Zasady transparentnej współpracy będą się upowszechniać
Zasady transparentnej współpracy będą się upowszechniać
O zmianach modelu współpracy firmy GSK ze środowiskiem lekarskim rozmawiamy z Nickiem Hironsem, senior-wiceprezydentem odpowiedzialnym za Globalny Zespół ds. Etyki i Compliance (Global Ethics & Compliance, GEC).
Firma GSK zmieniła zasady współpracy z przedstawicielami zawodów medycznych. Odeszliście m.in. od indywidualnego sponsoringu, inaczej organizujecie i rozliczacie pracę swoich przedstawicieli medycznych. Zmiany dotarły także do Polski.

Zmiany naszego modelu współpracy ze środowiskiem lekarskim w poszczególnych krajach wprowadzaliśmy nie jednocześnie, a także w nieco zróżnicowany sposób. Zaczęliśmy od rynku amerykańskiego, wprowadzając w 2013 roku nowy system wynagradzania przedstawicieli medycznych, bez powiązania ich zarobków z wynikami sprzedaży leków. Towarzyszyło temu upublicznianie informacji o współpracy z lekarzami, związane z tzw. Sunshine Act, czyli nowymi regulacjami prawnymi. Z początkiem 2016 roku nowy model współpracy objął już wszystkie nasze oddziały na świecie. Wprowadzenie zmian na niektórych rynkach, np. w Chinach, przebiegało trudniej, na innych łatwiej. Natomiast z punktu widzenia całej firmy i całego portfolio naszych produktów, jesteśmy zadowoleni z efektów.
Nie zanotowaliśmy spadku udziałów rynkowych ani poziomu sprzedaży. Możemy to prześledzić na przykładzie dwóch leków na AIDS, wprowadzonych na rynek w tym okresie — Tivicay i Triumeq. Porównując z podobnymi produktami wprowadzanymi nieco wcześniej, przed tą zmianą, rezultaty były doskonałe, a nawet lepsze.
Nowa filozofia działania pozwala oszczędzać na marketingu.
Rzeczywiście, mamy niższe koszty z powodu odejścia od indywidualnego sponsorowania udziału w konferencjach medycznych czy wygłaszanych wykładów. Nadal jednak finansujemy edukację lekarzy za pośrednictwem organizacji z obszaru ochrony zdrowia i medycyny. Wzrosły wydatki w innych obszarach, głównie komunikacji internetowej i narzędzi cyfrowych. W niektórych krajach stworzyliśmy nawet własne studia do produkcji materiałów edukacyjnych, webcastów, które są przeznaczone dla lekarzy. W Polsce nasze wydatki marketingowe utrzymują się na podobnym poziomie, chociaż dotyczą innych projektów. Nie odchodzimy od naszego długofalowego zobowiązania dotyczącego edukacji polskich lekarzy, ale realizujemy je w bardziej transparentny sposób.
Co pan myśli o zapowiadanym wprowadzeniu podobnych zasad transparentności przez firmy generyczne?
Od wielu lat obserwuję na rynkach różnych krajów, że firmy generyczne mają tendencje do bardziej agresywnego modelu działania. Mam wielką nadzieję, że firmy generyczne zrzeszone w europejskim stowarzyszeniu, które zobowiązały się do dobrowolnego wprowadzenia zasad przejrzystości, w istocie przyjmą taką filozofię działania — w otwarty i transparentny sposób.
Czy rządy poszczególnych krajów powinny przejmować inicjatywę i wprowadzać obowiązkowe rozwiązania prawne?
Na razie przyjmowanie zasad działania w sposób transparentny wynika z samoregulacji przemysłu. Ich skuteczność i praktyczne wdrażanie w poszczególnych krajach różnią się. Jeśli inicjatywa Kodeksu Przejrzystości nie osiągnie zakładanych celów, możemy się spodziewać, że w poszczególnych państwach rządy podejmą działania w kierunku obowiązkowych, prawnych rozwiązań. Nie widzę powodu, aby obawiać się takich obowiązkowych regulacji, zwłaszcza że te działania zaczęliśmy przecież z własnej inicjatywy. Jednak rząd, opracowując nowe regulacje, ma skłonność do wprowadzania drastycznych rozwiązań, idących dalej niż ktokolwiek oczekiwał. Na przykład niektóre rozwiązania zastosowane w amerykańskim Sunshine Act spowodowały problemy z samym zbieraniem informacji, a nie ich publikowaniem. Moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem będzie pozostanie na poziomie samoregulacji branży farmaceutycznej.
Jak przekonać środowisko medyczne do wsparcia tej inicjatywy?
Dostrzegamy bardzo zróżnicowane postawy. Jestem nieco zaskoczony, że samorząd lekarski i sami lekarze podchodzą z rezerwą do inicjatywy przejrzystego informowania o swoich związkach z producentami leków. Taka postawa może wywołać jeszcze większą społeczną presję, aby ujawniali informacje o swoich dochodach. W ostatnich tygodniach w Wielkiej Brytanii pojawiły się głosy, aby lekarze pracujący równocześnie w publicznych i prywatnych placówkach ujawniali nie tylko dochody ze współpracy z firmami i instytucjami publicznymi, ale także, ile pieniędzy otrzymują od pacjentów płacących z własnej kieszeni za wizyty i leczenie. Podobna presja będzie się zapewne pojawiać w innych krajach. Ponieważ rząd płaci lekarzom ze środków publicznych, wydaje się uzasadnione, aby domagał się informacji o ich relacjach i dochodach z innych źródeł.
Czy liczba lekarzy wyrażających zgodę na ujawnianie informacji o przychodach od firm farmaceutycznych w Polsce i innych krajach będzie rosła?
Jestem przekonany, że liczba lekarzy wyrażających zgodę na publikację informacji o ich współpracy z przemysłem będzie rosła. Nasza firma również zetknęła się z różnymi reakcjami na zmianę zasad współpracy i np. odejście od finansowania indywidualnego udziału w kongresach. Kiedy wprowadziliśmy nowy model działania w USA, niektórzy lekarze zadeklarowali, że wobec tego nie mają ochoty na jakiekolwiek kontakty z firmą ani jej przedstawicielami.
Idea przejrzystości przynależy do tzw. korporacyjnego systemu wartości, które są promowane wśród pracowników. Czemu mają służyć takie systemy?
Żeby firma się rozwijała i odnosiła sukcesy, nie wystarczy jedynie dobra strategia biznesowa. Musi ona być odpowiednio wprowadzana w życie i właśnie sposób działania firmy musi opierać się na pozytywnych wartościach. Pracownicy powinni rozumieć, czego od nich oczekuje ich pracodawca. Wartości firmowe muszą być oczywiście żywe i obecne w codziennej pracy, nie wystarczy tylko o nich mówić. Można przytoczyć wiele przykładów firm, które upadły, ponieważ działały nieetycznie. Mimo iż sporo mówiono tam o wartościach, ich pracownicy działali wbrew temu, co deklarowano.
Które wartości są dla pana najważniejsze?
W biznesie polegającym na produkcji i sprzedaży leków, ostatecznie najważniejszy jest pacjent, dla którego nasze leki są przeznaczone. Dlatego również w naszym systemie wartości priorytetem jest wskazanie, byśmy w pracy koncentrowali się na dobru pacjenta. Dużym przeżyciem był dla mnie dzień spędzony cztery lata temu w slamsach w Kenii. W ramach specjalnego projektu dla menedżerów odwiedzaliśmy żyjących tam ludzi. Rozmawiałem z pewną kobietą mającą niewiele ponad 30 lat, chorą na AIDS wdową z trójką dzieci. Wspólnie z pięcioma innymi osobami pilnowała, aby osoby HIV+ przyjmowały raz na dwa tygodnie potrzebne leki. To uświadomiło mi, jak wielkie znaczenie mają firmy produkujące leki dla chorych. Leki, które znajdują się jeszcze w stadium opracowywania, jak choćby nowe szczepionki, także mogą zmienić los kolejnych osób. Niezależnie od tego, w którym miejscu branży farmaceutycznej pracujemy, mamy wielki wpływ na życie pacjentów.
O zmianach modelu współpracy firmy GSK ze środowiskiem lekarskim rozmawiamy z Nickiem Hironsem, senior-wiceprezydentem odpowiedzialnym za Globalny Zespół ds. Etyki i Compliance (Global Ethics & Compliance, GEC).
Firma GSK zmieniła zasady współpracy z przedstawicielami zawodów medycznych. Odeszliście m.in. od indywidualnego sponsoringu, inaczej organizujecie i rozliczacie pracę swoich przedstawicieli medycznych. Zmiany dotarły także do Polski.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach