Zaczniemy od nowa, mamy dla kogo żyć!

  • Ewa Szarkowska
opublikowano: 15-06-2010, 00:00

Ewie i Adamowi Trojanowskim woda zabrała cały dorobek życia. Myśleli, że w Sokolnikach mają wszystko dobrze poukładane, że spokojnie popracują sobie do emerytury...

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Pierwsza fala tegorocznej powodzi przyszła 19 maja. „Po doświadczeniach z powodzi w 2001 roku byliśmy przygotowani na wodę na poziomie 2 metrów. Wynieśliśmy wyżej, co się dało. Niestety, woda miała ponad 4 metry i zalała wszystko. Ocalało tylko niezamieszkałe poddasze" - mówi Ewa Trojanowska. Oboje stracili też swoje miejsca pracy. W zalanym domu Adam Trojanowski, lekarz dentysta, prowadził od 2005 r. gabinet stomatologiczno-anestezjologiczny, wyposażony w nowoczesny sprzęt stomatologiczny za około 190 tys. zł. Na urządzenie gabinetu Trojanowscy wzięli między innymi dotację z funduszy unijnych oraz kredyt inwestycyjny na 4,5 roku. „W lutym wpłaciliśmy ostatnią ratę, a w maju wszystko zalało" - mówi Ewa Trojanowska. W zalanym gabinecie był też sprzęt anestezjologiczny o wartości 100 tys. zł - warsztat pracy stracił więc współpracujący z Adamem Trojanowskm anestezjolog Krzysztof Stolarski z Tarnobrzega. Ewę Trojanowską, lekarza rodzinnego, żywioł pozbawił poradni działającej w byłym gminnym ośrodku zdrowia. Utonęła dokumentacja, torba lekarska i cały sprzęt, m.in. aparat EKG i glukometry dla pacjentów. Zniszczone zostało całe wyposażenie poradni. „Woda opadła dopiero po 10 dniach. Z pielęgniarką uporządkowałyśmy na tyle poradnię, by móc przyjmować pacjentów. Tak było 1 i 2 czerwca, a 4 czerwca przyszła kolejna fala i znów zalało wszystko. Była 10 cm niższa od majowej" - mówi Ewa Trojanowska. Teraz woda opada szybciej, ale odsłania znacznie większe spustoszenie.

Lekarka ma pod opieką 1,5 tysiąca pacjentów. Obecnie jej miejscem pracy jest samochód, w którym trzyma pieczątki, recepty i inne dokumenty oraz telefon komórkowy. „Jeśli ktoś zadzwoni z prośbą o pomoc lekarską, to jadę. Ludzie żyją w ogromnym napięciu, potrzebują pomocy. Teraz czekamy aż opadnie woda" - relacjonuje.

Tak jak wielu innych powodzian, mieszka w wynajętym mieszkaniu w Tarnobrzegu. Mąż nie opuścił zalanego domu i przez cały czas trwania powodzi mieszka wraz z psami na poddaszu. Po przejściu pierwszej fali tylko na dobę zmienił go syn, by mógł odwiedzić synową i wnuka w Lubaczowie. Dysponując motorówką (oboje Trojanowscy są żeglarzami), podpływał do potrzebujących wsparcia zalanych ludzi. Obecnie z całej Polski dzwonią koledzy stomatolodzy i pytają, jak mogą pomóc. Pomoc obiecała także izba lekarska i lekarze zrzeszeni w podkarpackim Porozumieniu Zielonogórskim. „Wydawało się nam, że mamy już wszystko i spokojnie dopracujemy do emerytury. Teraz, mając po 52 lata, musimy zacząć wszystko od nowa. Będzie ciężko, ale mamy dla kogo żyć. Mamy wspaniałego syna Łukasza, synową Elę i trzymiesięcznego wnuka Jasia" - podkreśla Ewa Trojanowska.

Naczelna Izba Lekarska organizuje zbiórkę publiczną na pomoc dla lekarzy i lekarzy dentystów, którzy ucierpieli w wyniku powodzi. Numer konta: 50 1240 1109 1111 0010 3264 8686

Poszkodowanych zachęcamy również do kontaktu z redakcją.

Czytaj również:

Więcej pieniędzy za leczenie powodzian

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.