Wiele hałasu o nic
Naczelna Rada Lekarska zawiesiła decyzję w sprawie wypisywania pełnopłatnych recept. To efekt spotkania lekarzy z ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem. Minister zawarł też kompromis z aptekarzami. Tylko Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy nie zamierza zastosować się do porozumienia.
NRL i OZZL sprzeciwiały się m.in. możliwości karania tych lekarzy, którzy wystawią receptę na lek refundowany przez NFZ osobie nieubezpieczonej. Jednak w ocenie Jacka Paszkiewicza, prezesa NFZ, problem ten jest marginalny.
„W ciągu ostatnich 9 miesięcy wypisano recepty na 240 mln refundowanych leków. Zaledwie 6 z nich zostały wypisane osobie nieubezpieczonej” – mówił na konferencji w Ministerstwie Zdrowia.
Warto też przypomnieć, że obowiązek sprawdzenia, czy pacjent ma prawo do zniżki wprowadziła ustawa o świadczeniach gwarantowanych finansowanych ze środków publicznych, co oznacza, że obowiązek taki istnieje od 2004 roku.
Skąd więc tyle szumu?
„Zawsze jak zmienia się prawo to powstaje zamieszanie. Wokół ustawy refundacyjnej emocje narosły zupełnie niepotrzebne” – stwierdził Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia i poinformował, że resort ma gotowy projekt ustawy wprowadzającej elektroniczny centralny wykaz ubezpieczonych. Do czasu uruchomienia wykazu wystarczy oświadczenie pacjenta, że jest ubezpieczony.
Ustawa refundacyjna zmieniła kwestii karania lekarzy tylko jedno – jasno określiła zasady nakładania kar. Przypomnijmy: według zapisów ustawy refundacyjnej, wystawienie recepty osobie nieuprawnionej ma skutkować nałożeniem kary umownej i obowiązkiem zwrotu kwoty wydanej przez NFZ. Chodzi o wypisanie recepty m.in. nieuzasadnionej względami medycznymi lub niezgodnej z listą leków refundowanych. Lekarz będzie ponosił odpowiedzialność finansową także w przypadku, gdy na recepcie wpisze niewłaściwy poziom refundacji leku.
Sporne poziomy odpłatności
NRL chciało także zmian w projekcie rozporządzenia wykonawczego do ustawy refundacyjnej, które wprowadza nowe wzory recept i przewiduje, że lekarze będą musieli określać na nich stopień refundacji (ryczałt, 30 proc., 50 proc.). Zdaniem lekarzy zmuszałoby ich to do zapoznania się z zawierającą ponad 3 tys. pozycji listą refundacyjną.
„To nieprawda. Leków stosowanych w chorobach przewlekłych, które mają różny stopień refundacji jest zaledwie 218” – mówił Arłukowicz.
Podobnie wypowiadała się jego poprzedniczka, dziś marszałek Sejmu, Ewa Kopacz. „Zamieszanie wokół tej kwestii to sztuczny problem” – stwierdziła. „Zmiana polega na tym, że do tej pory konkretny lek przepisywano na konkretną chorobę. Ponieważ nauka idzie do przodu ten sam lek może być obecnie wykorzystywany przez lekarzy różnych specjalizacji. Może się zdarzyć, że ten sam lek w zastosowaniu kardiologicznym ma odpłatność 30 proc., a w nowym zastosowaniu np. nefrologicznym ma odpłatność 50 proc. Każdy specjalista ma więc do nauki około kilkanastu preparatów z nową odpłatnością” - tłumaczyła E. Kopacz. Dodała, że każdy, kto ukończył studia medyczne i uczył się farmakologii wie, że zapoznanie się z kilkunastoma nazwami leków to pestka.
Kompromis, czyli co?
Co więc zawiera kompromis między samorządem lekarskim a ministerstwem? Jedyną zmianą jest to, że NRL powoła zespół – ciało doradcze dla resortu zdrowia – który będzie monitorować skutki wprowadzenia ustawy refundacyjnej. „Zespół ten zajmie się także zmianą słynnego artykułu 48 (mówiącego o karaniu lekarzy). Bez nowelizacji ustawy refundacyjnej na pewno się więc nie obędzie” – mówił Maciej Hamankiewicz, prezes NRL.
Lekarze dali nowemu ministrowi czas do Nadzwyczajnego Zjazdu, czyli do lutego 2012 roku.
Znacznie więcej osiągnął samorząd aptekarski. który wycofał się z rekomendacji niepodpisywania umów między aptekami a NFZ. Na spotkaniu z ministrem Arłukowiczem ustalono m.in. ograniczenie możliwości nakładania kar oraz zmniejszenie ich wysokości. Zamiast 5 proc. kwoty refundacji jako kary za realizację recepty przez osobę nie posiadającą kwalifikacji i uprawnień do jej realizacji ustalono karę 2 proc. Ponadto zniesiono kary za sporządzenie i złożenie zestawienia zbiorczego przez osobę nieuprawnioną oraz karę za pobieranie od świadczeniobiorców opłat niezgodnych z ustawą – w obu przypadkach miała wynosić 10 proc. kwoty refundacji za 12 okresów rozliczeniowych. W nowym rozporządzeniu nie będzie także uwzględniona proponowana w pierwotnym akcie kara 75 proc. kwoty refundacji za niewykonanie obowiązku informowania o zniszczeniu lub utracie recept. „Nasz samorząd również powoła zespół, który będzie monitorował wprowadzanie ustawy refundacyjnej” – powiedział „Pulsowi Medycyny” Grzegorz Kucharewicz, prezes NRA.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz