktów, będę musiał zwolnić pielęgniarki, personel pomocniczy. To duże zmiany” – wyjaśnia dyrektor Borowicz.

Jego zdaniem, to patologia – w publicznym szpitalu tworzą się gigantyczne kolejki, bo lekarze nie mają czasu dla chorych, ponieważ zatrudnieni są, niejednokrotnie w tym samym czasie, w innej placówce.

„Przychodzą do mnie pacjenci ze skargami, bo czekają trzy godziny pod gabinetem, w którym nie ma doktora, bo on jest w tym czasie u konkurencji. Dostałem już wiele zapytań od NFZ, czy dana osoba u mnie pracuje, bo w tych samych godzinach jest zatrudniona gdzie indziej, a do tego jest to placówka oddalona od naszego szpitala 100 km, więc trzeba jeszcze do niej dojechać” – mówi dyrektor.

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym wydaniu Pulsu Medycyny.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.