Wiedza na temat leczenia pacjentów z COVID-19 stale ewoluuje. Jakie są najnowsze rekomendacje?
Jak będzie przebiegała w najbliższych tygodniach pandemia w Polsce? - Globalnie będziemy mierzyć się z ciągłym stanem przeciążenia systemu opieki zdrowotnej - ocenia prof. Robert Flisiak w rozmowie, w której m.in. przybliża wnioski z programu oceniającego różne opcje terapeutyczne stosowane u chorych na COVID-19.

Prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak jest specjalistą w dziedzinie chorób wewnętrznych i chorób zakaźnych, kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezesem Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
W 2020 roku wystartował program badawczy SARSTer, którego celem była ocena różnych opcji terapeutycznych stosowanych w COVID-19 w Polsce. Co wiemy dzięki temu programowi?
Zainicjowaliśmy ten program w ramach Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Zgromadziliśmy maksymalnie bogatą bazę danych o chorych, sposobach ich leczenia, wskaźnikach i parametrach określających ciężkość choroby, pozwalających na oszacowanie rokowania. Dzięki temu udało nam się przygotować i opracować materiały, które stały się w konsekwencji publikacjami. W tej chwili mamy już 10 publikacji w ramach programu SARSTer, a inicjatywa ta ruszyła w czerwcu 2020 r.
Program z założenia bazuje na retrospektywnej analizie danych. Wiadomo, że w momencie, gdy danych jest więcej, wyciągane wnioski są znacznie bardziej wiarygodne, bo umożliwiają bardzo głęboką analizę statystyczną. Nasze badania dowiodły przede wszystkim przydatności stosowania remdesiwiru w terapii COVID-19. Bardzo wcześnie uwzględniliśmy, znacznie wcześniej niż inni autorzy, duże grupy chorych leczonych tocilizumabem. Jesteśmy z tego szczególnie dumni, bo pozwoliło to na skuteczną optymalizację terapii poprzez wskazanie grup pacjentów, którzy odniosą największe korzyści ze stosowania tego leku.
Wyniki naszych badań wpływają na rekomendacje Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych z zakresie postępowania u pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2. Przypomnę, że wytyczne na rok 2020 powstały już w marcu ub. roku, potem były dwukrotnie aneksowane, ponieważ nasza wiedza bardzo szybko się zmieniała. Kolejna pełna wersja, na rok 2021, ukazała się w kwietniu, ale 12 listopada wydaliśmy aneks do tych rekomendacji.
Co nowego znalazło się w listopadowym aneksie w porównaniu do rekomendacji z kwietnia?
Pracując nad rekomendacjami, cały czas patrzymy do przodu. To główna zasada, która nam przyświeca, bo naukowa wiedza na temat leków stosowanych w COVID-19 nieustannie się poszerza i zmienia. W aneksie uwzględniliśmy leki, które mają dowody naukowe na swoją skuteczność i z dużym prawdopodobieństwem wkrótce zostaną zarejestrowane przez Europejską Agencję Leków. Jednym z nich jest przeciwwirusowy molnupiravir, który będzie można stosować w lecznictwie otwartym. Do tego w rekomendacjach uwzględniliśmy przeciwciała monoklonalne, które również mogą znaleźć zastosowanie we wczesnej fazie choroby.
Trzeba powiedzieć wyraźnie i podkreśliliśmy to w rekomendacjach, że sens podawania leków przeciwwirusowych chorym na COVID-19 jest tylko wówczas, gdy wirus jest w ich organizmie, czyli do 5. doby po wystąpieniu objawów. Rozpoznanie zatem musi nastąpić szybko i szybko zostać podjęte leczenie. W wytycznych uwzględniliśmy także baricytynib, tj. inhibitor kinazy janusowej, który może być stosowany w fazie burzy cytokinowej. Natomiast należy wyraźnie podkreślić, że nadal brak dowodów na skuteczność w leczeniu COVID-19 amantadyny i iwermektyny. Z rekomendacji zniknęło osocze ozdrowieńców, ponieważ jest zbyt dużo opracowań wskazujących na jego nieprzydatność.
W rekomendacjach wymienione są także czynniki ryzyka i choroby przewlekłe, które u pacjenta z COVID-19 grożą ciężkim przebiegiem zakażenia.
To prawda. Zdefiniowaliśmy takie grupy, ponieważ — jak mówiłem wcześniej — spodziewamy się wkrótce w lecznictwie otwartym dostępu do leków przeciwwirusowych na COVID-19. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej może mieć jednak problem, komu je zlecić, a komu nie. Dlaczego? Bo pacjenci we wczesnym stadium zakażenia wirusem SARS-CoV-2 bardzo często wcale nie zdradzają objawów, które mogą sugerować potem ciężki, zagrażający życiu przebieg choroby. Nie pozostaje nic innego, jak dawać priorytet tym chorym, którzy są najbardziej zagrożeni. Wiemy, że są to osoby powyżej 60. roku życia, chorzy ze schorzeniami metabolicznymi, chorobami przewlekłymi płuc, układu krążenia, nerek, wątroby czy chorzy z deficytami odporności.
Jakiego przebiegu pandemii można spodziewać się w najbliższych tygodniach w Polsce?
Przed nami bardzo trudny czas. Będą wybuchały ogniska zakażeń w różnych regionach. Tak zdarzyło się na wschodzie Polski. Obecnie na Podlasiu i Lubelszczyźnie zachorowania wyhamowały, ale to nie znaczy, że ich liczba się istotnie zmniejsza. Ten spowolniony spadek jest wynikiem tego, że nie podjęto żadnych istotnych działań ograniczających funkcjonowanie ludności w przestrzeni publicznej. W innych regionach, np. na Mazowszu liczba zakażeń zaczęła wzrastać, za tym pójdą zapewne wzrosty również w innych województwach.
Globalnie będziemy mierzyć się z ciągłym stanem przeciążenia systemu opieki zdrowotnej. I choć z ogólnej perspektywy będzie wyglądało, że nie przekroczyliśmy granic wydolności systemu, jednak przewlekłość tego stanu doprowadza do wyczerpania środków i ludzi. Dodatkowo w rejonach, w których następują szczególnie wysokie zwyżki zakażeń, na pewno nastąpi przekroczenie wydolności systemu.
Bo czy można mówić, że system jest wydolny, jeżeli chorzy i pacjenci z innymi chorobami nie mogą otrzymać świadczeń medycznych? Czy jest on wydolny, jeżeli wykorzystywane są szpitale tymczasowe, które w większości przypadków oferują standard opieki zdrowotnej na poziomie lazaretu wojennego? Oczywiście, że nie. W związku z tym obawiam się, że w przeciwieństwie do tego, co mieliśmy ubiegłej zimy, nie będzie dwóch fal. Będzie jedna fala, która będzie nam się ciągnęła aż do wiosny. Co więcej, możemy się obawiać, że przy nasileniu ruchu przedświątecznego w sklepach nie doczekamy się spadku zachorowań w skali ogólnopolskiej, który miał miejsce przed ubiegłorocznymi świętami.
POLECAMY TAKŻE: Reinfekcje u ozdrowieńców po COVID-19: jaka jest skala problemu?
Źródło: Puls Medycyny